Dariusz Śledź: Sparta ma skład na mistrza

– Nie ukrywamy, że naszym celem jest tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Betard Sparta to kompletny skład i na pewno będziemy o to złoto walczyć – zapowiada trener wrocławskich żużlowców Dariusz Śledź.

  • Trener Dariusz Śledź

    Trener Dariusz Śledź (z prawej) wierzy, że jego Sparta może wrócić na ligowy szczyt. Fot. Wojciech Tarchalski


Wydaje się, że w tym roku, pomimo braku Maksyma Drabika, jesteście w ścisłym gronie faworytów w wyścigu po złoty medal DMP. Co może okazać się kluczem do tego, aby w końcu zdetronizować Unię Leszno?

Dariusz Śledź, trener Betardu Sparty Wrocław: – Nie używałbym słowa detronizacja. Wydaje mi się, że każda drużyna walcząca w najlepszej żużlowej lidze świata ma jasne cele. Nie ukrywamy, że naszym jest tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Betard Sparta to kompletny skład i, jeśli nie przydarzy się nam nic szczególnego, na pewno będziemy o to złoto walczyć. Bardzo chcemy tego medalu. Podobnie jak nasi kibice.

Pierwsze spotkanie pokazało, że nowy nabytek, Artiom Łaguta, jak i młody Daniel Bewley, mogą być uzupełnieniem pary Janowski-Woffinden.

 – Mamy dobrych zawodników w każdej formacji. Trzech zdecydowanych liderów, silna druga linia i juniorzy, którzy już mają pewne doświadczenie w PGE Ekstralidze. Pierwszy mecz rzeczywiście pokazał, że mamy potencjał. Jako trener patrzę na to z chłodną głową i wiem, że chłopaków stać na jeszcze więcej. To przecież dopiero początek sezonu.

W pierwszej kolejce, w której mieliście mierzyć się z GKM-em Grudziądz, musieliście pauzować w związku z zarażeniami koronawirusem u zawodników przeciwnej ekipy. Nie obawiacie się, że ten sezon może zostać storpedowany przez pandemię?

 – Niestety, tego trzeba się obawiać i wiemy, że musimy niwelować wszelkie ryzyka, dbać o siebie. Pewnych sytuacji nie da się jednak wykluczyć. Są też szczególne ligowe przepisy, które mają zapewnić stabilność rozgrywek w przypadku stwierdzenia zakażenia w drużynie. Właśnie taki przepis spowodował przełożenie meczu 1. rundy. I dobrze się stało, bo nasz rywal po prostu nie miał składu…

Strata spowodowana brakiem kibiców na trybunach, w tym i w ubiegłym roku, odbije się mocno na polskim i światowym żużlu?

 – Nie chcę z siebie robić eksperta w tej dziedzinie. Wiem jednak, że pracuję w klubie świetnie zorganizowanym i zarządzanym. To mi daje pewność, że pomimo niełatwej sytuacji, możemy skoncentrować się z zespołem na swoich sportowych zadaniach. WTS ma wspaniałych i oddanych kibiców, możemy też liczyć na wsparcie miasta i sponsorów. Wierzymy jednak, że wkrótce fani powrócą na Stadion Olimpijski i pomogą nam w realizacji naszych celów.

Rozmawiał Patryk Załęczny



Zgłoś uwagę