Wrocławianki pokonały MKK Siedlce

Drugi mecz wygrały koszykarki wrocławskiej Ślęzy w rozgrywkach Tauron Basket Ligi kobiet. Wrocławianki pokonały na własnym parkiecie prowadzoną przez trenera reprezentacji Polski Teodora Mołłowa, drużynę MKK  Siedlce 74:61.

  • Drugi mecz wygrały koszykarki wrocławskiej Ślęzy w rozgrywkach Tauron Basket Ligi kobiet

  • Wrocławianki pokonały MKK Siedlce

  • Wrocławianki pokonały na własnym parkiecie p drużynę MKK Siedlce 74:61

  • Drugi mecz wygrały koszykarki wrocławskiej Ślęzy w rozgrywkach Tauron Basket Ligi kobiet

  • Wrocławianki pokonały MKK Siedlce

  • Drugi mecz wygrały koszykarki wrocławskiej Ślęzy w rozgrywkach Tauron Basket Ligi kobiet

  • Wrocławianki pokonały MKK Siedlce

  • Wrocławianki pokonały na własnym parkiecie p drużynę MKK Siedlce 74:61

  • Drugi mecz wygrały koszykarki wrocławskiej Ślęzy w rozgrywkach Tauron Basket Ligi kobiet

  • Wrocławianki pokonały MKK Siedlce

  • Drugi mecz wygrały koszykarki wrocławskiej Ślęzy w rozgrywkach Tauron Basket Ligi kobiet

  • Wrocławianki pokonały MKK Siedlce


- W Bułgarii mówią: „Zmienność, to kobieta”, w Polsce podobnie: Kobieta zmienną jest”. Nigdy nie wiadomo co się stanie. Metamorfoza jakiej uległa moja drużyna po I połowie - to tylko kobieta może to zrobić. W przerwie mówiliśmy w szatni, że gramy to samo, co ustaliliśmy przed meczem. Plan taktyczny polegał na szybkim graniu, wyprzedzaniu zawodniczek Ślęzy i był realizowany bardzo dobrze. No i kto im powiedział, że po przerwie musimy grać włoskie „cattenaccio”_i przestać biegać, przestać walczyć? Nie wiem. Może jakaś wróżka z góry. W drugiej połowie przegraliśmy wszystko: zbiórki, przechwyty asysty – narzekał szkoleniowiec gości.

I faktycznie miał powody.  Gdy w 2 minucie meczu po slalomie jaki wykonała pomiędzy czterema rywalkami Sharnee Zoll trafiła do kosza (było 6:0) wydawało się, że będzie to łatwy mecz dla wrocławianek, który zakończy się pogromem zespołu gości.

Tak się jednak nie stało. Zawodniczki z Siedlec zaczęły lepiej bronić, zbierać piłki z tablicy i przeprowadzać szybkie kontrataki, a poza tym trafiać zza linii 6,75 metra. . I niespodziewanie wygrały tę kwartę 23:20.

W drugiej nie było poprawy w grze wrocławianek. Nadal lepiej spisywały się podopieczne trenera Mołłowa i schodząc na przerwę prowadziły różnica ośmiu „oczek” (43:35). A byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie kapitalny rzut Agnieszki Śnieżek z kilkunastu metrów oddany równo z syreną kończącą pierwszą część meczu.

Zapachniało sensacją. Na szczęście w drugiej połowie losy spotkania się odmieniły. Po trójkach Kakatzryny Krężel i Sandry Linkeviciene wrocławianki w niespełna trzy minuty zmniejszyły straty do zaledwie czterech punktów (41:45), a 5 minut później doprowadziły do remisu.

Nie udało się zawodniczkom Ślęzy uzyskać prowadzenia jeszcze przed czwartą kwartą, ale w niej wrocławianki już wyraźnie dominowały z minuty na minutę oddalając się od rywalek, które nie mogły powstrzymać pod koszem ani Chalysy Shegog, ani przebojowej Śnieżek.

- W I połowie nie mogliśmy ustać przeciwko dobrze poukładanej grze jeden na jednego. Wszystko trafiły. Oczywiście może czegoś nie dorobiliśmy w obronie, ale naprawdę rywalki grały dobrze. Miały dużo zbiórek pod atakowaną tablicą i trafiały po tych zbiórkach. W II połowie na początku też było ciężko, ale potem może zadecydowała nasza „dłuższa ławka”.  Dziewczyny zaczęły grać to co potrafią i dlatego wygrały. Trochę jeszcze czasami ta gra zespołowa u nas szwankuje. Czasami rzucamy, gdy nie trzeba się spieszyć,, a gdy trzeba rzucić, nie robimy tego. Podejmujemy niepewne decyzje. Ale najważniejsze, że znów wygraliśmy, więc trzeba się cieszyć – podsumował spotkanie szkoleniowiec Ślęzy Algidras Paulauskas.

 

ŚLĘZA WROCŁAW – MKK SIEDLCE 74:61 (20:23, 15:20, 16:9, 23:9).

ŚLĘZA: Zoll 14, Krężel 7 (1x3), Leciejewska 4, Shegog 16, Linkeviciene 12 (3x3) – Sklepowicz 0, Mistygacz 4, Czarnecka 2, Śnieżek 15 (3x3).

SIEDLCE: Parysek 2, Malone 10, Olchowyk 5 (1x3), Mays 11 (1x3), Makowska 5 (1x3) – Koperwas 13 (1x3), Trzeciak 10, Kisieliewa 2, Kirienko 3.

Zgłoś uwagę