“Nie ma wspólnoty bez życzliwości i otwartości”. Rozmowa z Manuelą Pliżgą-Jonarską

Manuela Pliżga-JonarskaO wizji idealnego Wrocławia i o tym, czym jest nić porozumienia  rozmawiamy z Manuelą Pliżgą-Jonarską – koordynatorem ds. dialogu międzykulturowego we Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego (http://wcrs.wroclaw.pl/).

 

Dlaczego uważa Pani, że Wrocław jest życzliwym miastem?

Przede wszystkim pokazują to badania, które są prowadzone zarówno wśród mieszkańców, jak i osób przyjeżdżających do Wrocławia. Ich wyniki pokazują, że życzliwość i gościnność są jednymi z najważniejszych wartości wrocławian. To jest dla nas bardzo cenne, ponieważ dążymy do tego, żeby stolica Dolnego Śląska  była miastem otwartym, w którym panuje atmosfera współpracy. To bardzo ważne, żeby mieszkańcy Wrocławia czuli się częścią wspólnoty, a nie ma wspólnoty bez życzliwości i otwartości.

Jak taki projekt jak „Wielokultury” (jeden z projektów realizowanych przez Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego, http://wielokultury.wroclaw.pl – przyp. red.) oraz  powiązane z nim  „Ambasadorzy Dialogu” czy „Wielokulturowi wrocławianie” zmieniają mieszkańców Wrocławia?

Myślę, że te projekty pokazują rzeczywistą pracę wrocławian wykonywaną w swoim otoczeniu na co dzień, a tym samym ich największą wartość. Na przykład do licznej grupy Ambasadorów Dialogu należy już ponad  200 osób. Są to nauczyciele, wychowawcy, pedagodzy ze szkół i przedszkoli, dla których regularnie organizujemy szkolenia. Po jednym z ostatnich takich spotkań podeszła do mnie jedna z Ambasadorek i powiedziała jak bardzo się cieszy, że jest w tej grupie, bo może się rozwijać i poznawać nowe metody pracy z młodzieżą i z dziećmi. Między innymi związane z otwartością, życzliwością i ze świadomością różnorodności każdego człowieka. Takich pozytywnych wiadomości zwrotnych jest więcej. Te projekty  poszerzają horyzonty mieszkańców, a ich uczestnicy widzą realne zmiany w swoim otoczeniu.

ambasadorzy dialogu podcza szkolenia

Ambasadorzy Dialogu podczas szkolenia

 

Życzliwość dawniej i dziś – czy można ją porównać?

Uważam, że przede wszystkim są różne problemy, z którymi wrocławianie się stykają. W związku z tym pojawiają się nowe sposoby na bycie życzliwym, zmienia się forma pomagania. Obecnie jest ona mocno nakierowana na wsparcie obcokrajowców, którzy żyją w naszym mieście. Na przykład szkoły współpracują z organizacjami pozarządowymi, a te mają wolontariuszy, którzy pomagają obcojęzycznym dzieciom odnaleźć się w polskiej szkole. Chociażby przez paczki pomocowe czy dodatkowe lekcje języka polskiego. Działa również bardzo ważny projekt “Wrocław na językach świata” (https://www.wnjs.pl  przyp. red.), w który zaangażowanych jest już ponad 1200 osób. Polega on na tym, że dzięki życzliwości wrocławian obcokrajowcy mogą za darmo uczyć się języka polskiego. Lekcje przyjmują formę tandemów językowych, w których wrocławianie poświęcają godzinę czasu tygodniowo, ucząc obcokrajowców języka polskiego. Przekazują im również podstawowe informacje o specyfice życia we Wrocławiu. Na przykład o tym, jak dojechać w różne miejsca, co i gdzie załatwić, jak kupić bilet,  co znaczy “przystanek na żądanie”. Z drugiej strony obcokrajowcy również dzielą się swoimi talentami i kompetencjami, dzięki czemu czują się częścią naszej wspólnoty. Mamy już ponad 80 partnerów społecznych, którzy udostępniają miejsca do nauki – są to na przykład siedziby organizacji pozarządowych czy urzędów, ale też restauracje, kawiarnie, parafie, kluby seniora i inne otwarte miejsca.

