Tupot białych mew? No to coś na kaca

Szałowa zabawa! Doborowe towarzystwo! Często te elementy upojnej nocy powodują, że przestajemy liczyć toasty i wlewane w siebie napoje wyskokowe. W efekcie na drugi dzień czeka nas prawdziwa męka. Co więc zrobić, żeby nie mieć kaca? Mamy dla was kilka propozycji!

  • mewy

    fot. freeimages.com


Jak się zabezpieczyć przed

Praktyka wskazuje, że przyrzeczenie sobie, że nie przekroczymy granic w wychylaniu toastów i będziemy się pilnowali, żeby nie wprowadzić do organizmu nadmiernej ilości płynu wyskokowego, dotyczy tylko jakiegoś… promila od promila ludzkości. Nie ma takiej siły, żebyśmy nie ulegli kolejnemu pytaniu kolejnego z pięciu kuzynów: „Za zdrowie cioci nie wypijesz?”. Nie ma.

Dlatego oprócz metafizyki potrzebne jest podejście empiryczne. Co robić? Przede wszystkim, zadbać o to, żeby tempo, w jakim nasz organizm wchłania alkohol, odpowiadało zdolności tegoż organizmu do pozbywania się „procentów”. Fachowiec powiedziałby: do doprowadzenia przemiany metabolicznej alhoholu w aldehyd octowy, a następnie w octan. Za bardzo skomplikowane, prawda? Powiedzmy więc po ludzku – żeby nas za szybko: nie ścięło, nie powaliło, nie sponiewierało, nie zmogło, nie strąbiło, nie zawiało (właściwe podkreślić) i żebyśmy nazajutrz nie cierpieli katuszy.

Primo: Zjedz odpowiedni posiłek – z dużą ilością tłuszczu zwierzęcego albo roślinnego, który zabezpieczy twój żołądek i dwunastnicę i nie pozwoli, żeby alkohol zbyt szybko się wchłonął.

Przydatny przepis zabezpieczający:
Składniki: 1 kg solonego dorsza, 2 ząbki czosnku, 1 filiżanka mleka, 1 filiżanka oliwy z oliwek, pieprz

Wykonanie: mocz dorsza co najmniej 12 godzin, kilkakrotnie zmieniając wodę. Włóż rybę do garnka z zimną wodą i doprowadź do wrzenia i zaraz zdejmij z ognia. Rybę rozdrobnij i usuń ości. Mleko i oliwę rozgrzej w dwóch osobnych naczyniach. Rozetrzyj dorsza z czosnkiem na gładką masę, dodawaj na zmianę po łyżce oliwy i mleka. Tak przygotowane purée wpałaszuj z pieczywem bez masła.

Secundo: Zniszcz wroga, zanim zaatakuje, czyli zażyj 4-6 tabletek węgla leczniczego, albo chelat, czyli po ludzku: najedz się kapusty lub po prostu zażyj trochę więcej poczciwej witaminy C (500-1000 mg) – to one sprawią, że zanim alkohol pomyśli o tym, żeby zrobić ci „kuku”, już go w tobie nie będzie. Podobny efekt uzyskasz, zaopatrując się w stworzone tylko do celów „walki z alkoholizmem” preparaty apteczne (jeden z nich był ze znajomością rzeczy reklamowany przez znanego prześmiewcę kabaretowego Piotra Bałtroczyka).

Jeżeli już do tego doszło…
…to nie tylko wyrazami współczucia możesz się ratować. Ponieważ nawet kilka naraz musujących specyfików może nie wystarczyć, a poza tym pozostawić niesmak w ustach, spróbuj czegoś i zdrowego, i konkretnego. Po niektóre ingrediencje nie będziesz musiał nawet ruszać się z domu.

Koktajl pomidorowy: świeże całe pomidory, sos Worcestershire, sos tabasco, drobno posiekany deler naciowy, świeżo zmielony pieprz. Zmiksuj wszystkie składniki. Jeśli pomidory były „za suche”, dolej trochę soku pomidorowego, schłodź lub zapraw lodem w kostkach. I do dna!

Regenerator owocowy: pomarańcze lub cytryny, miód. Wyciśnij sok z owoców i dodaj co najmniej kilka łyżek miodu. Wymieszaj i delektuj się.

Las Vegas: ¾ szklanki soku pomidorowego, 2 łyżki śmietanki, 1 surowe jajko, szczypta gałki muszkatołowej, 100 g piwa. Połącz, wymieszaj, wypij.

Ponadto najlepsze na świecie zupy, na dodatek – spécialité de la maison polonaise, czyli rosół (im kura starsza, tym lepsza!), barszcz czerwony na wołowinie i kapuśniak na takim samym mięsie! Nalej do talerza razem z solidną porcją „gęstego”. Im zupa gorętsza, tym lepiej, dmuchając na nią wyrzucasz jednocześnie z siebie wszelkie „trucizny”.

Jeśli nie pomogą powyższe rady – zaczerpnięte m.in. z książki „Kac, czyli co zrobić nazajutrz” Davida E. Outerbridge (ostatnio widziana na Allego po 5 zł! – świetnie się czyta), pozostają ci już tylko… zabobony. (Ponoć testowane!), jak haitańskie wudu – wbij trzynaście szpilek w korek od butelki, z której wczoraj piłeś.
Nie do pobicia jest jednak portorykańskie leczenie wiarą, czyli weź pół cytryny i natrzyj się nią pod pachami.

Zgłoś uwagę