Historia zieleni na dachach sięga bardzo daleko w przeszłość, bo co najmniej po wiszące ogrody królowej Semiramidy, stworzone przez króla Babilonu Nabuchodonozora II pół tysiąca lat przed narodzeniem Chrystusa. U nas przyjmują się one wolno, ale przełom chyba nastąpił dziesięć lat temu, gdy hektarowy ogród rozkwitł na dachu warszawskiej Biblioteki Uniwersyteckiej na Powiślu. We Wrocławiu jest pod tym względem, niestety, dużo skromniej, ale zieleni na wysokościach jednak przybywa – coraz częściej wieńczy nowo wznoszone biurowce i domy mieszkalne. Każda z tych sosen na dachu apartamentowca u zbiegu Inowrocławskiej i Długiej ma pewnie trzy metry wysokości.