Tajemnica Mariusza Pawełka

Pięć spośród sześciu ligowych spotkań bez puszczonego gola, nominacje na gracza meczu i wybory do jedenastki kolejki – tak w tym sezonie wygląda sportowa rzeczywistość bramkarza Śląska Wrocław Mariusza Pawełka. Numer 1 w bramce WKS-u przechodzi prawdziwy renesans formy stając się przy tym czołowym golkiperem całej Ekstraklasy. 

  • Mariusz Pawełek w akcji


Prawie niepokonany bramkarz Śląska Wrocław. Jakie czynniki mają wpływ na jego wyśmienitą dyspozycję?

Trudne momenty

Mariusz Pawełek w trakcie swojej kariery często musiał mierzyć się z krytyką, czasem także i tą nie do końca uzasadnioną. Mimo to nie wylewał swoich żali na zewnątrz klubu, a ciężką pracą starał się powrócić na należne miejsce. W swoim etapie w Śląsku także musiał się zmierzyć z pewnymi przeciwnościami. Z pewnością mocno odczuł decyzję byłego już trenera WKS – u Romualda Szukiełowicza z początku roku o odebraniu bramkarzowi opaski kapitańskiej ledwie kilka miesięcy po tym, jak został wybrany pierwszym kapitanem jeszcze przez Tadeusza Pawłowskiego. Kolejne słabsze chwile przyszły pod koniec ubiegłego sezonu, gdy po serii gorszych występów musiał usiąść na ławkę rezerwowych przegrywając rywalizację z młodym Mariuszem Abramowiczem oraz Jakubem Wrąblem, których już w składzie Śląska nie ma.

Paradoksalnie, zanim Pawełek usiadł na ławce, zdążył wypełnić limit minut zapisany w jego kontrakcie, pozwalający mu na automatyczne przedłużenie umowy na kolejny sezon. Dziś wrocławscy kibice nie wyobrażają sobie klubowej bramki bez niego, a tak naprawdę niewiele brakowało, by znalazł się poza klubem. Kolejnym sygnałem mogącym zniechęcić Pawełka do pozostania w klubie było zakontraktowanie nowego bramkarza – Lubosa Kamenara. Słowak został pozyskany do drużyny ze stolicy Dolnego Śląska, aby na długi czas zamknąć dyskusję co do obsady wrocławskiej bramki. Dziś, po sześciu ligowych kolejkach wiemy, że Kamenar nie zdołał nawet powąchać murawy w oficjalnym meczu ani przez minutę, bo na dobre „okopał” się w niej „Mario” i nie ma żadnych podstaw, by podważać jego rolę jako numeru jeden.

Charakter i praca

Wiele osób związanych z klubem podkreśla, że to charakter i odpowiednie nastawienie zawodnika jest kluczem do odrodzenia jego formy. Pawełek mając 35 lat doskonale rozumie, że w każdym wieku można się doskonalić. Analizy, rozmowy z trenerami i wdrażanie tego wszystkiego w trening powoduje, że zawodnik sam zdaje sobie sprawę z tego, co musi jeszcze poprawić. Trener bramkarzy Śląska, Krzysztof Osiński zauważa ogromny wysiłek wkładany w przygotowania podczas treningów na obozie przedsezonowym. To właśnie tam Pawełek wyrobił sobie przewagę nad Kamenarem, którą utrzymuje do dziś. To jednak nie tylko zasługa samego golkipera, ale także pracy wykonanej przez cały sztab szkoleniowy. Ćwiczenia bramkarskie Osińskiego połączone z zajęciami fizjologa Marka Andrzejewskiego dbającego o formę fizyczną oraz pracą taktyczną Mariusza Rumaka dały efekt w postaci defensywy niemal nie do przejścia.

Zdrowa rywalizacja

Tym, co napędza zawodnika do utrzymywania jak najwyższej formy jest konkurencja. Silny konkurent, z którym trzeba non stop rywalizować o miejsce w składzie pozwala utrzymać koncentrację i karze dawać z siebie maksimum podczas każdego treningu. Duet bramkarski Pawełek – Kamenar jest dobrym przykładem takiej rywalizacji. Jeden nie może odpuścić, bo drugi od razu to wykorzysta. Rywalizacja Polaka ze Słowakiem jest taka, jak powinna być – zdrowa. Jeden napędza drugiego i tak z treningu na trening. Trener Osiński zaznacza, że obaj jego podopieczni to ludzie życzliwi, otwarci i z dużą pokorą do życia. Walka o miejsce w składzie odbywa się w ramach dobrej atmosfery. U obu widać przy okazji ćwiczeń sportową złość, bo grać może tylko jeden, ale dzięki temu obaj nieustannie dążą do podnoszenia swoich umiejętności.

Nowy trener bramkarzy

Wspominany już wcześniej Krzysztof Osiński pracuje w klubie dopiero od początku czerwca. Jego metody treningowe wyraźnie służą Mariuszowi Pawełkowi. Bogata gama ćwiczeń zawierająca elementy akrobatyki, ćwiczenia z piłką i pracę nad grą nogami wyraźnie służy dwójce naszych bramkarzy, a szczególnie przypadają do gustu „Mario”. Każde z ćwiczeń jest dopasowane indywidualnie do zawodnika, przeprowadzane są w jak najszybszym tempie, z jak najkrótszym czasem na reakcję. Osiński preferuje model bramkarza efektywny nad efektownym. Z tyłu „musi być spokój”, dlatego pracuje z zawodnikami nad wykluczaniem podejmowania zbędnego ryzyka, kombinowaniem pod własną bramką. Nie każdą piłkę trzeba złapać, często wybicie jest najlepszym rozwiązaniem.

Śląsk defensywą stoi

Wiele w tym sezonie mówi się o nieporadności, czy wręcz impotencji w przednich formacjach Śląska Wrocław. To jest element, nad którym nadal trzeba mocno pracować, być może niezbędne okażą się kolejne wzmocnienia. Zgoła odmiennie wygląda sytuacja z tyłu. Cała linia obronna wraz z bramkarzem spisuje się nad wyraz dobrze. Jedynie dwie wpuszczone bramki (w tym jedna z rzutu karnego) na sześć meczów ligowych to rezultat ponadprzeciętny. Ten bilans nabiera dodatkowego znaczenia, gdy zaznaczy się, że od początku sezonu WKS mierzył się już z mistrzem Polski Legią Warszawa, aspirującymi do tytułu Lechem Poznań i Lechią Gdańsk oraz zawsze groźną Pogonią Szczecin. Samą obroną jednak nie da się zawalczyć o miejsca w czołówce. Jeśli uda się zespołowi poprawić formę strzelecką, to marsz w górę tabeli będzie łatwiejszy. Szczególnie, gdy na bramce posiada się mur nie do skruszenia w postaci Mariusza Pawełka.

 

Zgłoś uwagę