Tłusty czwartek w Starej Pączkarni [ZDJĘCIA, WIDEO]

4 lutego w całym mieście zapachnie pączkami. Tłusty czwartek – wraz z którym zacznie się ostatni tydzień karnawału – ściągnie do cukierni amatorów najbardziej pożądanej w tym dniu drożdżowej słodkości. Jednym wystarczy „sztuk jeden”, drudzy pójdą na całość i sporo przekroczą statystyczne dwa i pół pączka na polską głowę. 

  • paczki

    Stara Pączkarnia w pełnej gotowości – słodkiego towaru na pewno nie zabraknie, fot. Tomasz Walków

  • pączki

    Od tego, jak zostanie wyrobione ciasto, zależy jakość pączków, fot. Tomasz Walków

  • ciasto na pączki

    Wałek to nieodłączny rekwizyt ręcznej roboty piekarzy i , fot. Tomasz Walków

  • paczki z nadzieniem

    Jakie nadzienie lubicie najbardziej?, fot. Tomasz Walków

  • paczki z lukrem

    Usmażone – polukrowane albo z cukrem pudrem, fot. Tomasz Walków

  • paczki

    Takie sobie pączuchy urosły, fot. Tomasz Walków

  • pączki

    Kolejna taca, a na niej wszystko po 2,50 zł za sztukę, fot. Tomasz Walków

  • paczki

    W Starej Pączkarni nie ma nic starego oprócz przepisów, fot. Tomasz Walków

  • pączki

    Wszystkie pączki po 2,50 zł „patrzą” sobie przez okienko, fot. Tomasz Walków

  • pączki

    Takie pączuchy szybko zmieniają właściciela, fot. Tomasz Walków

  • Stara Pączkarnia

    Jak w teatrze..., fot. Tomasz Walków

  • pączki

    Wszystkie prace i sprzedaż odbywają się w jednym pomieszczeniu, fot. Tomasz Walków

  • pączki

    Optymistyczne nastawienie w pracy gwarantem braku zakalca, fot. Tomasz Walków

  • paczki

    W tłusty czwartek trzeba zjeść chociaż jednego pączka, fot. Tomasz Walków

  • tłusty czwartek

    Wrocław już czeka w kolejce, fot. Tomasz Walków


Pamiętacie, że wedle ludowych mądrości, nieuzasadniona odmowa zjedzenia pączka w tłusty czwartek może sprawić, że w dalszym życiu nie będzie nam się wiodło? Wiedzą o tym także piekarze i cukiernicy, którzy już w zasadzie od kilku dni dwoją się i troją, żeby brązowozłotych drożdżowek z nadzieniem w miejskich sklepach i cukierniach nie zabrakło.  

Wielu wiernych zapustowej tradycji wrocławian ma swoje ulubione miejsca, gdzie kupuje pączki w ten szczególny dzień w roku i nie tylko. Na tej liście ma szansę się znaleźć najmłodsza w mieście, bo licząca sobie zaledwie kilka dni… Stara Pączkarnia, która siedzibę znalazła na kultowej ulicy Wrocławia, jego swoistym szlaku handlowo-turystycznym – przy ul. Świdnickiej, prawie naprzeciwko Monopolu.

„Zobaczcie, jak to robimy...”

Stara Pączkarnia w 1989 roku powstała w Szczecinie, dziś są tam dwa punkty tej marki, poza tym jej „file” otwarto w Toruniu i Poznaniu. Wrocław jest więc kolejnym miastem, gdzie pączkowy biznes z północy nabiera rumieńców i wydaje się, że ma duże szanse, by zostać zauważony. Tym bardziej że wszystko, co kryje w sobie, a właściwie za dużą witryną – widać z perspektywy chodnika jak na dłoni. Cały proces produkcyjny – od mieszania ciasta, przez ręczne wałkowanie, formowanie i nadziewanie pączków, po smażenie – można śledzić dosłownie jak w kinie. A właściwie jak w gastronomicznym teatrze, gdzie występujący w rolach głównych – cukiernicy i ekspedienci starają się zadowolić swoich widzów, czyli potencjalnych klientów. Na koniec przedstawienia mają zaś coś, czemu trudno się oprzeć każdemu łasuchowi – świeże, ciepłe, pachnące pączki, prezentowane przy otwartej kurtynie... pardon, witrynie. 

Tylko pączki

– Naszego przepisu na ciasto nie zdradzimy, ale możemy zapewnić, że takie właśnie pączki robiły nasze babcie – mówią nam w Starej Pączkarni, a my widzimy, jak ręcznie są formowane pączki kuliste (normalnie używa się do tego wagodzielarek i zaokrąglarek – podpowiadają nam cukiernicy) oraz naprawdę imponujących rozmiarów, spłaszczone „nadmuchane poduszeczki”. – Bo taki jest w zasadzie wygląd pączków, robionych dawniej, a my chcemy być temu zwyczajowi wierni – deklarują w Starej Pączkarni i dodają: – Mamy nadzieję, że nasz towar zdobędzie wielu amatorów we Wrocławiu. Tym bardziej że cena naszych pączków nie jest wygórowana – każdy kosztuje u nas 2,50 zł. Poza tym staramy się pracować do przysłowiowego ostatniego klienta, oferując aż do zamknięcia sklepu, czyli do godz. 19.00-20.00, świeże, ciepłe pączki.

Stara Pączkarnia zaprasza już od 7.30. W punkcie przy Świdnickiej uwija się od ośmiu do dziesięciu osób, żeby na okazałą ladę trafiły – po pierwsze, oczywiście pączek nad pączkami, czyli z różą, poza tym z: adwokatem, budyniem, truskawką, maliną, wiśnią, czekoladą, morelą, bananem... W sumie firma ma takich propozycji kilkanaście, ale w tłusty czwartek skupi się na kilku rodzajach, które cieszą się największym powodzeniem wśród klientów.

W Starej Pączkarni zawsze były i będą tylko pączki. Niewykluczone, że za jakiś czas także bezglutenowe. We wrocławskim punkcie będzie można zamówić do nich także kawę, herbatę czy zimne napoje. Przed sklepem na Świdnickiej już nawet stoją pierwsze stoliki dla klientów. Ale czy okazałe pączki ze szczecińskim rodowodem są smaczne? Odpowiemy staropolskim przysłowiem, w którym kryje się nasza redakcyjna (organoleptycznie testowana) opinia: Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła.

wideo: Arek Cichosz, zdjęcia: Tomasz Walków

Zgłoś uwagę