Żużlowcy Sparty przegrali u siebie z Falubazem

Niedzielne spotkanie było ciekawe dla tych kibiców, którzy skrupulatnie wypełniają meczowy program. Bardzo długo utrzymywał się bowiem wynik remisowy lub minimalnie (różnicą 2 punktów) prowadzili zielonogórzanie. Każdy końcowy wynik był więc możliwy.

  • betar-sparta-falubaz-zielona-gora-1.jpg

  • betar-sparta-falubaz-zielona-gora.jpg

  • betar-sparta-falubaz-zielona-gora.jpg

  • betar-sparta-falubaz-zielona-gora.jpg

  • betar-sparta-falubaz-zielona-gora.jpg


Paradoksalnie był to jednak także mecz straszliwie nudny, bowiem zabrakło walki na trasie. Ten, kto najszybciej ruszał ze startu - wygrywał. Niektórzy mówili nawet, że gdyby imponujący szybkimi startami Jarosław Hampel składał się w wiraż już na 15 metrze, też wyjeżdżałby z niego jako pierwszy.

Były żużlowiec Sparty był najlepszym zawodnikiem ekipy gości, rywalizując długo o miano bohatera meczu z liderem wrocławian Taiem Woffindenem. Obaj oczywiście stanęli na starcie ostatniego, piętnastego biegu, przed którym Sparta przegrywała 41:43. Wszystko jeszcze było możliwe. 5:1 dla wrocławian dawało im wygraną w meczu, a 4:2 - remis. Każdy inny wynik przesądzał sprawę na rzecz Falubazu.

Wyścig ten został jednak przerwany natychmiast po starcie, gdyż Anglik zerwał taśmę. Wykluczonego z tego biegu „Tajskiego” zastąpił 17-letni Maksym Drabik. Młodzik został jednak wykluczony za spowodowanie przerwania wyścigu i gdy żużlowcy po raz trzeci stanęli na starcie tego biegu, rywalem pary Hampel /Piotr Protasiewicz był już tylko Tomasz Jędrzejak. Kapitan wrocławskiej drużyny nie dał rady  i goście wygrali mecz 48:42.

- To nie powinien być tak trudny mecz dla nas. Tor było dobrze przygotowany i nie powinniśmy przegrać tego spotkania. W pierwszym starcie byłem drugi, potem trzy zwycięstwa i dotknięcie taśmy w ostatnim wyścigu. To jest moja wina, ale zespół nie powinien być w sytuacji, w której w ostatnim biegu musimy zwyciężyć podwójnie, żeby wygrać mecz. Inni zawodnicy wykonali kiepską robotę w tym spotkaniu – narzekał wyraźnie zdegustowany Woffinden.

Nie do końca miał rację, bowiem spore pretensje można było mieć w zasadzie jedynie do Michaela Jespera Jensena. Duńczyk przyjechał nieprzygotowany sprzętowo (w drugim biegu zerwany łańcuszek sprzęgłowy) i po trzech stratach menedżer Sparty Piotr Baron nie wypuścił go już na tor. - Dziękuję chłopakom z Zielonej Góry za walkę i gratuluję wygranej. U nas tak fajnie już nie było. Mieliśmy trudny początek spotkania, później w końcówce zawodów doszło trochę pecha w postaci taśmy i upadku. Ten mecz nam pokazuje, że musimy jeszcze dużo poprawić i potrenować na naszym torze – ocenił Baron.

BETARD SPARTA WROCŁAW – SPAR FALUBAZ ZIELONA GÓRA 42:48

SPARTA: Woffinden 11 (2,3,3,3,t), Milik 5+3 (1*,2*,1,1*,0), Jędrzejak 11 (3,2,3,2,1), Jensen 0 (0,d,0,-), Janowski 10 (1,3,2,2,2), Gała 2+1 (1,0,1*), Drabik 3 (3,0,0,0,w).

FALUBAZ: Hampel 14+1 (3,3,3,3,2*), Walasek 8 (0,1,1,3,3), Łoktajew 6 (2,2,2,0), Jonsson 5+2 (1*,1*,0,2,1), Protasiewicz 10+1 (3,1,2,1*,3), Zgardziński 2 (2,0,0), Pieszczek 3+2 (0,2*,1*). 

Zgłoś uwagę