Zwolnienia w Fagorze będą mniejsze

Pracę straci na razie kilkadziesiąt osób


Na razie zwolnionych zostanie około 50-60 osób, które posiadają już uprawnienia emerytalne.

W czwartek, 17 kwietnia 2014 r., podczas konferencji prasowej w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim, wiceminister gospodarki, Ilona Antoniszyn-Klik, przedstawiła obecną sytuację załogi oraz możliwości uratowania wrocławskich zakładów FagorMastercook.

- Do 28 kwietnia będzie ustalona ze związkami zawodowymi, grupa pracowników, których odejście nie zaburzy potencjalnej produkcji, jaka w najbliższym czasie rozpocznie się dzięki tymczasowemu zleceniu od firmy Cevital – twierdzi Ilona Antoniszyn-Klik. - Przejęła ona już marki Fagora i tym samym nabyła uprawnienia do sprzedawania wytworzonych produktów. Zlecenie to jest obecnie negocjowane. Zapewniłoby to zakładom FagorMastercook produkcję na najbliższe 2-3 miesiące. Ważne jest to, aby było ono opłacalne dla wrocławskiej fabryki. Pozwoliłoby to przetrwać okres negocjacji projektów inwestycyjnych.

Według wicewojewody Ewy Mańkowskiej zwalniane będą tylko te osoby, które zechcą odejść dobrowolnie. Otrzymają one również dobrą ofertę zabezpieczenia finansowego ze strony firmy.

- Została tu wdrożona procedura zwolnień grupowych, ponieważ obowiązuje ona wtedy, gdy zwalnianych jest co najmniej 29 osób – twierdzi Ewa Mańkowska. - W przypadku Fagora została przekroczona ta liczba. Jednak zwolnienia nie będą miały aż takiej skali, o jakiej była mowa na początku kwietnia. Możemy tu także liczyć na pomoc urzędów pracy, które są przygotowane na zajęcie się zwalnianymi pracownikami.

Zwolnienia poszczególnych pracowników będą musiały zostać zaakceptowane przez szefów produkcji lub poszczególnych działów. Chodzi o to, żeby nie odeszli pracownicy niezbędni do dalszego trybu produkcji, który jest zakładany.

Cały czas prowadzone są intensywne poszukiwania inwestora zainteresowanego zakupem wrocławskich zakładów FagorMastercook.

- Aby ratować wrocławską fabrykę, rząd przewiduje wsparcie dla inwestora, który zechce ją przejąć – mówi Ilona Antoniszyn-Klik. - Może on liczyć na dopłatę w wysokości od 5 do 100 mln zł, pod warunkiem, że zapewni firmie dalszą działalność i utrzyma zatrudnienie.

Propozycje inwestycyjne mogą pojawić się z dwóch stron - poprzez nadzorcę ze strony hiszpańskiej albo poprzez syndyka wrocławskich zakładów. Ze strony hiszpańskiej nie było dotąd zbyt wiele propozycji inwestycyjnych, dlatego ministerstwo gospodarki wspólnie z syndykiem aktywnie poszukuje inwestora na innych rynkach. Każdy potencjalny inwestor, który przyjdzie z projektem do polskiego syndyka, od razu będzie wysyłany bezpośrednio do ministra gospodarki po to, aby jak najszybciej omówić możliwości dofinansowania. Będzie ono zależne od wartości projektu inwestycyjnego i tego, ile osób pozostanie zatrudnionych.

- Bardzo ważne jest to, że załoga FagorMastercook w pełni współpracuje z nami, aby można było zakład zachować w całości – mówi Ilona Antoniszyn-Klik. - Widzimy z jej strony dużą determinację i lojalność w stosunku do zakładu. Wielu pracowników, szczególnie tych najlepszych, już ma oferty pracy z innych przedsiębiorstw, a mimo to, zostają tutaj. Dzięki temu, gdy pojawi się konkretny projekt inwestycyjny, będzie szansa na uratowanie fabryki. To jest nadzwyczajna sytuacja, dlatego też nasze zaangażowanie jest tak duże.

Katarzyna Kunka

Zgłoś uwagę