Wzgórze Partyzantów idzie do remontu

Zanim będzie prestiżowe i piękne jak przed wojną – czeka na remont. Po sądowej batalii gmina Wrocław odzyskała Wzgórze Partyzantów. W tym roku ma być ogłoszony przetarg na wyremontowanie tego, co przez ostatnie lata zostało zniszczone. W połowie XIX w. koszty budowy obiektów dwukrotnie przewyższały ówczesny budżet miasta.

Jeszcze w tym roku zostanie ogłoszony przetarg i rozpoczną się prac remontowe na Wzgórzu Partyzantów.

– Chcemy przywrócić ten obiekt wrocławianom. Jest już zlecony projekt koniecznych prac remontowych. To pozwoli ogłosić jeszcze w tym roku przetarg na wykonanie prac. Myślę, że w przyszłym roku wrocławianie będą mogli zobaczyć efekty. Pierwszy etap to remont tego, co przez ostatnie lata zostało zniszczone. W dalszej kolejności myślimy o rekonstrukcji belwederu – mówi Adam Grehl, wiceprezydent Wrocławia.

Koniec sądowej batalii

Gmina Wrocław przez cztery lata walczyła w sądach o odzyskanie praw własnościowych do Wzgórza Partyzantów. W połowie marca 2018 r. Sąd Apelacyjny oddalił apelację, a to oznacza, że wyrok sądu z 5 stycznia 2017 r., nakazujący rozwiązanie umowy wieczystego użytkowania z firmą Retropol, stał się prawomocny i tym samym Wzgórze wróciło pod zarząd miasta.

Wzgórze Partyzantów, kwiecień 2018 r., fot. Janusz Krzeszowski

– Pomimo wyroku sądu, dotychczasowy użytkownik nie chciał opuścić obiektu, więc miasto musiało skorzystać z pomocy komornika. Teraz musimy obiekt zabezpieczyć i dodatkowo ogrodzić, bo jego stan techniczny może zagrażać życiu. Po stwierdzeniu fatalnego stanu, do jakiego doprowadził użytkownik wieczysty, rozważamy możliwość żądania od niego odszkodowania – mówi Lech Filipiak, dyr. departamentu nieruchomości i eksploatacji Urzędu Miejskiego we Wrocławiu.

Miasto straciło Wzgórze Partyzantów w 1990 r. Firma Retropol jako użytkownik wieczysty dostała obiekt na 40 lat, bez organizowania przetargu i bez żadnych opłat. To była jedna z ostatnich decyzji majątkowych za czasów prezydenta Stefana Skąpskiego, ostatniego włodarza miasta za czasów PRL-u. Miał tam powstać m.in. pałac ślubów i zatoka gondoli, ale z planów nic nie wyszło.

Na ten remont czekają wrocławianie

Teraz w planach jest m.in. odrestaurowanie kolumnady, schodów, tarasów, basenu z fontanną i renowacja dawnego źródełka Freytaga. Mówi się też o odbudowie 32-metrowego belwederu z wieżą widokową.

Miasto planuje remont położonego tuż obok Wzgórza Partyzantów niewielkiego obiektu nad fosą u zbiegu ulic Podwale i Kołłątaja. W zaprojektowanym przez Maxa Berga (projektanta m.in. Hali Stulecia) budynku przed wojną była pijalnia mleka. Teraz może tam powstać Cafe Berg.

Wizualizacja Cafe Berg, źródło: Grupa 3303

Projekty zmian jest już gotowy (autorstwa wrocławskiego biura projektowego Grupa 3303), ale czy tak budynek będzie wyglądał (zobacz wizualizację powyżej), na razie nie wiadomo. Wszystko zależy od decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków, który ma wpisać budynek do rejestru zabytków.

Finansowanie z budżetu miasta i funduszy unijnych

Ile będą kosztować prace związane z rewaloryzacją Wzgórza Partyzantów? – Jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o konkretnych kwotach. Na pewno te wydatki będziemy uwzględniać w budżecie miasta, ewentualnie będziemy starać się o środki europejskie – zaznacza Adam Grehl.

O skali inwestycji na Wzgórzu najlepiej świadczy fakt, że w połowie XIX w. koszty budowy obiektu dwukrotnie przewyższały ówczesny budżet miasta.

– Wzgórze Partyzantów to ciekawy zabytek. Jest jednym z najważniejszych elementów „nanizanych” na ciąg Promenady Staromiejskiej i w pewien sposób, ze względu na kompozycję i skalę, stanowił jej punkt kulminacyjny – teraz niestety niekompletny. Do tego miejsca szło się, aby usiąść na kawie i podziwiać panoramę Starego Miasta. To ważne miejsce dla Wrocławia i promenady, powtarzające najlepsze europejskie wzorce rozwiązań urbanistycznych, ale i lifestyle'owych II połowy XIX w. Myślę, że bardzo go brakuje w strukturze funkcjonalnej, ale i kompozycyjnej miasta – podkreśla Agata Chmielowska, miejska konserwator zabytków we Wrocławiu.

źródło: Muzeum Miejskie Wrocławia

Wzgórze – pomnik dla brata

O interesującej historii Wzgórza Partyzantów, które w przedwojennym Breslau nosiło nazwę Wzgórza Liebichów (Liebichshöhe), pisze Maciej Łagiewski w książce pt. „Wrocław wędrówka przez wieki”: 

Bez wątpienią najsłynniejszym i najokazalszym na świecie pomnikiem upamiętniającym zmarłą osobę jest Tadż Mahal w indyjskim mieście Agra. Także Wrocław może pochwalić się miejscem o podobnej funkcji ideologicznej. To Wzgórze Liebicha, zwane obecnie Wzgórzem Partyzantów, upamiętniające wrocławskiego przedsiębiorcę i filantropa Gustawa Liebicha.

