Wiceprezydent Maciej Bluj o konferencji Startup: Wrocław 2016

– Ta konferencja oczywiście nie załatwi wszystkiego, nie rozwiąże najważniejszych problemów. Powinna jednak stanowić istotne preludium do takich spotkań, które gromadzą po kilka tysięcy uczestników. Na razie więc liczę na to, że nawet tych kilkaset zapowiadanych osób podejmie konstruktywny dialog – mówi Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia, o konferencji „Startup: Wrocław 2016”, która 24 maja zaczyna się w naszym mieście. 


Proszę powiedzieć, dlaczego Wrocław podjął się organizacji tego wydarzenia?

Wiceprezydent Maciej Bluj: – Ponieważ bardzo zależy nam na integracji rynku startupowego, co z kolei oznacza, że zależy nam na innowacjach, a to we Wrocławiu już jest naprawdę widoczne. Możemy się bowiem pochwalić np., chyba jednym z najstarszych w kraju, Wrocławskim Parkiem Technologicznym, który fantastycznie się rozwija, „mieszcząc” w sobie wiele startupów, wśród których są firmy znane nie tylko we Wrocławiu, ale i w Polsce, a nawet na świecie. Mamy również EIT+ z jego laboratoriami, które czekają na ludzi, kreatywnych, otwartych z nowymi pomysłami, potrzebnych gospodarce, tworząc potencjał naszego miasta, Dolnego Śląska i całego kraju. Po drugiej stronie widzimy pokaźny rynek dużych firm komercyjnych, a wśród nich flagowe polskie przedsiębiorstwa, jak Orlen, Lotos czy Tauron – o niezaprzeczalnym wielkim potencjale. Startupom chcemy więc pokazać, jak duże potrzeby mają ci „giganci”, na co właśnie startupowcy mogą i powinni z korzyścią dla siebie zareagować. Natomiast tym „dużym” będziemy starali się podpowiedzieć, że warto korzystać z kreatywnych pomysłów i innowacji, których autorami są te niewielkie podmioty biznesowe, by rozwijać działalność i poszukiwać nowych dziedzin czy obszarów aktywności na własnym przedsiębiorczym terenie. Podsumowując – konferencją doprowadzamy do spotkania obu stron i liczymy na to, że znajdą wspólny język. 
 
Z czego wynika fakt, że te obie strony potrzebują pośrednika – a takim jak rozumiem ma się stać między innymi Startup Wrocław – we wzajemnym biznesowym porozumieniu? Skąd się bierze ten brak zaufania, a może nawet niechęć, dużych, markowych przedsiębiorstw do korzystania ze startupowej kreatywności? Dlaczego, mimo że nieraz udowodniły, iż dotrzymują kroku światowym standardom, startupy także w naszym mieście nie mogą się dopukać do tych wielkich biznesów?

– Z pewnością wynika to po części z faktu, że jako kraj musieliśmy nadgonić wieloletnie wielkie zaniedbania w różnych branżach. Niektórzy więc, bojąc się ryzyka, czerpali, i robią tak nadal, ze sprawdzonych wzorców, produktów, technologii, jakimi posługuje się świat i dobrze na tym wychodzi. Jednak moim zdaniem powinniśmy od takiego modelu odchodzić. Dzisiaj młodzi ludzie z Polski ze swoim intelektem, pomysłami, opracowanymi technologiami i wytworzonymi produktami robią na świecie karierę. Dlaczego więc ich dorobek nie może być wykorzystywany tutaj, we Wrocławiu, w regionie, w Polsce…? Między innymi dlatego, że niektórzy nie potrafią pozbyć się swoistego lęku przed niewielkim biznesem, uważając, że wchodzenie z nim we współpracę rodzi nie wiadomo jakie ryzyko, ponieważ np. teraz startup działa, a co będzie na przykład za rok, dwa? Wolą więc ufać stabilności dużego koncernu, który się nie wywrócił na swojej myśli technicznej. Taka zachowawczość jest oczywiście w miarę bezpieczna, ale co to de facto może oznaczać dla gospodarki? Że nie dorobimy się własnych dużych przedsięwzięć, ponieważ tą „niechęcia” będziemy zatrzymywać startupowców w rozwoju na własnym terenie.
 
