Kościół św. Doroty i jego wielki strych [ZDJĘCIA, WIDEO]

Kościół św. Doroty stoi w sercu Wrocławia, ale jest nieco schowana, bo główne wejście ma schowane od strony pl. Franciszkańskiego. Gotycka świątynia z barokowymi zdobieniami jest nadzwyczajnym miejscem, także dzięki olbrzymiemu strychowi, który prztrwał 650 lat.

  • Nawa główna kościoła św. Doroty, fot. Janusz Krzeszowski

  • Widok ze strychu kościoła w kierunku południowym.

  • Widok na ulicę Świdnicką.

  • Sklepienie kościoła jest 25 metrów nad ziemią.

  • Wnętrze kościoła św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława we Wrocławiu

  • Jeden ze strychów bezpośrednio nad sklepieniem kościoła.

  • Widok na ul.Świdnicką.

  • - Niekiedy różnice temperatur, między nasłonecznionym szczytem, a schowanym w cieniu dolnym skrajem strychu wynoszą 10-12 stopni - wyliczają naukowcy.

  • Labirynt belek z mocnego drewna pozwala utrzymać się ogromnej konstrukcji dachu.

  • Widok na stare miasto i północ Wrocławia. Okienko jest na samym szczycie dachu, około 50 m nad ziemią.

  • Konstrukcja choć niedawno wzmacniana ciągle ma sporo oryginalnych elementów wykonanych tylko z drewna.

  • kościół św. Doroty

    Widok na stare miasto z okna na szczycie dachu kościoła św. Doroty we Wrocławiu (ok 50 m nad ziemią).


Monumentalna świątynia pw. Św. Stanisława biskupa, Św. Doroty i Św. Wacława (nazwana powszechnie kościołem św. Doroty), stoi w centrum miasta, „plecami” do ul. Świdnickiej, między hotelem Monopol a Solpolem. Główne wejście jest od strony pl. Frańciszkańskiego. Olbrzymie, trzynawowe wnętrze ma 25 metrów wysokości.

Gotycki kościół ma zdobny, barokowy wystrój. Ołtarz główny pochodzi z 1720 roku, ma 20 metrów wysokości i 9 metrów szerokości. W jego centrum znajduje się obraz przedstawiający męczeństwo św. Doroty. Jeszcze wyżej obejrzeć można wizję św. Franciszka z Asyżu.
W północnej nawie znajduje się ołtarz poświęcony świętemu Jóżefowi z Kupertynu. Włoski mistyk miał posiadać zdolność lewitowania, czego świadkiem był nawet papież, dlatego został patronem kosmonautów i lotników.

- W czasie wojny kościół św. Doroty niemal nie ucierpiał, spadła na niego jedna bomba i na szczęście nie wybuchła – mówi dr inż. Radosław Tatko z grupy naukowej imodos, której członkowie badają stan więźby dachowej świątyni.

Kilka lat temu wymieniono całe pokrycie, ale konstrukcję więźby dachowej zachowano. Tylko w niektórych miejscach wzmocniono lub wymieniono  zniszczone elementy. Szacuje się, że konstrukcja w 80 procentach jest oryginalna, ma ponad 650 lat. To wyjątkowa konstrukcja w skali całej Polski. Nad Wisłą jest prawdopodbnie jeszcze kilka konstrukcji mających kilkaset lat, ale żadna nie jest tak duża i tak stara.

Drzwiami z prezbiterium wchodzi się do ciasnej klatki schodowej. Potem trzeba pokonać 102 kamienne schody, aby znaleźć się na strychu nad prezbiterium. Ten ma zaledwie kilkanaście metrów wysokości. Stąd trzeba przejść na strych nad nawami i nad głową rozciąga się potężna drewniana konstrukcja z setek olbrzymich belek. W tej części strych ma siedem pięter wysokości, 43 metry długości i 24 metry szerokości. – Swobodnie mogłaby się na nim zmieścić kilkukondygnacyjna kamienica – mówi dr inż. Maciej Orzechowski.
 

Specjaliści z Instytutu Budownictwa Uniwersytetu Przyrodniczego z uznaniem mówią o konstruktorach i wykonawcach dachu. – To byli fachowcy najwyższej klasy, a ta budowa była nadzwyczaj skomplikowanym przedsięwzięciem. Konstrukcja więźby opiera się na ścianach zewnętrznych i wewnętrznych. Ściany szczytowe stawiano, kiedy więźba była już gotowa – mówi dr Radosław Tatko. – Wykonawcy musieli na wysokość 40 metrów wciągać wykonane na dole elementy. Korzystali z kołowrotów, które się zachowały. Dzisiaj, kiedy projektanci są wyposażeni w specjalistyczne oprogramowanie komputerowe, rozrysowanie konstrukcji dachu przeciętnego domu niejednokrotnie staje się wyzwaniem. Budowniczy sprzed 650 lat takich narzędzi nie mieli i doskonale sobie radzili. 

Przy budowie pracowały prawdopodobnie dwie ekipy cieśli. Wynika to z oznaczeń ciesielskich, charakterystycznych nacięć, które zachowały się na elementach konstrukcji.

Jednym z przedmiotów badań grupy imodos – w której obok doktorów Radosława Tatko i Macieja Orzechowskiego pracuje także mgr inż. Agata Włóka, są właśnie konstrukcje więźb dachowych, a dokładniej jej odkształcenia.

Dr inż. Maciej Orzechowski: - Więźba dachowa cały czas „pracuje”, przemieszcza się pod wpływem wiatru, drewno odkształca się pod wpływem zmiany wilgotności oraz różnicy temperatur. Niekiedy różnice te, między nasłonecznionym szczytem, a schowanym w cieniu dolnym skrajem strychu wynoszą 10-12 stopni. To także ma wpływ na stan więźby dachowej i jej pracę. Monitorujemy te przemieszczenia.
 

Badacze opracowali autorski program komputerowy i cały system pomiarowy do monitorowania dachu. Składa się on z kilkudziesięciu czujników: linkowych i laserowych, które rejestrują każde, najdrobniejsze, milimetrowe przemieszczenia. Te dane są zestawienie z informacjami na temat warunków atmosferycznych – stacja pogodowa znajduje się na sąsiednim budynku szkoły.

Dach na kościele św. Doroty jest trwale odkształcony pod ciężarem dachówek, jest też lekko przechylony. – O fachowości jego konstruktorów i wykonawców świadczy fakt, że mimo znacznych odkształceń, konstrukcja pozostaje stabilna – dodaje dr inż. Radosław Tatko.

Badania służą także bieżącej i ciągłej analizy kondycji więźby dachowej. W dalekich planach jest mowa o udostępnieniu strychu niewielkim grupom turystów – z pewnością byłby jedną z ciekawszych atrakcji w centrum Wrocławia.

Na razie dane zbierane przez naukowców na bieżąco prezentowane są na stronie internetowej: www.imodos.eu/dorota_research.html. Znajdują się tam także panoramy strychu kościoła św. Doroty.

Video/zdjęcia Janusz Krzeszowski

Zgłoś uwagę