WKS pokonuje Trefl Sopot

Koszykarski Śląsk odniósł drugie z rzędu zwycięstwo w Hali Orbita w ramach Tauron Basket Ligi. Tym razem po emocjonującym spotkaniu pokonali Trefl Sopot 81-76, awynik był otwarty do ostatnich sekund. 

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

  • Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76

    Po emocjonującym spotkaniu koszykarze WKS pokonali Trefl Sopot 81-76


Od początku koszykarze obu drużyn grali punkt za punkt. Wrocławianie w pierwszej kwarcie mogli liczyć na Mateusza Jarmakowicza i Michała Jankowskiego. To oni byli najbardziej aktywni pod koszem gości i notowali celne trafienia. Dużo pod grą był także Kamil Chanas, który od momentu powrotu po kontuzji nadgarstka prezentuje się bardzo dobrze. Ponownie spokojnie zaczął Jarvis Williams, ale w jego przypadku to już się staje tradycją, że dopiero w drugiej części meczu zaczyna pokazywać swoje nieprzeciętne umiejętności. Rywale znad morza jednak nie zamierzali odpuszczać i cały czas utrzymywali kontakt z gospodarzami nie dając im odskoczyć na więcej niż dwa „oczka”. Udane akcje Durena i Stefańskiego sprawiły, że to sopocianie minimalnie prowadzili po 10 minutach 18-17.

W drugiej kwarcie zrobiło się przez chwilę niebezpiecznie. Goście po kilku udanych akcjach zanotowali serial punktowy 9-0 i wyszli na prowadzenie 29-19. Dziesięciopunktowa różnica to dobra zaliczka, ale na szczęście zawodnicy WKS-u potrafili odpowiednio zareagować. Za sprawą rozkręcającego się Williamsa, celnych rzutów Ikovleva i punktującego Kowalenki udało się doprowadzić do remisu 36-36. Jednak ostatnie zdanie w tej części gry należały do Trefla. Tyreek Duren trafił celnie „za trzy” i to goście schodzili na przerwę prowadząc, ale nieznacznie. Wynik był cały czas na styku i kolejne dwie kwarty mogły zwiastować spore emocje.

Tak też w istocie było. Mimo ambitnej postawy wrocławian jeszcze w trzeciej kwarcie nie udało się wyjść na prowadzenie. Pod koszem dobrze odnajdywali się Williams i Jarmakowicz. Swoich sił rzutach zza obwodu próbował Jankowski i jego rzuty w większości przypadków znajdowały drogę do kosza. Indywidualnie przedzierał się Ikovlev także poprawiając swój dorobek punktowy. Śląsk niestety bardzo słabo prezentował się w zbiórkach, zarówno ofensywnych jak i tych pod własnym koszem. Tę statystykę potrafili przekuć na punkty zawodnicy Trefla, zwłaszcza Duren i Majok będąc najlepszymi graczami gości na tym etapie meczu. Po pół godzinie gry tablica świetlna pokazywała wynik 57-62 i jeszcze nic nie było tego wieczora przesądzone.

To, co najprzyjemniejsze dla kibiców i zawodników Śląska przydarzyło się w ostatnich 10 minutach. Często w tym sezonie zdarzało się, że ostatnia kwarta szła zupełnie nie po myśli gospodarzy, ale tym razem WKS przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść właśnie w ostatnich fragmentach gry. Wrocławianie gonili wynik, ale przez dłuższy czas nie mogli dojść rywali. Ciężar zdobywania punktów rozłożył się równomiernie, bo trafiali zarówno Williams jak i JArnakowicz, Kulon czy Ikovlev. To właśnie dwa rzuty osobiste tego ostatniego doprowadziły do remisu 73-73. Wówczas do końca spotkania pozostawało już tylko 57 sekund. Kibice w Hali Orbita głośnym dopingiem chcieli poprowadzić swoich ulubieńców do zwycięstwa. Ta ostatnia minuta trwała niezwykle długo. Do akcji wkroczyli Jarvis i Norbert Kulon, którzy wyprowadzili gospodarzy na prowadzenie 77-74. Do końca pozostawało 29 sekund i goście chcąc jak najszybciej odzyskać piłkę decydowali się na faule na graczach Śląska. Pech chciał, że faulowali Jarmakowicza, który nie mylił się dziś z linii rzutów osobistych. Na cztery rzuty za jeden punkt wykorzystał wszystkie. Trefl odpowiedział jeszcze dwoma punktami Durena, ale było już za mało czasu, by coś zmienić w tym spotrkaniu. WKS pokonuje Trefl Sopot 81-76.

To zwycięstwo pozwoliło opuścić Śląskowi ostatnie miejsce w tabeli. Forma, jaką prezentują w ostatnich meczach wrocławianie może napawać optymizmem i wlewać w kibiców nadzieje, że kolejne zwycięstwa będą przychodzić częściej. Najbliższy meczu to starcie z Boras Basket w Pucharze FIBA w środę 3 lutego. W rozgrywkach ligowych WKS rozegra kolejne spotkanie w sobotę, 6-tego lutego w Kutnie z tamtejszym Polfarmexem.

WKS Śląsk Wrocław – Trefl Sopot (17:18, 19:21, 21:23, 24:14)

Śląsk: Williams 19, Jarmakowicz 14, Ikovlev 14(1), Jankowski 13(3), Kovalenko 7(1), Chanas 7(1), N.Kulon 4, Han 2

Trefl: Duren 17(2), Majok 17, Śmigielski 11, Dzierżak 10, Motylewski 5, Krefft 3(1), Bilinovac 3(1), Stefański 2, Kulka 2, Stefanik 2, Dutkiewicz 2

Zgłoś uwagę