Afryka dzika oswojona - po premierze w Lalkach

Po premierze „Co krokodyl jada na obiad” w Teatrze Lalek


Drewniane rzeźby Józefa Wilkonia ożywają na oczach najmłodszych widzów, a zielona dżungla zachęca, by zanurzyć się w świat opowieści Rudyarda Kiplinga. Najnowszy spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek zachwyca dzieci i bawi dorosłych.

Reżyser Jarosław Kilian podzielił spektakl na dwie części. W pierwszej dzieci poznają historię ciekawskiego Słoniątka. Olbrzymią rzeźbę animuje Aleksandra Mazoń. Jej Słoniątko zadaje mnóstwo pytań, chce wiedzieć po co żyrafie długa szyja i cętki, a także co krokodyl jada na obiad. To jednak pytanie tabu i starsze zwierzęta boją się na nie odpowiedzieć. Wolą ukarać niesfornego słonika. Jedynie ptak kolo radzi mu, by wybrał się nad rzekę Limpopo i zapytał o to samego krokodyla. Dzieci dowiadują się, że ciekawość nie jest pierwszym stopniem do piekła, jak twierdzą niektórzy dorośli, ale sposobem na poznawanie świata. Nie zdradzę co wynikło ze spotkania Słoniątka i krokodyla, ale dzięki niemu maluch zyskał pewność siebie i przestał zbierać klapsy za zbyt wścibskie pytania.

Druga część spektaklu ma więcej smaczków dla dorosłych, a opowiada w alegoryczny sposób o oswojeniu przez człowieka, a właściwie przez kobietę, zwierząt domowych i kota, który pozwala się udomowić na własnych warunkach. Zawiera z kobietą układ, ale nie respektuje go mężczyzna. Dlatego trzech na pięciu panów – dowodzi Kipling – rzuca w koty swoimi butami.

„Co krokodyl jada na obiad?” zachwyca scenografią. Wilkoń stworzył drewniane rzeźby afrykańskich zwierząt, w których wyeksponował fakturę i kształt drewna. Zaklął w nim życie, ruch i charakter bohaterów. Wielki krokodyl, przypominający kłodę, ma ostre zębiska, subtelna żyrafa delikatną szyję i zgrabne nogi, Słoniątko nieporadność malucha. Rzeźby Józefa Wilkonia współgrają z dekoracjami autorstwa Inez Krupińskiej. Scenografka stworzyła tło, nawiązujące do soczystej  zieleni tropików i głębin rzeki Limpopo, otwierające scenę na afrykańskie krajobrazy. Współgra z nimi etniczna muzyka Joszko Brody, której bliżej do dźwięków przyrody niż do śpiewów afrykańskich tubylców.

Aktorzy poradzili sobie z olbrzymimi i ciężkimi rzeźbami. Słoniątko animowane przez Aleksandrę Mazoń jest urocze – ciekawskie, zadziorne, uparte i po dziecięcemu rozbrajające. Krokodyl (Marek Tatko) budzi lęk i przerażenie, a hipopotam (Krzysztof Grebski) rozbawia małych widzów psikusami.

W drugiej części śledzimy historię udomowienia dzikich zwierząt. Marta Kwiek wciela się doskonale w pramatkę, opiekunkę domowego ogniska i przebiegłą kobietę potrafiącą oswoić dzikie zwierzęta. Mężczyzna (Marek Koziarczyk) jest od niej zależny, jego podporządkowanie i typowo męski charakter szczególnie bawi dorosłą część widowni.

Pełen humoru tekst przedstawienia, melodyjne piosenki uświadamiają dzieciom, że wszyscy – ludzie i zwierzęta powinny żyć w harmonii, bo są od siebie współzależni. Nie ma tu jednak nachalnej dydaktyki, ale pozwala się dzieciom zastanowić się nad pytaniami o początek świata, cywilizacji i kultury. Reżyser Jarosław Kilian stworzył mądre i piękne przedstawienie.

Agnieszka Kołodyńska

„Co krokodyl jada na obiad?”, reż. Jarosław Kilian, scenografia Józef Wilkoń, Inez Krupińska, muzyka Joszko Broda, na scenie zobaczymy Jolantę Góralczyk, Martę Kwiek, Aleksandrę Mazoń, Krzysztofa Grębskiego, Marka Koziarczyka, Jacka Radomskiego, Marka Tatkę. Premiera 20 października, kolejne spektakle 22-27 października. Bilety 20 zł i 25 zł.

Fot. Tomasz Walków

Zgłoś uwagę