Wrocławski Teatr Komedia – premiera sztuki „Nic nie gra”

Trzech brytyjczyków napisało sztukę o amatorskiej trupie teatralnej, która chce wystawić przedwojennego dreszczowca, ale im bliżej premiery, tym kłopoty wszelakiego rodzaju piętrzą się coraz bardziej. „Nic nie gra” do tego stopnia spodobało się w Anglii, że przedstawienia idą regularnie, nawet w wakacje. Teraz sztukę obejrzy wrocławska publiczność. Premiera 5 marca.


Sztuka bardzo angielska

Wszyscy dyrektorzy teatrów komediowych z całego świata regularnie odwiedzają Anglię, bo wystawiane na temtejszych scenach spektakle robia potem furorę w każdej szrokości geograficznej, jak choćby nieśmiertelny już „Mayday” Raya Cooney'a (premiera w 1984 roku, do dziś cieszy się niesłabnącą popularnością). Paweł Okoński i Waldemar Dąbrowski, szefowie Wrocławskiego Teatru Komedia już kilkanaście miesięcy temu obejrzeli w londyńskim Duchess Theatre spektakl „The Play That Goes Wrong” Lewisa, Sawyera i Shieldsa, który zyskał ich wielkie uznanie. Na polską adaptację zdecydowali się dość szybko, a w efekcie obejrzymy brytyjską sztukę pod tytułem „Nic nie gra” w przekładzie Elżbiety Woźniak i w reżyserii Pawła Okońskiego. Premiera uświetni 20-lecie Wrocławskiego Teatru Komedia, a prezentowane w spektaklu tematy są bliskie aktorom. – To połączenie klimatu z kryminałów Agaty Christie z humorem z grupy Monty Pythona – zapowiada reżyser. 

Amatorska trupa robi spektakl

Akcja „Nic nie gra” rozgrywa się przed premierą dreszczowca, którą przygotowuje amatorski zespół teatralny politechniki. Im bliżej pierwszego przedstawienia, tym kłopoty narastają (zwłaszcza techniczne), a ich ignorowanie powoduje jeszcze więcej zamieszania. We wrocławskiej wersji angielskiej sztuki wystąpią m.in. Agnieszka Wielgosz (pamiętamy ją m.in. z serialu „Pierwsza miłość”) i Rafał Kwietniewski (także z „Pierwszej miłości”). Agnieszka Wielgosz przyznaje, że rola gwiazdy jest wyzwaniem, bo trzeba przełożyć zawodową rutynę na świeżość, jaką mają amatorzy. – Obudzić w sobie naturszczyka – podkreśla. Rafał Kwietniewski dodaje, że w spektaklu ożywa wiele wątków, jak z koszmaru, który śni się aktorom. – Spóźniam się, wchodzę na scenę i nie pamiętam tekstu – wylicza. Paweł Okoński (w podwójnej roli – reżysera spektaklu oraz aktora) zaznacza, że nowa sztuka wymaga ogromnego skupienia i sporej dozy improwizacji. – Będziemy zaskakiwać publiczność i wciągniemy ją do uczestniczenia w przedstawieniu – zapowiada reżyser. 

Premiera przedstawienia 5 marca o 19.00 (cena bilety 120 zł), na pozostałe spektakle bilety w cenie 50-80 zł.

Zgłoś uwagę