Suicide Silence zagra w Alibi

Mieli grać w klaustrofobicznym Liverpoolu, zagrają w o wiele bardziej przestrzennym Alibi. Czyżby zainteresowanie tym koncertem było większe niż spodziewał się organizator? Jeśli tak, to doskonale, bo twórczość Suicide Silence z pewnością zasługuje na uwagę. Ta doświadczona deathcore'owa formacja z USA wystąpi w naszym mieście w poniedziałek 10 sierpnia. Klub otwiera wrota o 19.


Tak, doświadczona, bo Suicide Silence, z czego zapewne nie wszyscy fani gitarowego łomotu zdają sobie sprawę, istnieje już trzynaście lat. Grupa powstała w 2002 roku w kalifornijskim Riverside. Zadebiutowała pięć lat później albumem „The Cleansing” nagranym dla renomowanej wytwórni Century Media. W swoim dotychczasowym dorobku ma jeszcze trzy płyty długogrające: „No Time To Bleed” (2009), „The Black Crown” (2011) i „You Can't Stop Me” (2014). W recenzji tej pierwszej (czyli drugiej) Maciej Miskiewicz na łamach „Teraz Rocka” pisał tak: „Suicide Silence to dziś jedna z najgorętszych nazw w środowisku amerykańskiej metalowej ekstremy. (…) Nowoczesny deathcore, okraszony ekstremalną ekwilibrystyką wokalną Mitcha Luckera – od ultrawysokich, niemal blackowych wrzasków po gastryczny (kłania się Cannibal Corpse) bulgot – na pewno pozytywnie wyróżnia się na tle konkurencji. Chłopaki starają się kombinować z rytmem. Obok walcowatych zwolnień oraz średniotempowych, postpanterowskich, rwanych przejść są też obowiązkowe blasty.  (...) Przez blisko 40 minut słuchacz jest naprzemiennie zgniatany ciężarem ołowianego riffu i chłostany opętańczą grindową nawalanką.”

Nic ich nie zatrzyma

Takie podsumowanie twórczości Amerykanów zachowało aktualność do dzisiaj. Przez lata muzyka Suicide Silence nie zmieniła się zanadto. W wyniku dramatycznych wydarzeń zmienił się natomiast wokalista. Mitch Lucker zmarł trzy lata temu z powodu obrażeń po wypadku motocyklowym, jego miejsce zajął rok później Herman „Eddie” Hermida z grupy All Shall Perish. Dla wielu fanów śmierć Mitcha była wielkim szokiem, płyta „You Can't Stop Me” udowadnia jednak, że nawet tak wielka tragedia nie musi oznaczać końca zespołu. Album – nagrany już z Eddiem – zdobywa przychylne recenzje i wciąż nieźle radzi sobie na rynku (w pierwszym tygodniu od premiery sprzedało się aż 15 tys. egzemplarzy tego krążka!), a nowy członek kapeli doskonale radzi sobie na koncertach. Z pewnością da z siebie wszystko także we Wrocławiu.

Występ Suicide Silence poprzedzą koncerty ciekawych supportów. Będą to The Sixpounder i Materia. Warto więc przyjść odpowiednio wcześniej. Porządek wieczoru wygląda następująco: drzwi: 19.00, The Sixpounder: 19.30, Materia: 20.25, Suicide Silence: 21.30.     

Bilety: kolekcjonerskie 50 zł (na stronie PW Events) 60 zł (przedsprzedaż) / 70 zł (w dniu koncertu)

Zgłoś uwagę