WKS kończy obóz przygotowawczy porażką z mistrzem Izraela

Śląsk Wrocław przegrał z Hapoelem Beer Shewa 0:3 w ostatnim meczu sparingowym podczas przygotowań do nadchodzącego wielkimi krokami sezonu. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie.


Mariusz Rumak umieścił w pierwszym składzie wszystkich nowo sprowadzonych w tym okienku transferowym zawodników. Na bramce stanął więc Kamenar, a przed nim w linii obrony i pomocy wystąpili Alvarinho oraz Augusto i Madej, dla których był to debiut w barwach wrocławskiej drużyny. Na nietypowej dla siebie pozycji defensywnego pomocnika wystąpił Kokoszka. Z przodu nie zabrakło także zabójczego duetu z końcówki ubiegłych rozgrywek Morioka-Mervo.

Początek spotkania to całkowita dominacja gości z Izraela, którzy zepchnęli piłkarzy Śląska do głębokiej defensywy. Wrocławianie próbowali odgryzać się kontratakami, ale wszystkie te akcje zaczepne kończyły się przed polem karnym przeciwników. Morioka i Alvarinho, gdy tylko próbowali dłużej przytrzymać piłkę, od razu byli twardo atakowani przez obrońców Hapoelu. Gole wydawały się kwestią czasu i pierwszy z nich padł w 23. minucie. Maor Buzgalo otrzymał piłkę 20 metrów od bramki, ułożył sobie na na strzał i umieścił ją w samym okienku Kamenara, który był w tej sytuacji bezradny. Chwilę później do wyrównania mógł doprowadzić Morioka, ale strzelił wysoko nad bramką. Dziesięć minut po pierwszym golu piłka zatrzepotała w siatce po raz drugi. Tym razem „samobója” zaliczył Piotr Celeban, który próbując przeciąć mocne dośrodkowanie z prawej strony, pokonał niefortunnie własnego bramkarza. Hapoel poszedł za ciosem i w 40 minucie po raz kolejny podwyższył prowadzenie. Po stracie w środku pola Alvarinho z kontrą ruszyli goście. W pole karne wpadł Radi i uderzeniem od słupka ustalił wynik na 3:0. Portugalczyk, który przyczynił się do utraty gola chwilę wcześniej sam mógł się wpisać na listę strzelców, ale przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem Beer Szewy. Do przerwy Śląsk wysoko przegrywał i w drugich 45 minutach dążył do zmniejszenia rozmiarów porażki. To WKS w drugiej odsłonie starał się prowadzić grę, a Hapoel bardziej się skupiał na grze w obronie. Z rzutu wolnego minimalnie przestrzelił Morioka, chwilę później aktywny Alvarinho w dogodnej sytuacji poślizgnął się przed samym uderzeniem piłki. Mariusz Rumak rotował składem, na placu gry pojawili się m.in.: Pawełek, Kiełb, Biliński czy Dankowski. Ten ostatni zaraz po wejściu mógł wpisać się na listę strzelców, ale jego atomowy strzał z ponad 30 metrów końcami palców zatrzymał bramkarz Goresh. Najlepszą sytuację na gola miał Celeban, który mógł się zrehabilitować za bramkę samobójczą. W 77. minucie dostał od Kiełba idealna dośrodkowanie wprost na głowę, ale z 5 metrównie udało mu się pokonać Goresha. Z każdą minutą tempo gry spadało i obie ekipy z rzadka atakowały. Ostatecznie więcej goli już nie padło i WKS uległ Hapoelowi Beer Szewa 0:3.

To był ostatni sparing zawodników Rumaka podczas obozu w Szamotułach. Wrocławianie dwukrotnie wygrali i dwa razy schodzili z boiska na tarczy. Teraz powrócą do stolicy Dolnego Śląska, by tu odbyć kolejny etap przygotowań. Następny, ostatni już mecz sparingowy przeciwko Wiśle Kraków rozegrają 9 lipca. Niecały tydzień później podejmą w pierwszej kolejce Ekstraklasy Lecha Poznań.

Hapoel Beer Szewa – Śląsk Wrocław 3:0 (3:0)

Bramki: Buzaglo 23', Celeban 33' (s.), Radi 41'

Hapoel: Goresh – Bitton, Turjam, Tzedek, Bitton, Rubin, Radi, Shabtay, Buzgalo, Melikson

Zgłoś uwagę