WKS przegrywa z Boras Basket

W ostatniej kolejce grupy Q rozgrywek o Puchar FIBA Śląsk Wrocław okazał się gorszy od szwedzkiego zespołu Boras Basket i uległ 75-80. Dla wrocławian była to szósta porażka w szóstym meczu tego turnieju. 

  • fot: archiwum


Spotkanie przez całe 40 minut było niezwykle wyrównane, a losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich sekund. Może o tym świadczyć fakt, że w prowadzenie w meczu zmieniało się aż 19 razy, a dwunastokrotnie obie ekipy notowały remis. Jarvis Williams po raz kolejny pokazał jak jest wielki, ale nawet jego kosmiczna dyspozycja nie wystarczyła, by pokonać rywali.

To właśnie Amerykanin i Denis Ikovlev liderowali gościom od pierwszej kwarty. Ich odpowiednikami po drugiej stronie parkietu byli Christian Maraker i Omar Krayem. To właśnie korespondencyjny pojedynek tych dwóch duetów dostarczał emocji kibicom. Koszykarze Śląska dobrze dzielili się piłką, duży wkład miał tutaj Kamil Chanas, który regulował tempo gry przy okazji rzucając również kilka „oczek”. Po 10 minutach minimalnie lepsi gospodarze, którzy prowadzili 21-19, ale płynna, ofensywna gra obu drużyn mogła się podobać.

Druga część gry toczona była w podobnym tempie, ale to gracze WKS-u zdobyli w niej więcej punktów. Uaktywnił się Witalij Kowalenko, który starał się wspierać Williamsa i Ikovleva w akcjach podkoszowych. Cały czas swój „show” kontynuował Jarvis zdobywając punkty z niemal każdej pozycji na parkiecie. Nieco martwić mogła forma Norberta Kulona, który wciąż pozostawał bez celnego trafienia. Mimo to goście z Wrocławia wygrali tę kwartę 24-20 i na przerwę schodzili prowadząc w całym meczu 43-41.

Nie raz w tym sezonie zdarzało się, że trzecia kwarta bywała tą najsłabszą w wykonaniu Śląska w całym meczu. Tradycji stało się za dość i także w tym meczu. Wrocławianie zdobyli jedynie 9 punktów pozwalając rzucić gospodarzom 17. Coraz bardziej widoczna była dysproporcja pomiędzy Williamsem, Ikovlevem, a resztą zespołu. Po pół godzinie gry było 58-52 dla Szwedów.

Na nieco ponad cztery minuty przed końcem Śląsk prowadził 66-63, ale nie udało mu się „odjechać” z wynikiem. Boras chwilę później doprowadził do remisu i wciąż nic nie było rozstrzygnięte. W końcówce wrocławianie dwukrotnie wychodzili na prowadzenie najpierw za sprawą „trójki” Hana (72-70) a następnie po rzucie Ikovleva (75-73) Jednak goście za sprawą Krayema odpowiadali i równo na minutę przed ostatnią syreną to gospodarze prowadzili jednym punktem. Wrocławianom zabrakło odrobinę zimnej krwi, na trafienie Marakera nie udało się odgryźć trafieniem. Dodatkowo popełnili faul w ostatnich sekundach a zawodnik gospodarzy wykorzystał dwa rzuty osobiste ustalając wynik spotkania na 80-75 dla Boras Basket.

Boras Basket – WKS Śląsk Wrocław (21:19, 20:24, 17:9, 22:23)

Boras: Krayem 21(5), Maraker 15, Palm 12(2), Sigurdarson 8, Darbo 8(2), Vitali 7(1), Roggs 5, Gunnarsson 2, Lundstedt 2, Brandmark

Śląsk: Williams 28, Ikovlev 19(2), Chanas 9(1), Kovalenko 8(1), Jarmakowicz 6, Han 5(1), Jankowski, N.Kulon, M.Kulon, Mró

Zgłoś uwagę