dla mieszkańca
dla przedsiębiorcy
dla turysty
dla studenta
e-urząd
dla mediów
AAA
aktualności
 
 
 
 

Zapowiedź festiwalu Jazztopad

3 listopada 2010
Artykuł archiwalny

Zapowiedź Festiwalu Jazztopad 2010. Rozmowa z Piotrem Turkiewiczem, dyrektorem artystycznym festiwalu.




Już 5. listopada zaczyna się Festiwal Jazztopad. Czego możemy się spodziewać?

Zaczynamy od jedynego europejskiego koncertu duetu Gary Peacock i Marc Copland. Muzycy, którzy na codzień współpracują i wspólnie nagrali dwie płyty, bardzo rzadko koncertują w duecie. Do tego Gary Peackock z reguły nie przekracza oceanu, aby zagrać jeden koncert. Będzie to koncert  specjalnie dla nas. W programie zalazły się także projekty specjalne i oczywiście jam session przy udziale znakomitych muzyków biorących udział w festiwalu.

To jest już siódma edycja Festiwalu Jazztopad. Pan jest dyrektorem artystycznym od 2008 roku. Po raz trzeci na festiwalu pojawią się projekty specjalne i utwory zamawiane. To duże zmiany programowe.

Odkąd zacząłem prowadzić Jazztopad postawiłem sobie trzy główne założenia. Wszystkie koncerty w ramach festiwalu powinny być specjalnie przygotowane dla festiwalu. Na każdą edycję chciałem zamawiać utwory u kompozytorów. Ostatnim, najważniejszym punktem, jest obecność młodych artystów na scenie.

Jak się sprawdzają te założenia?


Mieliśmy już dwie światowe premiery. W 2008 roku Piotr Damasiewicz napisał „Hadrony” na kwintet jazzowy, za co był nominowany do muzycznej Nagrody Wrocławia. Natomiast w 2009 roku Terje Rypdal skomponował „Waterfalls” - utwór na orkiestrę symfoniczną i gitarę elektryczną.
W tym roku będą aż dwie kompozycje napisane specjalnie dla Jazztopadu. John Surman zaprezentuje „Turbulencję” na mały skład smyczkowy i trio jazzowe, z którym przyjeżdża, a całość poprowadzi Howard Moody, dyrygent, który współpracuje m.in. z London Symphony Orchestra i BBC Symphony Orchestra. Kolejna zamówiona kompozycja i druga festiwalowa premiera to suita „Chord Nation” Nikoli Kołodziejczyka napisana na big band, smyczki, wokal i żywą elektronikę.  Nie mogę jeszcze zdradzić wszystkich szczegółów, ale na scenie będzie dużo żywej modulacji dźwiękiem.  Obecność tego młodego, 24-letniego kompozytora i pianisty zapowiada wielkie wydarzenie.

Czy takie wydarzenia odbywają się tylko we Wrocławiu czy również w innych miastach Polski?


Specyfika Jazztopadu jest wyjątkowa w skali Polski. Nie znam festiwalu, który by cyklicznie zamawiał utwory u muzyków jazzowych na składy mieszane, tzn. klasyczno-jazzowe. Większość festiwali nie zaprasza  muzyków na projekty specjalne. Zazwyczaj festiwal jest programowany z myślą o koncertujących w pobliżu muzykach, którzy uwzględniają w swojej trasie dany festiwal i przyjeżdżają, aby zaprezentować swój repertuar, lub aktualnie promowaną płytę.
Ja takich rzeczy nie robię. Wyjątki zdarzają się tylko wtedy, gdy chodzi o wielkie gwiazdy, ale zawsze staram się aby były to jedyne koncerty w Polsce, jak w przypadku finałowego występu Charles Lloyd New Quartet.
Uważam, że taka jest rola festiwalu - aby z wydarzeniem muzycznym związana była idea, myśl przewodnia i żeby nie była to seria przypadkowych koncertów. Dzięki temu jest szansa na głębszą współpracę między gościnnymi i lokalnymi muzykami.
Tak na przykład w tegorocznej edycji Gary Peacock będzie prowadził warsztaty i spotykał się z młodymi muzykami. John Surman przyjedzie na tydzień czasu i będzie pracował z muzykami Filharmonii Wrocławskiej.

Co z konkurencją między festiwalami? Każdy przecież stara się ściągnąć do siebie największe gwiazdy i najlepszych muzyków..

Ściągnięcie największych gwiazd to nie problem. Wystarczy odpowiedni budżet, trochę wiedzy na temat muzyki jazzowej, internet i w ciągu miesiąca można zrobić festiwal. Wyzwanie zaczyna się jeżeli chcemy zrobić coś więcej. I wtedy powstaje pytanie: jak przekonać tych największych, aby przyjechali i zrezygnowali ze swojego zwykłego trybu koncertowania.

