„Frankenstein” wraca na scenę Teatru Muzycznego Capitol

Po blisko sześciu latach przerwy na deski Capitolu wraca spektakl, który zauroczył wielu widzów. Od premiery w 2011 roku „Frankenstein” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka był grany tylko przez dwa sezony w Centrum Kongresowym, bo budynek Capitolu wówczas przebudowywano. Teraz, na nowoczesnej scenie, historia o tym, jak rodzi się zło już od 14 lutego.

  • frankenstein capitol

    „Frankenstein” znowu na scenie Capitolu

  • frankenstein capitol

    „Frankenstein” znowu na scenie Capitolu

  • frankenstein capitol

    „Frankenstein” znowu na scenie Capitolu

  • frankenstein capitol

    „Frankenstein” znowu na scenie Capitolu

  • frankenstein capitol

    „Frankenstein” znowu na scenie Capitolu


Wznowienie „Frankensteina”

– Spektakl nie wszedł na stałe do repertuaru, bo po zakończeniu przebudowy mieliśmy bardzo dużo tytułów, ale widzowie wciąż o niego pytali – mówi Konrad Imiela. Dyrektor Teatru Muzycznego Capitol przyznaje, że „Frankenstein” nie był wystarczająco wygrany (przez dwa sezony 33 spektakle), a wznowienie daje szansę na wiele zmian, m.in. wykonanie muzyki na żywo.

Justyna Szafran jako matka Frankensteina i Mariusz Kiljan jako Frankenstein/fot. Łukasz Giza

Znakomita obsada, kultowe piosenki

Piotr Dziubek pokieruje dziesięcioosobowym zespołem w orkiestronie, a artyści na scenie wykonają piosenki, które były kilka lat temu prawdziwymi hitami (wydano zresztą osobną płytę z muzyką do „Frankensteina”). Kilka zmian planowanych jest także w obsadzie, choć rolę tytułową zagra, podobnie jak 6 lat temu, Mariusz Kiljan (zamiennie z Maciejem Maciejewskim). W roli Monstrum Cezary Studniak i zamiennie Tomasz Wysocki z Teatru im. Słowackiego w Krakowie.

Cezary Studniak jako Monstrum/fot. Łukasz Giza

Nowa scena, nowe możliwości

Niegdyś spektakl grany był w Centrum Kongresowym, zamiana na nowoczesną scenę Capitolu to wyzwanie, m.in. w postaci innego kształtu sceny. – W Centrum była szeroka i płytka, w Capitolu jest głębowa i wąska, przez co zabrane zostało proscennium i stąd trzeba było dobudować proscennium – wyjaśnia Wojciech Kościelniak. Reżyser „Frankensteina” chwali doskonałą technologię i podkreśla, jak ważna będzie muzyka na żywo.

„Frankenstein” na scenie Capitolu od 14 lutego/fot. Łukasz Giza

Makabrycznie zabawna historia

Historia opowiadana w spektaklu nie zestarzała się po kilku latach przerwy, bo to opowieść o tym, jak rodzi się zło, skąd się bierze zamknięta w formie metafory, szalenie zabawna. – Ale należy pamiętać, że to czarny humor, krwawy – zapowiada Wojciech Kościelniak przyznając się do fascynacji niemieckimi filmami grozy, w tym dziełem z Borisem Karloffem w roli głównej. Na scenie natomiast obejrzymy dzieje doktora Frankensteina, który powołał do życia Monstrum, a potem porzucił stworzonego przez siebie człowieka na pastwę losu.W obsadzie aktorskiej także Agnieszka Oryńska-Lesicka jako Elżbieta Schneider, czy świetna Justyna Szafran w roli matki Wiktora Frankensteina. Za scenografię odpowiada Damian Styrna, kostiumy (w tym wiele nowych, na potrzeby wznowionej produkcji) wyszły spod igły Katarzyny Paciorek, a choreografię stworzyli Beata Owczarek i Janusz Skubaczowski.

Wznowionego „Frankensteina” możemy oglądać od 14 lutego na scenie Capitolu.

Zgłoś uwagę