Feliks Kostecki bohaterem seminarium w WCRS

Żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej (pod pseudonimem „Lech”), poeta, oficer pożarnictwa w stanie spoczynku był głównym bohaterem prowadzonego przez Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego IV seminarium „Historyczna perspektywa działań senioralnych we Wrocławiu”.

  • wcrs feliks kostecki

    Feliks Kostecki podczas seminarium WCRS

  • wcrs feliks kostecki

    Feliks Kostecki podczas seminarium WCRS

  • wcrs feliks kostecki

    Feliks Kostecki podczas seminarium WCRS


Świadek historii opowiada

Jak uczyć historii, aby była pasjonująca? Już dawno udowodniono, że najlepiej o zdarzeniach opowiadają ich naoczni świadkowie. Dlatego nurt historii mówionej cieszy się na całym świecie olbrzymią popularnością.

Feliks Kostecki, rocznik 1925, jest świadkiem wydarzeń II wojny światowej. Był żołnierzem 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej, brał udział w słynnej Akcji Burza. W okopach powstawały też jego wiersze, które spisywał na gorąco, mając w pamięci doświadczenia frontowe. 

Podczas IV seminarium „Historyczna perspektywa działań senioralnych we Wrocławiu” w WCRS-ie zdradził, że karierę literacką rozpoczął od pisania kroniki klasowej w Powszechnej Szkole im. Ignacego Mościckiego w rodzinnym Kowlu na Wołyniu. – Nauczyciel radził mi, aby nie przejmować się stylistyką, ani gramatyką, bo wtedy myśl ucieknie – uśmiecha się Feliks Kostecki.

Pierwszy wiersz napisał w 1940 roku. – Wiersze były czasami sprośne, czasami smutne – wspominał. Miał doskonały punkt odniesienia, bo poezją zafascynowany był jego stryj, który także pisał własne utwory. 

Dzieciństwo na Wołyniu

Ale wspomnienia Feliksa Kosteckiego to nie tylko jego „bandycka”, czyli żołnierska i konspiracyjna przeszłość. Także dorastanie na Wołyniu, zwłaszcza ciężkie pierwsze lata dzieciństwa.

Wtedy wraz z bratem zostali oddani przez matkę do sierocińca po niewyjaśnionym zniknięciu ojca, księgowego w tartakach, który zimą 1925 roku wypłacał należności pracownikom. Wtedy zaginął, najprawdopodobniej utopiony w wodach Prypeci – podejrzewa Feliks Kostecki. 

Matka przyszlego AK-owca nie mogąc sobie poradzić z wychowaniem dzieci na trzy lata zdecydowała się je umieścić w sierocińcu. Potem ponownie zamieszkali razem i to jej Feliks Kostecki zawdzięczał solidną szkołę czytania. – Abym nie łobuzował, mama wręczyła mi elementarz do ręki i kazała czytać od tej do tej strony – wspomina. – Dzięki temu trafiłem od razu do II klasy – dodaje.

Gościom seminarium we Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego mówił także o tym, jak indoktrynowano młodzież w duchu stalinowskim i jak, po odnalezieniu rodziny, po wojnie przybył i zamieszkał na Dolnym Śląsku.

Dla bohatera spotkania wystąpili – dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 29 i artyści Sceny Kamienica. 



Zgłoś uwagę