Termalica lepsza od Śląska Wrocław

Śląsk Wrocław przegrywa na własnym stadionie z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza 1:2 w ramach 11 kolejki LOTTO Ekstraklasy po bardzo słabym spotkaniu. Czerwona kartka i błąd Pawełka w drugiej połowie zadecydowały o porażce. Wrocławianie nie mogą wygrać meczu od 26 sierpnia. 

  • fot: slaskwroclaw.pl


Mariusz Rumak dokonał tylko jednej zmiany w składzie w stosunku do ostatniego, zremisowanego meczu z Piastem Gliwice – pauzującego za kartki Adama Kokoszkę w linii pomocy zastąpił Goncalves. Z kolei dla kapitana WKS-u, Piotra Celebana, pojedynek z Termalicą był jego jubileuszowym, 250-tym występem w zielono-biało-czerwonych barwach.

Pod dyktando gości

W pierwszych minutach to przyjezdni z Niecieczy dominowali na boisku dłużej utrzymując się przy piłce i kreując sobie sytuacje pod bramką Pawełka po stałych fragmentach gry. Przy  dwóch dośrodkowaniach popularnych „Słoników” z rzutów rożnych skutecznie we własnym polu karnym interweniował Dankowski. W 8 minucie do czystej pozycji doszedł pomocnik gości Roman Gergel, ale jego strzał głową przeleciał minimalnie nad poprzeczką wrocławskiej bramki. Zawodnicy Rumaka mieli problem ze skonstruowaniem ataku pozycyjnego, co w dużej mierze było zasługą wysokiego pressingu Termalici.

Gol z niczego i szybka odpowiedź

Gdy wydawało się, że to goście są bliżej strzelenia bramki, w 25 minucie na prowadzenie w meczu wyszedł WKS. Wrocławianie potrafili zamienić pierwszą naprawdę groźną sytuację na gola. Prostopadłą piłkę za plecy dostał Kamil Biliński i wbiegł z nią w pole karne. Zagrał wzdłuż bramki, gdzie niefortunnie interweniował obrońca Termalici Patryk Fryc pakując futbolówkę do własnej siatki. 1:0 dla gospodarzy po samobójczym trafieniu. Śląsk poszedł za ciosem i chwilę później mógł prowadzić wyżej. Znakomity, kilkudziesięciometrowy rajd środkiem pola przeprowadził Morioka, minął obrońców, ustawił sobie piłkę na swojej lepszej, lewej nodze i niestety strzelił zbyt lekko, by pokonać Krzysztofa Pilarza. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się na piłkarzach Śląska w 38 minucie. Piotr Celeban sfaulował w polu karnym Kędziorę, a sam poszkodowany zamienił „jedenastkę” na gola mocnym strzałem w lewy róg. Do końca połowy na boisku nie zadziało się już  nic ciekawego i piłkarze obu ekip zeszli na przerwę przy remisie 1:1

Kartka, która ustawiła mecz

Drugie 45 minut rozpoczęło się fatalnie dla WKS-u. Swoją drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Goncalves i Śląsk musiał grać w dziesiątkę. „Słonie” poczuły krew i ruszyły do zmożonych ataków. Szansę miał Gergel, ale niewykorzystał dobrego dośrodkowania kolegi z zespołu. Akcjami ze skrzydeł raz po raz nękali obrońców WKS-u Guilherme i Kupczak. Termalica dopięła swego w 63 minucie. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska błąd popełnił Pawełek i minął się z piłką. Ta spadła pod nogi Kornela Osyry, który nie miał problemów z wpakowaniem jej do pustej bramki. 2:1 dla gości. Po stronie Śląska ciężar gry brał na siebie próbował brać Dankowski i choć nie można mu odmówić ambicji, to niewiele z jego akcji wynikało. Zza pola karnego swoich sił raz jeszcze spróbował Morioka, ale ponownie uderzył za słabo. To nie był dzień japończyka. W ostatnim kwadransie gracze Czesława Michniewicza całkowicie kontrolowali przebieg spotkania, a mający coraz mniej sił wrocławianie nie byli w stanie poważnie zagrozić bramkarzowi z Niecieczy.

Ostatecznie Bruk-Bet po raz pierwszy w historii potyczek z WKS-em odniósł zwycięstwo i pozostaje w czubie tabeli. Wrocławianie muszą czekać do kolejnego meczu na przełamanie swojej passy bez wygranej.   

Śląsk Wrocław – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2  

Bramki: Fryc25’(samobójcza) – Kędziora38’; Osyra63’

Śląsk: Pawełek – Pawelec, Celeban, Dvali, Augusto – Goncalves, Stjepanovic(51’Idzik) – Alvarinho(79’Madej), Morioka, Dankowski – Biliński

Bruk-Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Pleva – Babiarz(58’Gutkovskis), Stefanik(78’Miśak) – Guilherme, Kupczak, Gergel – Kędziora(72’ Nowak)

Zgłoś uwagę