 

Wrocławskie nauczycielki poznają nowe metody otwartości podczas szkolenia

Wrocławskie nauczycielki poznają nowe metody pracy uczące otwartości

 

Jaka jest Pani wizja idealnego Wrocławia w kontekście dialogu międzykulturowego i wzajemnej życzliwości?

Wizja jest najtrafniej zapisana w wrocławskiej strategii dialogu międzykulturowego, która powstaje z inicjatywy Prezydenta Rafała Dutkiewicza. Obecnie opracowywane są jej szczegóły w szerokim gronie osób i instytucji zaangażowanych na rzecz dialogu międzykulturowego i wzajemnej życzliwości we Wrocławiu, a także naukowców z Uniwersytetu Wrocławskiego. Zapisaliśmy w niej, że chcemy, aby Wrocław był wspólnotą ludzi, w której mieszkańcy żyją we wzajemnym szacunku, bez względu na to z jakiego kraju i z jakiej kultury pochodzą, jakim mówią językiem, jaką wyznają religię. Przestrzeń miasta powinna być wspólna dla nas wszystkich. Chcemy również, aby każdy wrocławianin miał wiedzę, na temat tego na czym polega dialog międzykulturowy, otwartość i życzliwość, żeby potrafił reagować jeśli widzi, że wokół niego dzieje się coś złego. Ale też równocześnie miał silne poczucie własnej tożsamości.

Czy planują Państwo jakieś konkretne projekty z tym związane?

Tak, ale nie będę zdradzać szczegółów przed opublikowaniem tekstu strategii. Na pewno wzmocnimy te działania, które już są realizowane. Wprowadzimy również nowe. Pojawią się nowi partnerzy i kierunki. Jednym z wyzwań jest fakt, że do Wrocławia przybyła w ostatnich latach  dosyć duża grupy obywateli Ukrainy. Mocno skupimy się na działaniach edukacyjnych i integracyjnych tej grupy, ale też wszystkich innych obcokrajowców, którzy mieszkają, uczą się i pracują we Wrocławiu.

 

Uczennice wrocławskich szkół podczas jednego z projektów promujących dialog międzykulturowy

Uczennice wrocławskich szkół podczas jednego z projektów promujących dialog międzykulturowy

 

Hasło tegorocznego Dnia Życzliwości brzmi “Znajdźmy nić porozumienia”. Czym jest dla Pani nić porozumienia? Co trzeba zrobić, aby ją stworzyć?

Dla mnie nicią porozumienia jest wspólny mianownik, czyli pojęcie z matematyki. Pamiętam takie warsztaty we Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego, w trakcie których wiele obcych sobie osób musiało się ze sobą spotkać i poprzez rozmowę poszukać wspólnych cech, zainteresowań, wartości. I to się bardzo szybko udało. Ponieważ jeśli skoncentrujemy się na tych rzeczach, które nas łączą, to uświadomimy sobie, że takich wspólnych elementów jest więcej niż różnic. Jednocześnie jeśli na tej podstawie zbliżymy się do siebie, to zaczniemy dostrzegać walory naszej różnorodności. Tego, że możemy się od siebie nawzajem uczyć, uzupełniać się i rozwijać w wielu kierunkach.

Czy ma Pani swój własny kodeks życzliwości? Zasady, którymi kieruje się Pani w codziennych relacjach z innymi ludźmi?

Na pewno bardzo ważne dla mnie jest to, żeby być dla siebie pomocnym. Szczególnie w trudnych sytuacjach. Z psychologicznego punktu widzenia bardzo trudno jest prosić o pomoc. Dlatego jeśli widzimy, że ktoś jest w potrzebie, ma jakąś trudną sytuację życiową, zawodową, to uważam, że ta życzliwość jest tam najbardziej potrzebna.

Dziękujemy za rozmowę!