Studenci z Ukrainy: dlaczego wybrali Wrocław

Młodzi Ukraińcy to największa grupa obcokrajowców z indeksami wrocławskich uczelni. Wrocław to dla nich przyjazne, otwarte, nowoczesne miasto. Zostali tu przyjęcie z życzliwością i dobrze się w Polsce czują.

  • Oksana Kutsko, fot. archiwum prywatne

  • Daria, fot. archiwum prywatne

  • Natalia, fot. archiwum prywatne

  • Anastasiia, fot. archiwum prywatne


– Moja kuzynka po roku studiów we Wrocławiu przyjechała do domu zachwycona. To ona mnie namówiła na studia tutaj – mówi Daria. Wcześniej ani ona, ani jej rodzice nie zastanawiali się nad studiami za granicą.
Natalia Sopizhenko o przyjeździe do Polski zdecydowała razem ze swoim chłopakiem. – Bardzo nam się spodobało to miasto. To dla mnie miasto możliwości, wielokulturowości oraz rozwoju – opowiada dziewczyna. Oksana Kutsko zawsze bardzo dobrze się uczyła, kolejne klasy kończyła ze złotymi medalami. –Trzeba było jakoś podnieść sobie poprzeczkę, wymyślić nowe, trudne do pokonanie wyzwanie. Usłyszałam o takim programie dla cudzoziemców, który daje możliwość studiowania we Wrocławiu.

Teraz Wrocław

Program „Teraz Wrocław” to wspólne przedsięwzięcie miasta i sześciu wrocławskich szkół wyższych. Od dziesięciu lat przedstawiciele magistratu i uczelni za wschodnią granicą Polski namawiają młodych ludzi do studiowania we Wrocławiu. Wielu nie musiało płacić za studia, oferowano im kursy językowe i pomoc w procesie rekrutacyjnym oraz w zorganizowaniu sobie życia w Polsce. Z programu skorzystało do tej pory ponad tysiąc osób, m.in. z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Uzbekistanu.

O programie „Teraz Wrocław” jako decydującym o ich wyborze mówi dzisiaj wielu młodych Ukraińców. – Taki projekt był tylko tutaj – podkreśla Anastasiia Krasheninnkova. Dziewczyna dodaje, że nigdy nie żałowała, że trafiła właśnie do stolicy Dolnego Śląska. – Moim zdaniem Wrocław to najbardziej europejskie miasto w Polsce.

Po podjęciu decyzji o studiach we Wrocławiu dziewczyny ostro zabrały się do nauki języka polskiego. Natalia chodziła do szkoły językowej, musiała zdobyć certyfikat o znajomości polskiego, aby starać się o przyjęcie na studia.
Oksana: – Znalazłam w internecie panią, która prywatnie prowadziła kursy języka polskiego. Nie było już wygodnych terminów i dlatego zawsze chodziłam na zajęcia późnym wieczorem dwa razy w tygodniu. Po tych lekcjach czułam się dość pewna siebie… póki nie przyjechałam do Polski.

Anastasiia trochę poduczyła się polskiego w Kijowie, kiedy przyjechała do Wrocławia umiała się przedstawić i liczyć. – Przez pierwszy rok bardzo słabo mówiłam.

Młode Ukrainki nie wybrały łatwych studiów. Natalia najpierw studiowała inżynierię środowiska na Politechnice, potem przeniosła się na zarządzanie na Uniwersytecie Ekonomicznym. Oksana kończy polonistykę, Anastasiia zrobiła licencjat z matematyki na Uniwersytecie, a Daria ma za sobą trzy lata na dziennikarstwie, magisterium robi na stosunkach międzynarodowych.

Tam Majdan, tu cerkiew

Już we Wrocławiu młode Ukrainki wspierali polscy studenci i wykładowcy. Dziewczyny powtarzają opinie: spotkamy życzliwych, przyjaznych ludzi. To może nie przyjaciele, ale dobrzy znajomi.
– Wykładowcy najczęściej wykrywają moje pochodzenie, gdy słyszą akcent. Prawie wszyscy, z którymi rozmawiam, zwracają mi uwagę, że mam wschodni akcent, dodając, że jest w tym coś egzotycznego – mówi Oksana. – Starają się wykorzystać moją wiedzę na temat innych języków słowiańskich. Na przykład, proszą, aby coś zacytować w języku ukraińskim albo rosyjskim.

Przychylność Polaków wobec przyjezdnych niekiedy wykracza poza sprawy uczelniane. Anastasiia opowiada: – Kiedy wyjeżdżałam na Majdan, to ci, którzy o tym wiedzieli, bardzo się martwili i później pytali, jak tam było. Dziekan nawet zrobił dla nas wyjątek, kiedy miałyśmy problem z zaliczeniem przedmiotu. Dał nam szansę, ze względu na sytuację w kraju.

Młodzi Ukraińcy, gdy tylko poduczą się języka, szukają pracy. Znajdują zatrudnienie w knajpach, sklepach, czasem wykonują proste prace biurowe, opiekują się dziećmi, pracują fizycznie.

Przyznają: tęsknimy za Ukrainą. Kiedy człowiek jest daleko od domu, to szuka jakiejś bliskiej sobie duszy. – Takie wsparcie znalazłam w cerkwi greckokatolickiej we Wrocławiu. Nie wiem, czy  jest to zbieg okoliczności, że moja uczelnia i cerkiew znajdują się tuż obok siebie – wyznaje Oksana. – Wychodząc w niedziele z cerkwi, zapominam, że jestem w Polsce. Cieszę się, że nasza społeczność pielęgnuje i szanuje swoje tradycje, nie zapomina o ważnych wydarzeniach, dba o szerzenie kultury ukraińskiej.

Wiele osób angażuje się w pracę na rzecz stowarzyszeń i organizacji ukraińskich. Przygotowują spotkania, koncerty, akcje i zbiórki na rzecz ofiar wojny na wschodzie kraju. Sytuacja polityczna na Ukrainie ma olbrzymi wpływ na relacje między samymi przybyszami zza wschodniej granicy. Z tego powodu Ukraińcy mieszkający we Wrocławiu mocno się integrują. – Nie każdy Polak chciałby słuchać moich rozmów o wojnie, nie każdy potrafi zrozumieć, co czuję przez ostatnie dwa i pół roku, więc szukam wsparcia wśród swoich rodaków – mówi Daria.

Czy po zakończeniu studiów zostaną we Wrocławiu, w Polsce? – Chcę wrócić do swojego kraju – deklarują w większości, ale ostateczne decyzja jeszcze przed nimi, odkładają ją na po studiach.

Oksana: – Prawie codziennie zadaję sobie pytanie, czy chcę zostać w Polsce. Mieszkam tutaj już pięć lat. Pokochałam Wrocław. Myślę, że z wzajemnością.

Bohdan Hrechyn

 

Zobacz program o Wrocławiu emitowany w ukraińskiej telewizji (tytuł programu: The World On-line, emitowany w niedzielę, widownia ok 2,7 mln osób)

Materiał został nakręcony we wrześniu br. przy współpracy m.in. Biura Współpracy z Zagranicą UMWr., ARAWu, BF IMPART 2016 oraz DOT.

Zgłoś uwagę