Zdzisław Beksińki - ostatni dzień wystawy fotografii

Prekursor nowych kierunków, skandalista, artysta absolutny. Zdzisław Beksiński nie przestaje fascynować. Jeszcze 31 sierpnia w Centrum Kultury Zamek można zobaczyć aż 90 jego fotografii z lat 1957-1960. Dziś Centrum czynne do godz. 22.00


Fotograf, który wyprzedzał swój czas

„Oto narodził się Jan Bułhak polskiej fotografii” – tak o Zdzisławie Beksińskim wyrażał się Edward Hartwig, założyciel Związku Polskich Artystów Fotografików. „Jego zdjęcia wyprzedzały myślenie nas wszystkich” – komplementował artystę fotografik Wojciech Plewiński. Samego Beksińskiego interesowało przede wszystkim to, jak będzie wyglądało zdjęcie niż to, co wyraża np. twarz sfotografowanej przez niego osoby. „Zawsze starałem się pokazać to, co jest we mnie, a nie w człowieku, który mi pozował” – przekonywał po latach Zdzisław Beksiński.

Skrępowana kobieta

Specjalizował się w fotografii czarno-białej, po latach zacznie się interesować komputerowymi fotomontażami, choć środowisko będzie spoglądało na te próby raczej z rezerwą. Tymczasem nie przestają zachwycać prace z II połowy lat 50., jeszcze z czasów kiedy Beksiński mieszkał i tworzył w Sanoku, tworzył artystyczny triumwirat z Jerzym Lewczyńskim i Bronisławem Schlabsem. Wszyscy trzej fotografowali i chcieli odmienić oblicze tej sztuki. Do powszechnej świadomości przeszły przede wszystkim zdjęcia Beksińskiego, zwłaszcza kontrowersyjne, dziś powiedzielibyśmy prekursorskie, bo w siermiężnych latach komuny fotografował skrępowaną sznurkiem (niczym baleron) nagą kobietę niczym z prac Nobuyoshiego Arakiego, japońskiego fotografa, którego specjalnością były portrety związanych kobiet.

Oszczędna forma, idealna kompozycja

Artysta realizował się przede wszystkim poprzez oszczędną formę i prostą tematykę, a także doskonałą, niemal perfekcyjną kompozycję. Wiele z prac wymagało sporego przygotowania zaplecza, ale i cierpliwości. Na fotografię głowy konia czeka wiele tygodni, zwierzę musi przejść akurat w miejscu, które wyznaczył sobie Beksiński. Nie waha się wykonywać portretów bliskich – m.in. matki Stanisławy, czy jej przyjaciółki. Najczęściej jednak pozuje żona Zofia. Jest nagą skrępowaną kobietą, krzyczącymi ustami, obandażowaną głową. Poddaje się mężowskim zamysłom bez cienia protestu, choć zdjęć przez długi czas nie ujrzy nikt poza autorem. „Beksiński jest mistrzem dramatycznego nastroju” – powie o nim Wojciech Kiciński.

Co tego mistrzostwa dowodzi przekonamy się na wystawie „Antyfotografia” w Centrum Kultury Zamek w Leśnicy (pl. Świętojański 1). Finisz wystawy 31 sierpnia. Bilety kosztują 4-6 zł.  

Centrum Kultury ZAMEK uczestniczy w programie UrbanCard Premium.  Posiadacze karty otrzymują 20 % zniżkę na bilety.

Zdjęcia prezentowane na zamkowej wystawie pochodzą z kolekcji Anny i Piotra Dmochowskich  przekazanych do dyspozycji Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie.   

Zgłoś uwagę