Żużlowcy Sparty rozgromili lidera ekstraligi

Kapitalnie spisują się w tym sezonie żużlowcy Betardu Sparty, którzy dziś rozgromili dotychczasowego lidera ekstraligi Unię Leszno 57:32. Jako, że zespół gości nosi przydomek „Byki” mieliśmy dziś na placu budowy (czyli Stadionie Olimpijskim) prawdziwą corridę. „Byki” i ich rywale padali na tor jak muchy, a dwóch zawodników karetka odwiozła do szpitala.


Do strasznego karambolu doszło w czwartym biegu. Najlepiej wystartował Maksym Drabik. As gości Piotr Pawlicki przy wyjeździe z łuku próbował wyprzedzić od wewnętrznej juniora Sparty. Ale na Pawlickiego wjechał kolega z drużyny Emil Sajfutdinow, a na nich obu będący blisko Maciej Janowski. Cała trójka zawodników upadła na tor. Janowski i Pawlicki nie podnosili się, więc na torze pojawiły się aż dwie karetki. Pawlicki z pokiereszowana twarzą odjechał do szpitala, ponieważ podejrzewano także wstrząśnienie mózgu. Rosjanin, którego sędzia zawodów uznał za winnego kraksie, doznał ogólnych potłuczeń oraz rozcięcia brody. Rana ta została natychmiast zszyta w parku maszyn. „Magic” natomiast wstał o własnych siłach i był zdolny do dalszej jazdy.

Także w biegu szóstym na torze znów musiała się pojawić karetka. Na drugim łuku Adrian Gała z impetem uderzył w dmuchaną bandę po tym, jak na wejściu w wiraż zahaczył o Grzegorza Zengotę. Junior Sparty zwijał się z bólu więc znów potrzebna była interwencja lekarzy. U Gały podejrzewano wstrząśnienie mózgu, a także uraz obojczyka, więc drugi z ambulansów musiał także udać się do szpitala. A dmuchana banda? Też nie przetrwała nienaruszona. Zniszczeniu uległy co najmniej dwa jej segmenty.

Nie był to wcale koniec kraks. Wyścigi przerywano z powodu upadków jeszcze trzykrotnie, ale na szczęście żaden z żużlowców już nie ucierpiał.

Wrocławianie, którzy z powodu remontu Stadionu Olimpijskiego i jego późniejszego zamknięcia, niemal całą pierwszą rundę rozgrywek jeżdżą u siebie znów spisali się świetnie. Powody do radości mieli zatem kibice wrocławskiej drużyny, natomiast zasmucił się klubowy skarbnik. Aż pięciu zawodników wrocławskiego klubu osiągnęło (razem z bonusami) dwucyfrową liczbę punktów i będzie trzeba głęboko sięgnąć do klubowej kasy po pieniądze na wypłaty.

Po raz pierwszy dwucyfrowy dorobek zanotował na swoim koncie Maksym Drabik. Siedemnastoletni obecnie syn słynnego Sławomira zapowiada się na jeszcze lepszego żużlowca niż ojciec. Spisuje się świetnie i już teraz plasuje się w ścisłej czołówce polskich juniorów. – Bardzo się cieszę z dwucyfrówki Maksyma. Jemu ogromnie potrzebny był taki mecz, w którym osiągnął taką liczbę punktów. Wiem z własnego doświadczenia, że to dodaje tak młodym zawodnikom pewności siebie i jestem przekonany, że Maksym, który już teraz jeździ bardzo dobrze, będzie coraz lepszy – chwalił swojego podopiecznego menedżer Sparty Piotr Baron.

Wrocławianie , prowadzeni przez świetnego dziś kapitana drużyny Tomasza Jędrzejaka prowadzili od samego początku do końca meczu. Aż 5 z 15 biegów wygrali podwójnie, a gościom udało się zwyciężyć jedynie raz (4:2 w trzecim biegu). – Zasłużone zwycięstwo gospodarzy. My wyraźnie nie mieliśmy swojego dnia. Martwi mnie nie tylko to, że wysoko przegraliśmy, ale także fakt, że mocno się porozbijaliśmy – smutno mówił menedżer „Byków” Adam Skórnicki.

W zupełnie odmiennym nastroju był natomiast Baron. I trudno się mu dziwić, bowiem wygrana różnicą 25 punktów sprawia, że w rewanżu w Lesznie Unii bardzo trudno będzie odrobić tak wysoką stratę i wrocławski zespół będzie mógł sobie dopisać punkt bonusowy. – Dzisiejsze zwycięstwo bardzo mnie cieszy. Tym bardziej, że w tabeli rozgrywek odrobiliśmy to, co straciliśmy przegrywając u siebie z Falubazem Zielona Góra – radował się Baron.

ANDRZEJ LEWANDOWSKI

BETARD SPARTA WROCŁAW – FOGO UNIA LESZNO 57:32

SPARTA: Woffinden 10+2 (3,3,1,1*,2*), Milik 9+1 (2*,d,3,3,1), Jędrzejak 12+2 (2,2*,2*,3,3), Jensen 5 (0,3,t,2), Janowski 11+1 (2*,3,3,0,3), Gała0 (w,w,-), Drabik 10 (3,3,1,3)

UNIA: Musielak 0 (0,0,0,-), Pedersen 6+1 (1,1,2,1*,1), Przemysław Pawlicki 9 (3,2,0,2,2), Zengota 6 (1,1,2,0,2), Sajfutdinow 4 (w,d,1,3,d), Smektała 5 (1,1,2,0,1), Piotr Pawlicki 2 (2,u/-,-).

 

 

 

Zgłoś uwagę