Urodzeni w Oleśnicy Gustaw Liebich i jego brat Adolf swoją kupiecką karierę zaczęli od założenia domu handlowego zajmującego się spedycją zboża. Przedsiębiorcze rodzeństwo śledziło ówczesne rynki zbytu by szybko dojść do wniosku, że prawdziwe pieniądze zarabia się gdzie indziej. Europejskie państwa zaczęły na masową skalę produkować cukier z buraków, chcąc uniezależnić się od sprowadzania go z zamorskich kolonii. Przodowali w tym Francuzi, ale Liebichowie postanowili przełamać ich monopol.

W 1835 roku otworzyli cukrownię w podwrocławskiej Klecinie, jedną z pierwszych na Śląsku. Interes okazał się finansowym sukcesem, z fabryki codziennie wyjeżdżały tony słodkiego proszku, a na konta właścicieli wpływały pieniądze. W 1857 roku, w wieku 59 lat, Gustaw zmarł. Jego śmierć musiała być dla młodszego o dwa lata Adolfa prawdziwą tragedią. Bracia, obaj nieżonaci i bezdzietni, byli bardzo ze sobą zżyci, razem mieszkali i razem prowadzili interesy. Pięć lat po odejściu Gustawa, Adolf sprzedał cukrownię i całkowicie poświęcił się realizacji wielkiego pomnika upamiętniającego ukochanego brata.

źródło: Muzeum Miejskie Wrocławia

Tradycyjnie w takich sytuacjach rodziny zmarłego wznosiły okazałe grobowce lub mauzolea, ale Liebiach myślał o czymś zupełnie innym, co będzie nie tylko przypominało jego brata, ale też służyło całemu miastu.

Na realizację swojego projektu wybrał wyjątkowe miejsce, jedyne takie wzgórze w granicach miasta, usytuowane blisko historycznego centrum, w sąsiedztwie reprezentacyjnego gmachu Teatru Miejskiego (dziś Opera Wrocławska). Poza kościelnymi wieżami tylko z niego można było podziwiać panoramę miasta, górę Ślężę, a przy dobrej pogodzie w oddali widoczne były nawet Karkonosze. Wzniesienie stanowiło pozostałość miejskich fortyfikacji. Znajdujący się na nim Bastionie Sakwowym został wyburzony na rozkaz Heronima Bonaparte w 1808 roku. Władze miasta, do których należał ten teren, chciały zrobić tam eleganckie miejsce rekreacji otwarte dla wrocławian. Jednak koszty realizacji przerosły możliwości miejskiej kasy.

Budowa dwukrotnie przewyższała budżet miasta

Brakiem środków nie musiał się martwić Adolf Liebich. Po sprzedaniu cukrowni miał dość pieniędzy, żeby zrealizować swój projekt, przeznaczając na ten cel ponad 70 tys. talarów. W owym czasie była to zawrotna suma, zważywszy, że roczny budżet Wrocławia wynosił wtedy 30 tys. talarów. Liebich zrzekł się także przychodów z wynajmowania pomieszczeń na wzgórzu na rzecz miasta.

Projekt zabudowy wzniesienia zlecił znanemu wrocławskiemu architektowi Karlowi Schmidtowi. Zakładał on postawienie eleganckich budynków, usytuowanych na różnych poziomach. Najniższy, wkomponowany w zbocze wzgórza, stanowiło atrium z wejściem od obecnej ulicy Kołłątaja. Okazałe schody prowadziły na taras z fontanną pośrodku, otoczony kolumnadą z dwoma pawilonami. Zwieńczeniem budowli był klasycystyczny belweder z wieżą widokową w kształcie glorietty o wysokości 32 metrów, z posągiem Victorii, będącym repliką znanej rzeźby Christiana Daniela Raucha umieszczonej na kolumnie Waterloo w Berlinie.

źródło: Muzeum Miejskie Wrocławia

Symbol miasta

Uroczyste otwarcie Wzgórza Liebicha nastąpiło 12 września 1867 roku. W tym dniu Adolf Liebich otrzymał także tytuł honorowego obywatela miasta. Wzgórze szybko stało się ulubionym miejscem spacerów wrocławian i jednym z symboli miasta. Podziwiano nie tylko roztaczające się z niego widoki, ale też raczono się wodą w pijalni w artrium lub piwem i kawą w kawiarni na tarasie. W godzinach porannych funkcjonowała tam również pijalnia mleka.

Na Wzgórzu często rozbrzmiewała muzyka orkiestrowa, a jego zbocza rozświetlały sztuczne ognie. Tak było do 1942 roku, kiedy to ukryte w podziemiach kazamaty stały się schronami przeciwlotniczymi, a w trakcie oblężenia Wrocławia przez pewien czas również główną siedzibą dowództwa Twierdzy Wrocław. Wtedy też wyburzono część zabudowań m.in. belweder z wieżą widokową.

Mimo sporych powojennych zniszczeń wzgórze nadal cieszyło się popularnością, organizowano na nim część obchodów Dni Wrocławia i juwenaliów. Remontu doczekało się dopiero w latach 70. XX wieku. Był on następstwem katastrofy z 1967 roku, podczas jednej z imprez zerwała się balustrada tarasu – zginęła wtedy jedna osoba, a sporo zostało poważnie rannych.