Czego więc potrzeba, żeby to zmienić? 

– Odwagi, na którą bardzo liczę. Dlatego uważam, że powinniśmy – także jako wspomniany pośrednik – zacząć od promowania tych dobrych wzorców wśród startupów, które na świecie z sukcesem się zaimplementowały, na naszym terenie. Bo skoro inne i niejednokrotnie bardzo duże zagraniczne firmy dostrzegły potencjał i nie bały się zaufać tym „małym” – czyż to nie oznacza, że my powinniśmy postąpić podobnie? Na świecie są przedsiębiorstwa, które swoje centra kreatywne czy badawczo-rozwojowe powoli ograniczają, korzystając właśnie z kreatywności startupów. Nie przejmują ich, tylko zlecają im część swojej pracy, i uważam, że to świetny kierunek. Szkoda byłoby z takich doświadczeń nie korzystać, a mają je i w Stanach Zjednoczonych, i w Izraelu, także w dużych zagranicznych korporacjach obecnych na polskim, w tym wrocławskim, rynku. Te duże koncerny zauważyły, że startupy są często niezwykle elastyczne, czego tym „dużym” właśnie nieraz brakuje, i zobaczyły konkretne korzyści, jakie z takich aliansów mogą wyniknąć. Mimo więc, że dużego stać na inwestycję w sprawdzoną technologię, sięgnął po coś, co powtało w niewielkim laboratorium, biurze projektowym, i to po prostu kupił. Zaryzykował, ale wyszedł na tym dobrze. I właśnie o taką odwagę w tym wszystkim chodzi. 
 
Jak więc organizatorzy pierwszego Startup: Wrocław wyobrażają sobie skojarzenie ze sobą dwóch stron, o których Pan mówi? 

– Z jednej strony chciałbym, żeby duże firmy pokazały swoje zapotrzebowanie, ale także rynki, w tym zbytu, którymi dysponują. W takim celu, by otworzyć na te potrzeby młodych startupowców, którzy do tej pory, owszem, mieli ciekawe pomysły, innowacyjne rozwiązania, ale szereg z nich jest niszowych i ma małe szanse na komercjalizację. Naszym zamysłem jest to, aby obie strony spotkały się w takim punkcie, gdzie ich interesy się niejako nałożą. Dlatego startupom chcemy pokazać rzeczywisty potencjał, jaki mają do zagospodarowania ci wielcy, i zachęcić ich do nakierowania swojej kreatywnej pracy właśnie na te obszary. Jeżeli te dwa elementy połączymy, możemy uzyskać bardzo dobre efekty, co stanie się sukcesem i jednych, i drugich.
 
Nie znając jeszcze rezultatów tej pierwszej konferencji, czy uważa Pan, że już teraz trzeba by myśleć o następnych? 

– Konferencję organizujemy także po to, by poprzez pokazanie potencjału, jakim miasto dysponuje w obszarze nowych technologii, ściągać do niego coraz więcej ludzi z dobrymi pomysłami. Mówimy jasno: osiądź tutaj, damy ci zaplecze, damy możliwość pracy w kreatywnych zespołach nad wartościowymi produktami. Uważam również, że Startup Wrocław pokaże, jakie jest w ogóle zapotrzebowanie na tego rodzaju spotkania i wymianę myśli, i że powinien stać się imprezą cykliczną. Ponieważ niezależnie od tego, jak szeroki oddźwięk hasło „startup” ma wśród naszego społeczeństwa, to jest takim zjawiskiem, które wymaga ciągłej rozbudowy, udoskonalania, inkubowania i nade wszystko dbałości. Zdaję sobie również sprawę, że ta konferencja oczywiście nie załatwi wszystkiego, nie rozwiąże najważniejszych problemów. Powinna jednak stanowić istotne preludium do takich spotkań, które gromadzą po kilka tysięcy uczestników. Na razie więc liczę na to, że nawet tych kilkaset zapowiadanych osób podejmie konstruktywny dialog.
 
Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Małgorzata Wieliczko
Zgłoś uwagę