Warto zaryzykować i kupić akcje PKP Cargo?

Debiut PKP Cargo na GPW

Logo Money.pl

PKP Cargo jest liderem rynku i firmą unikatową nawet w skali Europy. Zakup akcji przewoźnika jest bardzo ciekawą inwestycją i zdaniem analityków daje spory potencjał do zysków na debiucie. Spółka będzie musiała jednak obniżyć cenę akcji, żeby wszystkie papiery przeznaczone do sprzedaży znalazły odbiorców. Analitycy uważają, że ostateczna cena, po której będzie można kupić je zanim trafią na giełdę nie przekroczy 70 złotych. Ostrzegają też przed długoterminowym podejściem do inwestycji. Duże nakłady na modernizację przestarzałych pociągów i silna pozycja związków zawodowych nie będą sprzyjać rozwojowi spółki.

Jeszcze tylko dzisiaj inwestorzy indywidualni mogą zapisać się na akcje PKP Cargo. W drugiej części tygodnia zlecenia kupna będą składać duzi inwestorzy instytucjonalni, czyli głównie fundusze inwestycyjne i emerytalne. W największej mierze to właśnie od nich zależy, czy drobni gracze zarobią na debiucie. Na parkiecie GPW przewoźnik pojawi się już 31 października.

Do inwestorów indywidualnych ma trafić 15 procent oferowanych akcji. Na jedną osobę może przypaść maksymalnie 500 walorów po cenie maksymalnej 74 złotych za papier. W takiej sytuacji do czasu przydziału akcji, czyli do 28 października, biuro maklerskie zablokuje na rachunku inwestora kwotę 37 tysięcy złotych plus prowizja. Przy założeniu, że biuro pobierze opłatę w wysokości 0,3 procent wartości transakcji, inwestor musi się liczyć z wydaniem dodatkowych 111 złotych.

Ostateczna cena akcji może być atrakcyjna

Niewykluczone, że za jedną akcję przewoźnika zapłacimy mniej, co sugerują w rozmowie z Money.pl trzej analitycy z Trinity Group, DM BOŚ i Noble Funds TFI. Inwestorzy instytucjonalni mogą bowiem wynegocjować z władzami spółki lepsze warunki. Jest na to całkiem spora szansa, szczególnie że mają dużą siłę przebicia. Bez nich uplasowanie na rynku ponad 21,6 milionów akcji wartych przy obecnej cenie około 1,6 miliarda złotych, byłoby niewykonalne. Jeśli instytucje wytargują niższą cenę, wówczas tyle samo zapłacą też inwestorzy indywidualni. Tak zwana budowa księgi popytu zakończy się jutro.

Doradca inwestycyjny i członek zarządu jednego z funduszy - Noble Funds TFI Paweł Homiński zdradził nam, że cena maksymalna na poziomie 74 złotych na pewno znacznej części instytucji nie będzie odpowiadać. - Wydaje się, że krajowi inwestorzy pozytywnie oceniają spółkę. Z nieco większą rezerwą na przewoźnika spogląda zagranica - tłumaczy Paweł Homiński. - Sytuacja rynkowa jest chwiejna. Możemy liczyć na około połowę proponowanego przez zarząd PKP Cargo przedziału cenowego, czyli całą spółkę wyceniałbym na około 3 miliardy złotych - dodaje. Oznaczałoby to około 69 złotych za akcję. Nieco mniej, bo na około 65 złotych jeden walor wyceniałby Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ.

- Co ważne, cała zaplanowana emisja znajdzie odbiorców, gdyż już pojawiły się nieoficjalne informacje, że księga popytu jest pokryta przy poziomach niższych niż 74 złote - zauważa Mateusz Hyży, analityk Grupy Trinity.

Scenariusz obniżki ceny w ramach negocjacji miał miejsce w przypadku wszystkich ostatnich dużych debiutów. Przez ostatnie prawie trzy lata pierwotnie ustalona cena emisyjna była po negocjacjach obniżana w przypadku mi.in. banku BGŻ, Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Zespołu Elektrowni PAK oraz Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Jeśli przewidywania analityków się potwierdzą, a cena emisyjna będzie ostatecznie w okolicach 67 złotych za sztukę, będzie to oznaczać, że zwykły inwestor za maksymalny możliwy pakiet akcji zamiast 37 tysięcy, zapłaci 33,5 tysiąca złotych. Różnica 3 500 złotych wróci na jego rachunek.

Czy są szanse, że już w debiucie inwestorzy indywidualni wyjdą na plus? Sceptyczny w tej kwestii jest Paweł Homiński. - Na debiucie nie spodziewam się znaczącej przebitki, bez większych odchyleń zarówno w dół jak i w górę. Jest to typowa inwestycja długoterminowa. Cena nie jest bardzo okazyjna, natomiast choćby kwestie wypłaty dywidendy mogą pozytywnie oddziaływać na wartość firmy w perspektywie kilku lat - uważa członek zarządu Noble Funds TFI.

Zupełnie odmienny pogląd prezentuje analityk DM BOŚ. - W krótkim terminie może to być dobra inwestycja, ale w dłuższym horyzoncie różne zagrożenia mogą się kumulować - ostrzega Bugaj. - Spółka daje ciekawą ekspozycję na sektor mocno uzależniony od koniunktury gospodarczej, która się poprawia, ale trzeba pamiętać o ryzykach inwestycji odtworzeniowych, silnej pozycji związków zawodowych oraz dużej liczbie akcji pracowniczych, które po dwóch latach zakazu sprzedaży mogą zalać rynek powodując presję na spadki cen. Czytaj więcej...

źródło: www.money.pl

Zgłoś uwagę