Genialny "Czarodziejski flet" w Teatrze Lalek

Niezwykła wyobraźnia reżysera i scenografa Marka Zákostelecký’ego, doskonała praca całego zespołu Wrocławskiego Teatru Lalek i, rzecz jasna, nieśmiertelna, cudowna muzyka Wolfganga Amadeusza Mozarta. Ten spektakl zapowiadał się świetnie, a jest po prostu genialny!

 

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Marek Koziarczyk jako ptasznik Papageno/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Krzysztof Grębski jako kapłan Sarastro/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Grzegorz Mazoń jako Mozart/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Sławomir Przepiórka jako książę Tamino/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr lalek

    Grzegorz Mazoń jako przewodnik Mozart/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Książę Tamino szuka swojej ukochanej Paminy/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr lalek

    Grzegorz Mazoń, czyli człowiek-orkiestra/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Sławomir Przepiórka jako książę Tamino/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Królowa Nocy (Patrycja Łacina-Miarka)/fot. Tomasz Walków

  • Czarodziejski flet, Teatr Lalek

    Scena zbiorowa, happy end/fot. Tomasz Walków


Jak skrócić blisko trzygodzinną operę wiedeńskiego geniusza do godzinnego spektaklu dla dzieci tak, aby zachować najważniejsze fragmenty muzyczne i by najmłodsi nie pogubili się w meandrach libretta (które nawet krytycy uważają za dość niezrozumiałe)? Czeski reżyser pokazał, że można to zrobić inteligentnie, błyskotliwie i z ogromnym poczuciem humoru. A reakcja widowni jest adekwatna. Nie wiadomo, kto śmieje się głośniej z bajki o poszukiwaniu szczęścia i harmonii w życiu – dzieci, czy rodzice.

"Czarodziejski flet" tradycyjny i nowoczesny

Trudno nie ocierać łez, kiedy każda kolejna scena z sześcioczęściowego spektaklu jest coraz zabawniejsza. Nie można nie docenić wysiłków nie tylko aktorów, ale i ekipy technicznej (w ciągu wspomnianej godziny zmienia dekoracje kilkadziesiąt razy!). Scenografia przywodzi na myśl teatr lalkowy, w jakim w Czechach gra się mozartowskie opery (tradycja wystawiania np. „Don Giovanniego” jest bardzo bogata). Wszystko wygląda, tylko pozornie, staromodnie. W rzeczywistości Marek Zákostelecký umiejętnie czerpie garściami z tradycji dodając jednak umiejętnie nowoczesne rozwiązania i rekwizyty (zwróćcie uwagę na kaczki kąpielowe albo „śpiewającą” dekorację). W rezultacie oglądamy wyjątkowo gustowny (pięknie dobrane kolorystycznie kostiumy), pomysłowy (świetnie zaaranżowane sytuacje sceniczne) i po prostu szalenie dowcipny spektakl.

Aktorzy są fantastyczni

Z obsadą grającą na wysokim „c” od Grzegorza Mazonia w roli Mozarta począwszy. Choć nazywać go Mozartem jest może zbyt oficjalnie. To Wolfie (tak kompozytora ochrzcili najbliżsi), zawadiacki przewodnik po świecie muzycznym, który także objaśnia widzom, co za chwilę nastąpi tytuułąc arie włoskimi albo psotnymi pseudowłoskimi nazwami. Człowiek-orkiestra grający na kilku instrumentach i znakomicie akompaniujący śpiewającym aktorom jego opery. Muzykę Mozarta udało się fantastycznie zaadaptować na potrzeby Teatru Lalek. Pojawiają się najważniejsze fragmenty (uwertura), motywy (księżniczki Paminy, czy Sarastra) arie (jest, oczywiście, ta Królowej Nocy), duety (słodki ptasznika Papagena i jego Papageny z nieoczekiwaną kinder niespodzianką na końcu), sceny zbiorowe (zwłaszcza wspaniały finał odśpiewany przez aktorów i wyklaskany przez publiczność). Wszystkie w języku polskim i dobrym tłumaczeniu, więc zamiast tradycyjnie rozpoczynającego operę krzyku księcia Tamina „Zu hilfe, zu hilfe” dzieci słyszą „Na pomoc, na pomoc”. Potem, szczęśliwie, pomoc nadchodzi, a happy end , choć oczywisty, i tak jest wyczekiwany.

Przedstawienie z zadaniem domowym

„Czarodziejski flet” to z pewnością jedna z najlepszych premier tego sezonu w Teatrze Lalek, a na spektakl swobodnie można zaprosić nie tylko dzieci. Sporo skorzystają także dorośli. Choć oni mają potem zadanie domowe. Posłuchać całej opery. W spektaklu Marka Zákostelecký’ego mają przedsmak cudownej muzyki i wartkiej akcji, jakie na nich czekają.

Zgłoś uwagę