Festiwal Wratislavia Cantans 2018. Doskonała 53. edycja

Tegoroczna 53. edycja jednego z najstarszych festiwali w Polsce była jedną z najbardziej udanych, zarówno pod względem merytorycznym, jak i artystycznym. Giovanni Antonini zaprogramował koncerty z podziwu godną konsekwencją w duchu motta „wolność”, które w 100-lecie odzyskania niepodległości wyjątkowo nie kojarzyło się z patosem, ale okazalo się punktem wyjścia do ciekawej dyskusji. 

  • wratislavia cantans 2018

    Mariusz Kwiecień podczas wykonania „Króla Rogera”/fot. Łukasz Rajchert/NFM

  • wratislavia cantans 2018

    Andrzej Kosendiak dyryguje w Kościele Uniwersyteckim/fot. Karol Sokołowski/NFM

  • wratislavia cantans 2018

    Compania del Madrigale w Synagodze/fot. Łukasz Rajchert/NFM

  • wratislavia cantans 2018

    Formacja wokalna graindelavoix w Kolegiacie św. Krzyża/fot. Joanna Stoga/NFM

  • wratislavia cantans 2018

    Prezydent Rafał Dutkiewicz z małżonką podczas koncertu z muzyką Marcina Józefa Żebrowskiego w Kościele Uniwersyteckim/fot. Karol Sokołowski


Wolność mottem festiwalu

Słowa „Libera me, Domine, de morte aeterna” (Wybaw mnie, Panie, od śmierci wiecznej) z Verdiowskiej Messa da Requiem wykonywanej ostatniego wieczoru festiwalu Wratislavia Cantans wieńczyły skomponowane z operowym rozmachem dzieło włoskiego mistrza. Były też swoistym kluczem do czytania tego utworu (od tego fragmentu Verdi rozpoczął tworzenie Requiem i tutaj znaczenie słowa „wolność”, czy „wybawienie”, albo „wyzwolenie” jest zupełnie inne niż w przypadku wielu prezentowanych podczas tej edycji utworów (jak w „Historii żołnierza” Igora Strawińskiego, czy „Króla Rogera” Karola Szymanowskiego). Tym ciekawiej śledziło się w tym roku programy koncertów. 

Koncerty, które poruszyły melomanów

Wśród najbardziej interesujących jednym tchem wymienić należy finałowy wieczór pod batutą sir Johna Eliota Gardinera, który dosłownie zelektryzował melomanów niezwykle dramatycznym, pełnym kontrastów i doskonale obsadzonym wokalnie (Corinne Winters, sopran, Ann Hallenberg, mezzosopran, Edgaras Montvidas, tenor, Gianluca Buratto, bas plus Monteverdi Choir) wykonaniem Messa da Requiem Giuseppe Verdiego. Owacja na stojąco trwała nawet wtedy, gdy Maestro i jego zespoły schodziły definitywnie ze sceny. Rzecz bez precedensu. 

Andrzej Kosendiak i Jian Hui Mo/fot. Karol Sokołowski/NFM

Na długo zapamiętamy znakomity koncert poprowadzony przez Andrzeja Kosendiaka z muzyką Marcina Józefa Żebrowskiego, kompozytora przełomu baroku i klasycyczmu tworzącego głównie dla Jasnej Góry. Utwory sakralne okazały się zdumiewająco wręcz fantastyczne pod względem muzycznym i niezwykle dojrzałe. Z Wrocławską Orkiestrą Barokową, Chórem NFM i Chłopięcym NFM i solistami (zwłaszcza zaskakującym sopranem chłopięcym Jianem Hui Mo) muzyka Żebrowskiego oszołomiła. Czekamy na płytę, kolejną ze specjalnej serii NFM (po krążkach z muzyką Gorczyckiego, Pękiela, Mielczewskiego). 

Jak zwykle ucztą było słuchanie zespołu wokalnego graindelavoix, który powrócił do Wrocławia po kilkuletniej przerwie, ale, jak było widać, wzbudza nie mniejsze emocje niż w 2014 roku, choć wówczas program był muzycznie zdecydowanie bardziej atrakcyjny (wybrzmiała słynna Messe de Nostre Dame Guillame'a de Machauta). Tym razem muzyka renesansu zachwycała, choć utwory mistrza Orlanda di Lassa, bądź Josquina des Prés zapamiętalo się zdecydowanie najbardziej.

graindelavoix w Kolegiacie św. Krzyża/fot. Joanna Stoga/NFM

Monteverdi perfekcyjny

W zachwyt wprawiła melomanów La Compania del Madrigale, która przygotowała madrygały z kilku zbiorów Claudia Monteverdiego. Sposób w jaki Włosi interpretowali teksty może stać się wzorcem z Sevres. To świat, w którym głosem się śpiewa i opowiada jednocześnie historie zawarte w poezji m.in. Francesca Petrarki – od subtelnych po dramatyczne, od lamentów po okrzyki radości.

Compania del Madrigale w Synagodze pod Białym Bocianem/fot. Łukasz Rajchert/NFM

Giovanni Antonini dał znakomity występ z programem Haydnowskim i swoim Il Giardino Armonico, Chórem NFM oraz solistami, w tym gwiazdą Sandrine Piau, na której obecność liczyło wielu melomanów. Ale dyrektor artystyczny przygotował też, poza artystycznymi, niespodziankę sceniczną. Pod koniec „Symfonii pożegnalnej” Haydna zaordynował w NFM zgaszenie światła. Dodatkowy efekt, bo w wielu wykonaniach dyrygenci ograniczają się tylko do odsyłania ze sceny kolejnych muzyków, o których kompozytor uszczuplał z każdym fragmentem swój utwór. 

Koncertowe wykonanie „Króla Rogera”, w tle Arnold Rutkowski/fot. Łukasz Rajchert/NFM

„Król Roger” wybitnie zaśpiewany

Wreszcie inauguracyjny koncert – wykonanie opery „Król Roger” Karola Szymanowskiego w Narodowym Forum Muzyki pod batutą Jacka Kaspszyka, który godzinę przed występem uroczyście odsłaniał przed NFM dedykowaną sobie tablicę pamiątkową. Wieczór należał, niewątpliwie, do obsady wokalnej (także Chóru NFM) i śpiewaków, którzy absolutnie zachwycili – zwłaszcza niegdyś związany z Operą Wrocławską tenor Arnold Rutkowski w partii Pasterza, świetna wrocławska sopranistka Joanna Zawartko jako Roksana i wreszcie gwiazda nowojorskiej MET – Mariusz Kwiecień jako tytułowy rozdart wewnętrznie sycylijski król Roger.

Zgłoś uwagę