W zarządzie KGHM poleciały głowy

Chodzi o pieniądze dla budżetu?


Na wniosek prezesa Herberta Wirtha odwołano osoby odpowiedzialne za finanse, zarządzanie oraz rozwój. Jako główny powód zmian spółka wskazała konieczność wzmocnienia spójności działań i konsolidacji grupy KGHM. Nasi rozmówcy nie mają jednak wątpliwości, że to decyzja czysto polityczna. Rządowi Donalda Tuska brakuje bowiem około 500 milionów zł, by wykonać tegoroczny plan wpływów z dywidend - pisze Dariusz Madejski.

Rada nadzorcza KGHM odwołała wczoraj ze składu zarządu Włodzimierza Kicińskiego, odpowiadającego za finanse oraz Adama Sawickiego, który zarządzał sprawami korporacyjnymi. Rada przyjęła również rezygnację Doroty Włoch ze stanowiska wiceprezesa zarządu do spraw rozwoju. Spółka podała w komunikacie, że powodem rezygnacji były względy osobiste.

Niedobory personalne zostały oczywiście od razu uzupełnione. W skład zarządu powołano Jarosława Romanowskiego, Marcina Chmielewskiego i Jacka Kardelę. - Warunki makroekonomiczne ostatnio nam nie sprzyjają. Musimy zewrzeć szyki i podjąć intensywne, skuteczne działania na rzecz wzrostu wartości naszej spółki i całej grupy kapitałowej KGHM. Jestem przekonany, że w tym składzie zarząd będzie prowadził spójne, ukierunkowane na rozwój działania, z korzyścią dla samej spółki i naszych akcjonariuszy - wyjaśnił, cytowany w komunikacie, prezes KGHM Herbert Wirth.

Jarosław Romanowski będzie pierwszym wiceprezesem odpowiedzialnym za sprawy finansowe. Marcin Chmielewski będzie odpowiadał za sprawy korporacyjne, a Jacek Kardela za sprawy rozwoju spółki.

- Zmiana zarządu to przede wszystkim ruch polityczny - ocenia Przemysław Ławrowski, analityk Money.pl. Według niego może być tak, że osoby w zarządzie niegodzące się na dużą wypłatę zysku są wymieniane na inne. Jest to możliwe, gdyż Skarb Państwa posiada ponad 30 procent udziału w KGHM. - Najprawdopodobniej nowe osoby we władzach spółki, będą uczestniczyć w tworzeniu czegoś na kształt nowej polityki dywidendowej.

O możliwości takiego rozwoju wypadków świadczyć też może według komentatorów fakt, że na początku lipca sekretarzem stanu w resorcie skarbu, odpowiedzialnym właśnie za kwestie KGHM, został Zdzisław Gawlik. To były wiceminister skarbu, z czasów kiedy resortem kierował Aleksander Grad. Odszedł ze stanowiska w 2012 roku, by kierować spółkami grupy PGE, przygotowujących budowę pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Czytaj więcej...

Zgłoś uwagę