WKS Śląsk Wrocław kontra Rosa Radom

Ledwie zdążyły opaść emocje po poniedziałkowym, dramatycznym meczu WKS-u z AZS Koszalin zakończonym zwycięstwem wrocławian po dogrywce, a już dwa dni po tym spotkaniu Hala Orbita ponownie będzie gościć czołowych graczy Tauron Basket Ligi. Tym razem do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie Rosa Radom. Początek meczu w środę o godzinie 18:30.

  • fot: archiwum


Dla zawodników trenera Emila Rajkovicia to z pewnością będzie wymagający pojedynek. Radomianie okupują miejsce na podium ligowej tabeli, a ich ambicje sięgają zdobycia medalu mistrzostw Polski i to niekoniecznie tego z najmniej cennego kruszcu. Goście legitymują się bardzo dobrym bilansem: 21 zwycięstw i 6 porażek. Koniecznie należy dodać, że jednym z zespołów, który przyczynił się do przegrania przez Rosę meczu w tym sezonie był Śląsk Wrocław. Dokładnie 14 października, w drugiej kolejce ligowej „Wojskowi” pokonali w Radomiu zawodników Wojciecha Kamińskiego 79:75. O znaczeniu tego wyniku niech świadczy fakt, że Śląsk jest do tej pory jedną z dwóch drużyn, której udało się zdobyć parkiet Rosy. A sezon zasadniczy zbliża się ku końcowi.

Wrocławianie podejdą do meczu z pewnością naładowani pozytywną energią. Po dwóch kolejnych zwycięstwach z rzędu nastroje w zespole są optymistyczne. Tym, co może stanowić trudność w pojedynku z Rosą jest z pewnością krótki odpoczynek miedzy kolejnymi pojedynkami. WKS miał ledwie dwa dni na regenerację sił po starciu z Koszalinem, które dodatkowo trwało dłużej, bo do wyłonienia zwycięzcy była potrzebna dogrywka. Radomianie swoją kolejkę grali w sobotę, 2 kwietnia, dlatego wybiegną na parkiet teoretycznie bardziej wypoczęci.

Na parkiecie może dojść do ciekawej rywalizacji dwóch egzekutorów dystansowych. Po stronie gości Torey Thomas jest na drugim miejscu w całej lidze w statystyce oddanych rzutów za trzy punkty. Oddał ich aż 197. Tuż za nim w tej samej statystyce jest Michał Jankowski ze 186-cioma rzutami zza linii 6,75m od kosza. Jednak tym, który może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść wrocławian z pewnością jest Denis Ikovlev. Ukrainiec jest ostatnio w znakomitej formie, a mecz z AZS Koszalin to był prawdziwy popis jego umiejętności. Po odejściu Jarvisa Williamsa przejął rolę lidera zespołu i wywiązuje się z niej w stu procentach. Nawet drobna kontuzja, która wyeliminowała go z derbów z Turowem, nie jest w stanie go powstrzymać.

Patrząc wyłącznie na ligową tabelę zdecydowanym faworytem meczu będą goście. Jednak dobry rytm jaki złapali w ostatnich dwóch kolejkach zawodnicy Śląska może napawać kibiców optymizmem, który każe sądzić, że gracze Rajkovicia bez walki na pewno się nie poddadzą. Dodatkowym atutem gospodarzy mogą być wrocławscy kibice, którzy w tej końcowej fazie sezonu będą chcieli wesprzeć swoich podopiecznych dopingiem licząc na to, że koszykarze odwdzięczą się ambicją i walką na parkiecie.

Zgłoś uwagę