Zero do zera Śląska z Wisłą Płock [ZDJĘCIA]

Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO Ekstraklasy i nadal pozostaje bez zwycięstwa na własnym stadionie. Dla wrocławian to czwarty bezbramkowy rezultat w tym sezonie, w tym trzeci u siebie.

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO

  • Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Płock 0:0 w ramach szóstej kolejki LOTTO


W składzie WKS-u na ten mecz obyło się bez większych roszad. W porównaniu z poprzednim meczem Mariusz Rumak dokonał tylko jednej zmiany – miejsce Kamila Dankowskiego na prawym skrzydle zajął Peter Grajciar. Od pierwszych minut wyszedł też Ryota Morioka, którego występ jeszcze dzień przed spotkaniem był niepewny. Ostatecznie japończyk zagrał na swojej ulubionej pozycji tuż za napastnikiem. Trener rywali, Marcin Kaczmarek także nie zaskoczył składem ani ustawieniem swojej drużyny. Siłę rozegrania oparł na zaufanym duecie Furman – Krivets. Obaj szkoleniowcy nie chcieli eksperymentować i postawili na sprawdzone schematy.

Strzałów jak na lekarstwo

Śląsk już w pierwszej swojej akcji ruszył niemal całą jedenastką na połowę Wisły Płock, co mogło sugerować, że wrocławianie będą chcieli jak najszybciej otworzyć wynik spotkania i ustawić sobie przeciwnika na dalszą część meczu. Nic z tych rzeczy, chwilę później gra się wyrównała, a z każdą kolejną minutą optyczną przewagę w posiadaniu piłki zyskiwali goście. Pierwsze akcje zakończone strzałami miały miejsce w 8 i 10 minucie i były autorstwa płocczan. Najpierw dosyć nieporadnie w stronę bramki Pawełka uderzał Furman, chwilę potem celniej przymierzył Krivets, ale i tak nie był w stanie wyrządzić tym zagraniem krzywdy bramkarzowi Śląska. Przez pierwsze pół godziny zawodnicy Mariusza Rumaka prezentowali w ofensywie to, co w poprzednich meczach, a więc sporą nieporadność pod polem karnym przeciwnika. Pierwszy celny strzał padł dopiero w 20 minucie, gdy po dośrodkowaniu Alvarinho „główką” przymierzył Dvali.

Lider Grajciar, spokojny Pawełek

Najjaśniejszą postacią zespołu był Peter Grajciar, który próbował brać ciężar gry na swoje barki. Często dryblował i dośrodkowywał z prawego skrzydła, a gdy przeniósł się na lewą stronę wspomagał kolegów w rozgrywaniu. To strzał jego autorstwa z 23 minuty był najgroźniejszym, jaki oddała wrocławska ekipa w tej części gry. Po złamaniu akcji z lewego skrzydła do środka huknął z około20 metrówzmuszając bramkarza Wisły Seweryna Kiełpina do pokazania najwyższych umiejętności. To jednak goście mieli więcej z gry w pierwszej połowie. Szczególnie upodobali sobie grę lewym skrzydłem, gdzie dobrze współpracowali ze sobą Merebashvili oraz Iliev. To właśnie z tego sektora boiska najczęściej uderzali Wiślanie, ale Mariusz Pawełek każdą kolejną interwencją potwierdzał, że jest jednym z najlepszych bramkarzy Ekstraklasy w tym sezonie. Najtrudniej miał przy rzucie wolnym wykonywanym przez wielkiego specjalistę w tym elemencie gry, a więc Dominika Furmana, ale i to technicze uderzenie udało mu się zatrzymać. Wrocławianie pod koniec 45 minut popełniali coraz więcej fauli, a Celeban, Goncalves i Morioka zapisali się w protokole sędziowskim w rubryce „żółte kartki. Gole w tej części gry nie padły i po niezbyt atrakcyjnych trzech kwadransach arbiter zaprosił piłkarzy na przerwę nie doliczając do regulaminowego czasu gry ani sekundy.

Atak za atak

W drugiej połowie oba zespoły wyraźnie podkręciły tempo gry. Poniżej swojego wysokiego poziomu nie schodził Grajciar, który zaraz po przerwie przymierzył mocno w ługi róg bramki Kiełpina – ale i tym razem golkiper gości spisał się bez zarzutu. Po stronie Wisły dobrze na boisko wprowadził się Arkadiusz Reca. Młody napastnik, który wszedł w drugiej połowie w ciągu dwóch minut dwukrotnie próbował zaskoczyć Pawełka w jego polu karnym. Bezskutecznie. W 52 minucie powinno być 1:0 dla gospodarzy. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Grajciara spadł pod nogi Dvalego, który z pięciu metrów uderzył jednak wprost w bramkarza. W odpowiedzi bramkę zdobyć mógł Krivets – po nieporozumieniu na linii Morioka – Kokoszka Ukrainiec przejął piłkę i strzelił z16 metraminimalnie nad poprzeczką. Mecz w drugiej połowie mógł się podobać, toczony w żywym tempie, akcja za akcję. Przebudzać zaczął się Morioka, odważnie wchodząc w drybling i próbując nieszablonowych zagrań. Przeprowadził piękną dwójkową akcję z Mervo w 62 minucie, lecz zabrakło wykończenia w postaci strzału, w porę interweniowali obrońcy Wisły.

Śląsk przeważa, ale bez efektów

WKS był coraz groźniejszy, o włos od gola był wprowadzony w miejsce Mervo Biliński. Napastnik nie wykorzystał doskonale wyłożonej na piąty metr piłki od Alvarinho i „machnął” się przy próbie strzału. W kolejnej akcji piłka po zagraniu Grajciara o niecały metr minęła światło bramki Kiełpina. W polu karnym Mariusza Pawełka zrobiło się groźnie dopiero w 80 minucie, gdy goście mieli rzut wolny ze skraju „szesnastki”. Dośrodkowanie Furmana okazało się jednak minimalnie za mocne, by któryś z graczy Wisły mógł do niego dojść. W końcówce spotkanie wyraźnie było widać, że obu zespołom zaczynało brakować sił, przez co tempo gry spadało, a akcje stawały się coraz mniej płynne. Ani Wisła, ani Śląsk nie były już w stanie poważnie zagrozić bramkarzom rywali. Sędzia spotkania doliczył 3 minuty, ale w tym dodatkowym czasie gry nic się nie zmieniło. Śląsk Wrocław remisuje 0:0 z Wisłą Płock i nadal pozostaje bez zwycięstwa na własnym stadionie.

W kolejnym ligowym meczu WKS zmierzy się ponownie z Wisłą, tym razem tą z Krakowa.   

Śląsk Wrocław 0:0 Wisła Płock

Śląsk: Pawełek – Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dvali – Goncalves, Stjepanović – Alvarinho, Morioka(74’Madej), Grajciar – Mervo(64’Biliński)

Wisła: Kiełpin – Stefańczyk, Szymiński, Bożić, Stępiński – Furman, Krivets(64’Rogalski) – Kun, Iliev, Merebashvili(45’Reca) – Kante(75’Drozdowicz)

Zgłoś uwagę