Ciało w roli głównej. Wystawa w Galerii Miejskiej

Palec odciśnięty w rzeźbionej twarzy, dwie kobiety czeszące swoje długie włosy, rzeźby dzieci i zwierząt, które wyglądają jak zgnieciony plastik albo obrazy przedstawiające ludzi z jakimś defektem. Ciało wciąż nas fascynuje, a 11 artystów pokazało w Galerii Miejskiej, jak czyta to pojęcie.

  • galeria miejska wrocław

    Praca Miłosza Flisa inspirowana średniowieczną legendą/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Karolina Krawczyk - Opowieści ceramiczne/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    "Błąd II" Bereniki Kowalskiej/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Instalacja "U rybaka" Miłosza Flisa/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Instalacja "Rewolucja" Miłosza Flisa/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Instalacja "Dokarmiacz" Miłosza Flisa/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Obrazy Marceliny Groń/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Prace Zuzy Ziółkowskiej/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Prace Tomasza Skórki/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Rzeźba "Wyżej, Szybciej, Więcej, Piękniej" Artura Grochowskiego na dziedzińcu kamienicy Solny 14/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Rzeźba Artura Grochowskiego w plenerze/fot. Tomasz Walków

  • galeria miejska wrocław

    Rzeźba "Trzy Gracje" Klaudii Lipczewskiej, Moniki Martys-Mroczek i Katarzyny Rak na dziedzińcu Solnego 14/fot. Tomasz Walków


Jeśli ktoś o wystawie „Ciała a rzeczy” nie słyszał, to i tak już w środę miał szansę dwie prace zobaczyć na żywo. W plenerze, bo rzeźby „Wyżej, Szybciej, Więcej, Piękniej” Artura Grochowskiego i „Trzy Gracje” Klaudii Lipczewskiej, Moniki Martys-Mroczek, Katarzyny Rak zainstalowano na dziedzińcu kamienicy przy placu Solnym 14 (przeczytacie o nich tutaj). Od piątku 13 marca zobaczymy dzieła pozostałych dziewięciu artystów, wszystkie pod dachem Galerii Miejskiej. – Prace mają pokazać różne strategie, jakie artyści przyjmują zajmując się tematyką ciała, cielesności – wyjaśnia kuratorka wystawy Agnieszka Patała. Ciało ma tu niejedno imię.

Ludzie jak plastikowe śmieci

Tomasz Skórka z żywicy poliestrowej zrobił rzeźby dzieci i małych zwierząt, które wyglądają, jakby uszło z nich powietrze, przypominają zgniecione i gotowe do recyclingu plastikowe opakowania. – Artysta zastanawiał się, jak rzeźby mogą przetrwać w niesprzyjającym środowisku i doszedł do wniosku, że stworzy je jak śmieci – opowiada kuratorka. Cykl robi ogromne wrażenie. Podobnie jak odgłos przesuwanego po włosach grzebienia, którym czeszą się dwie kobiety – młoda i stara. Praca „Układ odniesienia” Agnieszki Ewy Braun to nie tylko nagrany i odtwarzany obraz czeszących się, ale i odgłos, jaki temu towarzyszy, charakterystyczne pociąganie, napinanie długich włosów. Agnieszka Patała zwraca szczególną uwagę na aspekt pokoleniowy. Kobiety wydają się kontynuować pewną tradycję, rytuał, który jest instynktownie odtwarzany w kolejnym pokoleniu, choć Panie przedstawione w pracy Braun nie muszą być spokrewnione. O pokrewieństwie decyduje odtwarzanie tego samego zachowania.

Palec i średniowieczna cegła

Praca Miłosza Flisa, która znalazła się na okładce katalogu wystawy to rzeźba ludzkiej twarzy, w której autor zrobił odcisk palca. Inspiracją okazała się legenda o tym, że w średniowieczu pokutnicy drążyli w cegłach gotyckich kościołów dziury palcami na znak zadośćuczynienia. – Legenda jest nieprawdziwa, wiem to jako mediewista – uśmiecha się Agnieszka Patała, która przyznaje, że mimo to wizja przemawia do wyobraźni. – W moim przypadku odcisk palca oznacza mniej pokutę, bardziej pracę nad sobą, samodoskonalenie – wyjaśnia autor pracy Miłosz Flis.

"Opowieści ceramiczne" Katarzyny Krawczyk

Ciało trochę niedoskonałe

Artystów zawsze pociągały niedoskonałości, bo dzięki nim jesteśmy bardziej interesujący. – Błąd w ludzkim ciele także jest czymś pięknym – podkreśla kuratorka Agnieszka Patała. Ceramiczka Karolina Krawczyk stworzyła trzy sporej wielkości postaci kobiece. Wszystkie mało idealne, raczej rubensowskie w rozmiarach. Brzuch wylewa im się z majtek, stanik nie podnosi obwisłych biustów, wałki tłuszczu zwisają z ramion. To zaprzeczenie dzisiaj uznawanego za idealny modelu kobiecości w rozmiarze 34-36. Szczuplejsze, ale też mało modelowe są trzy Gracje – rzeźba na dziedzińcu kamienicy przy pl. Solnym autorstwa Klaudii Lipczewskiej, Moniki Martys-Mroczek i Katarzyny Rak. Panie ubrane są współcześnie, swobodnie, siedzą albo opierają się o biurko tak, jak im wygodnie. Artystów przez wieki obowiązywał kanon także upozowania swojego modela. Może się także spodobać koronkowe prace z serii „Błąd” Bereniki Kowalskiej, która barwnie opowiada o inności przedstawiając na dwóch płótnach wizerunki ludzi, których idealny wygląd zmącił jeden szczegół (na przykład zez rozbieżny). Ale swoich bohaterów umieszcza w tak fantazyjnej i dekoracyjnej scenografii, że ich odmienność staje się egzotyczna i w pewnej mierze nawet atrakcyjna.

"Schweinsteiger" Miłosza Flisa

Schweinsteiger, ale nie piłkarz

Podobnie jak fascynująco ogląda się ludziki, które Miłosz Flis umieszcza w swoich instalacjach, które tworzy z rur PCV (zeszlifowanych papierem ściernym i pomalowanych), przyczepionej do nich lupy, zamontowanego światełka i odpowiedniego wypełnienia każdej z kapsuł. W środku znajdziemy mikroskopijne ludziki (kupowane na giełdach staroci), zwierzęta. Zachwyt wzbudzą zwłaszcza „Schweinsteiger” (różowy tygrys wśród różowych świnek). – Skojarzenie z piłkarzem przypadkowe – żartuje Miłosz Flis. Kapsuł powstało na razie 40 (na wystawie zobaczymy kilka), każda to dzień pracy, ale wcześniej wiele dni poszukiwań składników. Podglądanie ludzi w wersji mini też mówi coś o nas, o tym, jak względna jest nasza cielesność.

Wystawa „Ciała a rzeczy” to prace 11 artystów. Obejrzymy je w Galerii Miejskiej (ul. Kiełbaśnicza 28) od poniedziałku do piątku od 10.00-18.00, w sobotę 12.00-16.00.

zdjęcia Tomasz Walków

 



Zgłoś uwagę