Niezwykły świat dawnych tramwajów

Siedem lat trudnej, badawczej pracy, setki godzin w archiwach i bibliotekach, tak wrocławskich, jak i za granicą. Studiowanie planów zajezdni, tworzenie schematów starych linii tramwajowych. Wszystko po to, aby powstała wyczerpująca monografia o najstarszych dziejach transportu zbiorowego w dawnym Wrocławiu, dzięki której przeniesiemy się w te niezwykłe . 16 listopada premiera książki „Wrocławskie tramwaje konne” – Tomasza Sielickiego, motorniczego i badacza historii komunikacji miejskiej.

Książka pojawiła się nieprzypadkowo teraz, w tym roku mija bowiem 140 lat od momentu, gdy zabrzmiał pierwszy dzwonek tramwajowy.  Rankiem 10 lipca 1877 r. niewielki, drewniany, pomalowany na kolor ciemnozielony wagonik, mieszczący 26 osób pokonał trasę z ul. R. Traugutta na Szczytniki – opowiada Tomasz Sielicki. Napisanie tej książki nie było łatwe, bo żeby powstała tak obszerna publikacja, potrzebne było aż siedem lat trudnej badawczej pracy. Autor gromadził materiały z różnych źródeł w Polsce i Niemczech.

 – Z Biblioteki Uniwersyteckiej pochodziły rachunki starych spółek transportowych lub protokoły rady miejskiej i sprawozdania magistratu. Tam też szukałem starej prasy codziennej. Dwa, a niekiedy trzy numery dziennie gazet: poranny, popołudniowy i wieczorny. To jest jakieś 900 numerów rocznie, a przejrzałem dzień po dniu od 1876, do 1901 r. – wylicza Tomasz Sielicki.

W Berlinie w Bibliotece Uniwersytetu Technicznego czytał czasopisma kolejowe i tramwajowe z XIX wieku. W niemieckim Muzeum Techniki badał książki komunikacyjne także z początku XX w. We Wrocławiu w Archiwum Państwowym zgłębiał oryginalne projekty torowisk, pisma z prezydium policji, stare rozkłady jazdy. W Muzeum Architektury we Wrocławiu przeglądał projekty zajezdni.

– Mnogość zachowanych materiałów była dla mnie zaskoczeniem. Trudno w to uwierzyć, ale do naszych czasów zachował się niemal komplet oryginalnych projektów tras tramwajowych z ostatniej ćwierci XIX stulecia. Najciekawsze z nich dzięki uprzejmości dyrekcji Archiwum Państwowego we Wrocławiu publikujemy jako załączniki – opowiada autor. – Rozkłady jazdy, umowy z magistratem Wrocławia, regulacje policyjne i dziesiątki artykułów prasowych uzupełniły suche informacje zawarte w sprawozdaniach spółki. Dzięki temu udało się, mam taką nadzieję, odtworzyć dawno zaginiony świat – dodaje Sielicki.  

W międzyczasie gromadził ilustracje, pamiątki oraz stare pocztówki, część pochodzi ze zbiorów autora, część od innych kolekcjonerów.  Schematy tras wykonywałem sam na komputerze. Pół roku to trwało. Ale mam nadzieję, że odtworzyłem je dokładnie. Z przystankami, mijankami i torami odstawczymi  mówi autor książki. 

Linie tramwajowe decydowały o rozwoju miasta 

„Wrocławskie tramwaje konne” to obszerna monografia, opowiadająca na ponad czterystu stronach o najstarszych dziejach wrocławskiego transportu publicznego: omnibusach, tramwajach konnych czy pierwszych tramwajach elektrycznych. – Ale nie tylko – mówi Tomasz Sielicki. – To przede wszystkim opowieść o Wrocławiu końca XIX wieku. A było to miasto całkiem nam nieznane, dalekie nawet od powszechnego wyobrażenia na podstawie fotografii przedwojennych. Utrwalone na starych zdjęciach ulice, mosty, place dopiero wówczas powstawały. Tramwaje niekiedy przemierzały niezabudowane podmiejskie szosy. Właśnie ich pojawienie stymulowało rozbudowę Wrocławia, tak jak np. połączenie wzdłuż dzisiejszej ul. Powstańców Śląskich do kolonii willowej Borek – dodaje. Właśnie rozwój układu komunikacyjnego miasta stał się osnową, wokół której przedstawiono takie wątki, jak wyprostowanie dawnej Szosy Boreckiej, czyli późniejszej ul. Powstańców Śląskich, wytyczanie pl. św. Macieja, przesunięcie starego mostu Przepustkowego i budowa dzisiejszego Zwierzynieckiego, zasypanie fosy wzdłuż al. J. Słowackiego, tworzenie okrągłego pl. Powstańców Śląskich, zakładanie parku Południowego, budowa nowej rzeźni miejskiej na Popowicach. 

Gratka nie tylko dla miłośników 

„Wrocławskie tramwaje konne” to oczywiście również gratka dla wszystkich interesujących się rozwojem techniki. – To może zaskoczyć, ale w 1886 r. przedsiębiorstwo tramwajowe zainstalowało pierwszą zwrotnicę, którą można nazwać automatyczną. Mechanizm był prosty i pomysłowy zarazem – wyjaśnia historyk. – Pomiędzy szynami w bruku zainstalowano stalową ramę wypełnioną brukiem. Ramę podparto na środku, więc mogła ona lekko opadać na prawą lub lewą stronę. Do niej za pomocą cięgna przytwierdzona była iglica zwrotnicy. Jeśli koń był prowadzony bliżej prawej szyny, zapadnia opadała na prawo i iglica ustawiała się właśnie w takim kierunku. Taką zwrotnicę zamontowano np. na pl. św. Krzysztofa, na którym część tramwajów jechała prosto – do ul. R. Traugutta, a część skręcała w ul. Wierzbową, w kierunku dworca – wyjaśnia. Publikacja z pewnością zainteresuje nie tylko wielbicieli tramwajów czy  szerzej – techniki. To także obowiązkowa pozycja dla wszystkich zajmujących się i interesujących się Wrocławiem oraz jego historią. 

Tramwajem konnym przez Wrocław – premiera książki

Tramwajem konnym przez Wrocław – premiera książki

Spotkania z autorami
Termin 16 listopada 2017 17:00

Miejsce Sala Wielka Stary Ratusz

Zobacz

Książka dostępna jest w salonach Empik, w księgarniach na terenie Wrocławia oraz w Muzeum Miejskim Wrocławia. Wydawnictwo Księży Młyn prowadzi także sprzedaż wysyłkową. 

„Wrocławskie tramwaje konne”

  • ponad 400 stron
  • format A-4
  • ponad 330 ilustracji
  • twarda oprawa