Zakup mieszkania to nie zawsze dobry pomysł

- mówi prezes Archicomu Dorota Jarodzka-Środka

moneyPrzy obecnym tempie sprzedaży nieruchomości deficyt mieszkań na polskim rynku zostanie uzupełniony w ciągu 20 lat. To strasznie długo. I nie przyspieszy tego program Mieszkanie dla Młodych, bo jego wpływ na rynek jest znikomy, a program ma mnóstwo błędów. - Są lepsze sposoby na zapewnienie sobie mieszkania, niż jego zakup. Bo po co przywiązywać się jak chłop pańszczyźniany do ziemi? - pyta Dorota Jarodzka-Środka, prezes wrocławskiej spółki deweloperskiej.

Manager.Money.pl: Od początku stycznia już niemal 500 osób zgłosiło się o dofinansowanie w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. W ramach całego programu, czyli w latach 2014 - 2018, dofinansowany może zostać zakup 100 tysięcy mieszkań, a więc - jak wynika z szacunków - program zapewni popyt na inwestycje deweloperskie o wartości nawet 30 miliardów złotych. MdM to program dla deweloperów?

Dorota Jarodzka-Śródka, prezes zarządu Archicom Holding oraz przewodnicząca Rady Polskiego Związku Firm Deweloperskich: Nie. Dla nas nie ma znaczenia, czy nasz klient ma dopłatę czy nie, sprzedajemy mu tak czy inaczej. To nie jest tak, że istnienie programu takiego jak MdM skłania do zakupu mieszkania kogoś, kto w ogóle tego nie planował i w innym przypadku by nie kupił. Te programy - MdM, czy wcześniej Rodzina na Swoim, skłaniają co najwyżej ludzi do postawienia kropki nad i. Poza tym biorąc pod uwagę wysokość dopłat w skali roku ten program jest wsparciem dla ok. 20-23 procent łącznej liczby transakcjina rynku deweloperskim, o wartości rzędu 16-18 procent łącznej wartości transakcji w kraju, bo wspiera głównie zakup tańszych mieszkań. To nie jest dużo.

A może dzięki dopłatom takim jak w ramach Rodziny na Swoim czy teraz MdM tych klientów jest po prostu więcej? Bo gdyby nie dopłaty zwyczajnie nie byłoby ich stać na zakup.

Gdyby tak było, to po zakończeniu programu RnS, a przed rozpoczęciem MdM, liczba klientów by spadła. A tak się nie stało. Zeszły rok był bardzo dobry dla deweloperów, sprzedajemy coraz więcej mieszkań. Zresztą, podobne komentarze o tym, że to są programy dla deweloperów, pojawiały się już przy Rodzinie na Swoim, a tak naprawdę tylko 26 procent umów w ramach tego programu dotyczyło transakcji na rynku pierwotnym. Ponad 55 procent dotyczyło rynku wtórnego, a 18 procent budowy domów jednorodzinnych. Wpływ RnS na deweloperów był zdecydowanie przeszacowany.

No tak, więc teraz rząd wprowadził ograniczenie: wspiera tylko zakupy na rynku pierwotnym.

Ten program nie był projektowany jako wsparcie dla deweloperów, tylko jako wsparcie dla kupujących. On przede wszystkim łagodzi wejście w życie rekomendacji S, która nakłada na kupującego obowiązek posiadania wkładu własnego. O ile początkowe 5 procent to nie jest jakaś zaporowa suma, to konieczność posiadania wkładu własnego na poziomie 10 czy 15 procent to już dużo, więc tu MdM nieco pomoże.

A poza tym myślę, że ten program ma na celu ogólne wsparcie gospodarki. Branża budowlana to takie koło zamachowe: jedno miejsce pracy w budowlance przekłada się średnio na cztery miejsca pracy w innych branżach. Bo w procesie wytworzenia mieszkania bierze udział bardzo wiele osób różnych zawodów. Począwszy od notariuszy na etapie kupowania gruntu, przez projektantów na etapie projektowym czy urzędników, którzy wydają różne zezwolenia, poprzez złożony proces budowlany, gdzie wiele firm - generalnych wykonawców, podwykonawców, dostawców materiałów, firmy transportowe, zaangażowanych jest w jego powstanie. Myślę więc, że twórcy programu mieli na celu wsparcie tej bardzo istotnej branży w okresie spowolnienia, którego ostatnio byliśmy świadkiem.

Siła nabywcza Polaków pod względem dostępności mieszkaniowej wciąż przedstawia się bardzo mizernie. Za przeciętne wynagrodzenie np. w Katowicach można nabyć średnio 1,4 mkw. mieszkania, a w Warszawie tylko 0,59.

To niestety wciąż prawda. Mało tego, ostatnie lata nauczyły nas, że naszych klientów nie jest stać na mieszkania nawet ciut większe. Polacy kupują w większości mieszkania w cenie górnej granicy swojej zdolności kredytowej i przy wyborze nie mają dużego pola manewru. Dlatego wielkość mieszkań z dopłatami jest obliczona tak, że to rynkowe maksimum, na jaki średnio stać młodego Polaka do 35 roku życia. Czytaj więcej...

Zgłoś uwagę