Jedno z nielicznych wzniesień na terenie płaskiego jak stół Wrocławia to Bastion Ceglarski od roku 1945 nazywany Wzgórzem Polskim. Kiedy fortyfikacja powstawała w końcu XVI wieku, płynęła tu jeszcze nieopodal Oława, dziś uchodząca do Odry dobre pół kilometra w górę biegu. Obie rzeki łączył przepust, nad którym przerzucony most prowadził do bramy zwanej również Ceglarską.
ryc. M. Seutera z XVIII wieku
System murów obronnych po roku 1807 nakazali rozebrać napoleońscy zdobywcy miasta, co wyszło Wrocławiowi na dobre, bo został uwolniony od krępującej rozrost obręczy umocnień i zyskał imponującą zieloną Promenadę, nasze wydanie krakowskich Plantów. Bastion Ceglarski zamienił się w punkt widokowy i początek Promenady. Na wzgórek wędrował przed rokiem 1880 niemal codziennie sędziwy Karl von Holtei, którym opiekowano się w klasztorze bonifratrów przy dzisiejszym placu Wróblewskiego. Ten pisarz, poeta, człowiek teatru i wielki polonofil (autor opiewającego Kościuszkę "Starego Wodza") był tak popularny w swoim rodzinnym, pruskim Breslau, że po śmierci w 1880 roku Bastion Ceglarski, gdzie siadywał, nazwano Wzgórzem Holteia i wystawiono tam pomnik. Wyrzeźbił go Albert Rachner, z którym Holtei tu się spotykał. A w ratuszowym gabinecie nadburmistrza Wrocławia zawisł młodzieńczy portret Holteia.
Od dziesięcioleci miejsce było w fatalnym stanie, zwłaszcza od strony południowej, pod starymi murami koczowali kloszardzi. Wreszcie późnym latem ubiegłego roku ruszyły dawno zapowiadane przez Zarząd Zieleni Miejskiej prace.
Będą kosztować półtora miliona złotych i potrwają do kwietnia.
Firma Anti po rozplantowaniu terenu posieje trawę, posadzi krzewy, wytyczy ścieżki spacerowe, poprawi ceglane mury i zakratuje wejścia do podziemi.
Na pełne rozpoznanie i zagospodarowanie korytarzy i innych pomieszczeń fortu nie ma na razie pieniędzy, ale zapewne kiedyś i to nastąpi. W każdym razie na wiosnę całe Wzgórze Polskie dopełni bulwarowo-parkowy ciąg na południowym brzegu Odry.
|