Chłód w środku słońca

„W środku słońca gromadzi się popiół” to najnowsza produkcja Wrocławskiego Teatru Lalek dla dorosłych. Agata Kucińska na scenę lalkową przeniosła sztukę Artura Pałygi - niełatwą, poruszającą tematy ostateczne. Odbioru, pozbawionej klasycznej fabuły, opowieści nie ułatwia też autorska realizacja Kucińskiej.

  • „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

  • „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

  • „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

    „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

  • „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

    „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

  • „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

    „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

  • „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków

    „W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek. fot. Tomasz Walków


Na blokowisku wybucha pożar, w którym ginie Lucy. Uratowano by ją, gdyby nie skarpa, która uniemożliwiła dojazd wozu straży pożarnej do budynku. Jaki sens miała jej śmierć? Jaki sens ma każda śmierć, cierpienie, ból i choroba? – te pytania padają w trakcie spektaklu, ale twórcy nie dają na nie gotowej, uniwersalnej odpowiedzi. Tę musi odnaleźć sam widz.

Spotykamy Lucy niejako w zawieszeniu. Jeszcze nie odeszła, ale już jej nie ma. Towarzyszą jej Płomyk i Iskierka. Tę niejednoznaczność istnienia Kucińska pozwoliła wygrać lalkom o rysach aktorów. W tym fantastycznym planie Lucy próbuje zrozumieć swoją sytuację, przeanalizować swoje życie. Płomyk i Iskierka wcale jednak jej tego nie ułatwiają. Lalki, mimo że mają ludzkie twarze, są jak z horroru – trupioblade, z ruchomymi oczami, owinięte w czerwony filc wyglądają przerażająco. Lucy, pozbawiona kobiecego ciała, ma korpus i kończyny noworodka. Miejsce, gdzie gromadzi się popiół musi być przerażające.

Drugi plan przedstawienia to realne życie blokowiska – podglądamy jego mieszkańców, zwykle ciężko doświadczonych przez los. Są tu rodzice chorego nieuleczalnie dziecka – matka pogodzona z jego chorobą i ojciec, który za wszelką cenę chce zrozumieć sens cierpienia swego syna. Monolog ojca (Tomasz Maśląkowski) jest jedną z najbardziej poruszających scen tego spektaklu. Oglądamy też rozmowę chorej na raka kobiety (świetna Anna Makowska – Kowalczyk) z dziennikarzami, dla których jest ona kolejnym tematem, pretekstem do zdjęcia w kolorowym magazynie. Jej samotność, rozpacz w zestawieniu z obojętnością dziennikarzy jest przerażająca. Współczujemy też córce Lucy, gdy ma zidentyfikować na komisariacie garstkę popiołu.

Agata Kucińska, która nie tylko reżyseruje, ale także gra w spektaklu, oba plany połączyła postacią słońca (Radosław Kasiukiewicz). Wtłoczony w olbrzymi baloniasty kostium Kasiukiewicz przetacza się przez scenę i wydaje się być tam całkowicie zbędny. Jego odliczanie niczego istotnego nie wnosi do fabuły, być może trochę porządkuje chaos scen. A przecież „W środku słońca…” zapowiada się wyjątkowo. Aktorzy za pomocą opakowania po chipsach, ryżowego wafla, zabawkowych wozów straży pożarnej i własnych oddechów tworzą dźwiękową kompozycję do złudzenia przypominającą buchający pożar (za muzykę odpowiada Sambor Dudziński). Niesamowicie wypada Agata Kucińska, która jako nauczycielka odsłania szkolną tablicę z narysowanym na niej boskim okiem, które zamienia się w belferskie usta. Proste i zachwycające. Scenografia Mirka Kaczmarka – makiety bloków, dziecięce samochodziki – oddaje nikłość ludzkiej egzystencji. Opuszczając teatr i rzucając ostatnie spojrzenie na scenę mamy wrażenie, że z życiem bohaterów zabawił się ktoś potężny, że są dla niego jak dziecięce zabawki. Te pomysły to pojedyncze perły. Brakuje temu spektaklowi spójnej koncepcji – za dużo tu różnych poziomów, planów, urwanych historii. Trudno skupić się, zapanować na chaosem ludzkiej egzystencji, a jeszcze trudniej znaleźć odpowiedź na pytanie o sens cierpienia. I mimo pożaru, który rozpoczyna całą opowieść, nie ma w niej prawdziwych emocji. Są obrazki, a w środku słońca czuć tylko chłód.

Agnieszka Kołodyńska

„W środku słońca gromadzi się popiół”, reż. Agata Kucińska, premiera 29 stycznia 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek.

Zgłoś uwagę