Zakazane miasto rozciągało się dwadzieścia lat temu za wartownią zdegradowaną obecnie do roli cienko przędzącego sklepiku.
Nie tylko wstęp za beton i drut kolczasty ogrodzenia był zakazany (Вход воспрещён), również jakakolwiek wzmianka w prasie czy na publicznym zgromadzeniu o tym, że Armia Radziecka od wojny stacjonuje pomiędzy ulicą Zwycięską a wsią Wysoka, nie była dopuszczalna.
A obcy garnizon panoszył się nawet szerzej: całe kompanie w bokserkach, znanych wtedy raczej jako „dynamówy”, biegły na kąpiel w gliniance po południowej stronie autostrady, opodal zabudowań wioski Ślęza. A4 była wtedy jednonitkowym zadatkiem na autostradę, gościńcem, po którym nagminnie śmigały furmanki.
Po roku 1993, kiedy ostatni żołnierz radziecki opuścił Polskę, we Wrocławiu pojawiły się nowe tereny, nagle miastu przybyło wewnętrznej powierzchni. Kwartał pomiędzy ulicami Zwycięską, Radosną i Obrońców Poczty Gdańskiej stał się najpierw centrum magazynowo-transportowym, bazę biało-czerwonych firmowych furgonów urządziła tu między innymi Coca-cola.
Jest to jednak znakomite miejsce na osiedle mieszkaniowe – stosunkowo blisko centrum, z niemal bezpośrednim dostępem do węzła bielańskiego, a więc A4, graniczące z rozległymi, zielonymi terenami partynickiego toru wyścigów konnych.
Nic więc dziwnego, że flota Coca-coli i większość innych biznesów rychło odpłynęła w siną dal, a przy Zwycięskiej wyrosło kilkadziesiąt domów wielorodzinnych o ludzkich rozmiarach.
Pozostały jeszcze tu i tam bunkrowe relikty o trudnej do odgadnięcia funkcji.
Chyba jako chichot historii można rozpoznać wzniesienie, niebawem, również kościoła w obrębie byłej bazy wojskowego byłego, z zasady ateistycznego, imperium.
|