A do tego skomponowali coś specjalnie na festiwal...

Dokładnie. Tutaj zaczyna się drugi etap trudności. Myślę, że do tej pory się to udaje. Nie jest to sprawa łatwa, lecz efekt jest bardzo ciekawy.  Staram się, aby ten festiwal był wyjątkowy i zaskakiwał.

Co się dzieje dalej z kompozycjami festiwalowymi? Czy są nagrywane? Powstają specjalne albumy?

Pierwsza z kompozycji, autorstwa Piotra Damasiewicza, jest właśnie w trakcie realizacji i będzie nagrana z profesjonalną orkiestrą. Kompozycja Teriego Rypdala została wpisana na listę wydawniczą ECM Records.
Festiwalowe projekty są zauważane. To ważne, bo Jazztopad  pokazuje niespotykany jazz. W przyszłym roku zaczynamy wspólne projekty z największymi festiwalami, jak na przykład London Jazz Festival. Oprócz tego cały czas rozwija się platforma JazzPlaysEurope, która powstała dwa lata temu.

Tutaj najważniejszą rolę odgrywają młodzi muzycy?


Idea platformy JazzPlaysEurope była bardzo prosta: każdy z partnerów z sześciu krajów europejskich, czyli Holandii, Niemiec, Słowacji, Francji, Polski i Belgii, wyznaczał pewną liczbę młodych zespołów. Zebrało się ponad 40 zespołów, które podróżowały po całej Europie i koncertowały między festiwalami i klubami. Warunek uczestnictwa był jeden – najwyższy poziom.
Drugim etapem było stworzenie Laboratorium, czyli zaproszenie sześciu muzyków, po jednym z każdego państwa do wspólnego komponowania i trasy koncertowej . Z polskich muzyków udział wzięli w 2009 roku Piotr Damasiewicz, a w 2010 roku kontrabasista Maciej Garbowski.
W 2009 roku gospodarzem Laboratorium był Dortmund. Projekt zakończył się wielkim sukcesem, muzycy zagrali siedem koncertów w całej Europie. W tym roku muzycy pracować będą w Brugii, w 2011 w Amsterdamie, a być może za dwa lata Laboratorium będzie pracować we Wrocławiu.

Laboratorium to niezwykły projekt, gdyż nie jest to konkurs.

Osobiście jestem przeciwnikiem konkursów, które czasami mogą załamać młodego twórcę, zamiast wydobyć z niego zdolności. To gonitwa, której brakuje zdrowego podejścia do muzyki.
My chcemy wspierać młodych artystów i dawać im możliwość grania na zagranicznych scenach i współpracy z innymi, wielkimi muzykami. Co najważniejsze – później ci młodzi muzycy utrzymują ze sobą kontakt  - czyli efekt nie jest jednorazowy i to nas najbardziej cieszy.

Zwieńczenie festiwalu również zapowiada się bardzo oryginalnie.


Koncert finałowy będzie  jedynym w Polsce występem Charles Lloyd New Quartet. Będzie to kontynuacja  prezentowania najważniejszych kwartetów jazzowych na świecie podczas wrocławskiego festiwalu.
Dodatkowo, po każdym koncercie i we wszystkie weekendy, w klubie festiwalowym Loft odbywać się będą jam session. Na pewno pojawią się na nich muzycy Laboratorium, Nikola Kołodziejczyk, być może skuszą się też ci najwięksi. To się okaże. Jeżeli poczują się dobrze we Wrocławiu, a tak się zapewne stanie, możemy się spodziewać dodatkowych muzycznych atrakcji.



Piotr Turkiewicz - wiolonczelista, od najmłodszych lat związany z muzyką.  Wykształcenie podstawowe i średnie zdobył w Szkole Muzycznej przy ul. Łowieckiej, następnie przerwał edukację muzyczną, by ukończyć anglistykę, a następnie politologię (specjalizacja dziennikarstwo). Pracę magisterską napisał w Stanach Zjednoczonych, badając m.in. wpływ radia Głos Ameryki (Voice of America) i sekcji jazzowej na socjaldemokratyczny ustrój Polski.


Rozmawiała: Kinga Rękawiczna


 
 
 
Wróć do góry strony
|
Wrocław.pl (c) 2010powered by CMSMirage

Wrocławski Serwis Internetowy jest oficjalnym
Serwisem Urzędu Miejskiego Wrocławia

statystyki serwisu redakcja serwisu biuletyn informacji publicznej kanały RSS

 
zgłoś uwagę