Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata odznaczeni we Wrocławiu

„Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” to najwyższe rangą izraelskie odznaczenie cywilne, przyznawane przez jerozolimski Instytut Yad Vashem tym, którzy narażając własne życie, ratowali Żydów podczas II wojny światowej. 10 sierpnia w Synagodze Pod Białym Bocianem ambasador Izraela w Polsce Anna Azari wręczyła kolejne trzy medale polskim Sprawiedliwym.

  • sprawiedliwi wśród narodów świata

    Goście specjalni uroczystości we wrocławskiej synagodze, fot UM


Uroczystość wręczenia trzech odznaczeń „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” odbyła się dzięki współpracy Ambasady Izraela w Polsce i Instytutu Yad Vashem z Gminą Żydowską we Wrocławiu oraz Fundacją Bente Kahan, której założycielka powitała we wrocławskiej synagodze wszystkich gości w imieniu przewodniczącego Gminy Aleksandra Gleichgewichta.

Przemawiała również izraelska ambasador (fot. powyżej), która powiedziała m.in.: – Bardzo się cieszę, że po raz kolejny ambasada organizuje tę ważną ceremonię tutaj, we Wrocławiu, w Synagodze Pod Białym Bocianem. Mam nadzieję, że ta uroczystość jako swoista żywa lekcja historii pozostanie w państwa pamięci i będziemy w naszym codziennym życiu naśladowali odznaczonych dziś Bohaterów.

Ceremonia wręczenia medali we Wrocławiu była już szóstą z kolei w bieżącym roku, w którym w sumie przekazano osiemnaście zaszczytnych odznaczeń wraz z dyplomami. Warto tu dodać, że w styczniu br. liczba Sprawiedliwych na całym świecie wynosiła 26 513 osób. Ogromną, ponad 6-tysięczna grupę tworzą tu obywatele polscy.

Uratowali „cały świat”

Ludzie uznani za Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata otrzymują specjalnie wybity medal z własnym nazwiskiem, dyplom uznania oraz przywilej uwiecznienia na Ścianie Honoru w Ogrodzie Sprawiedliwych w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie. Na medalu widnieje też żydowskie powiedzenie, fragment z Miszny: „Kto ratuje jedno życie, ten jakby uratował cały świat”.

Na ceremonię do Synagogi Pod Białym Bocianem, oprócz ambasador Izraela w Polsce Anny Azari, przybyli również m.in. parlamentarzyści, przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych, hierarchowie Kościoła katolickiego oraz rabini, dyrektor lokalnego oddziału IPN, ludzie kultury i nauki, reprezentanci dyplomacji, organizacji żydowskich i pozarządowych. Najważniejsi tego dnia byli oczywiście Bohaterowie tamtych czasów, których nazwiska wypisano już na Ścianie Honoru, reprezentowani przez swoich krewnych i przyjaciół, 

Odznaczeni Bohaterowie

Aniela Kołaczkowska z d. Czarny i jej brat Aleksander Czarny podczas wojny uratowali Simona Turkiela. Było to we wsi Eleonorówka koło Tarnopola (dziś Ukraina) latem 1943 r. Simon Turkiel po ucieczce z obozu pracy dla Żydów dotarł do rodziny Czarnych. Pani Aniela była jego gimnazjalną koleżanką, wraz z bratem Aleksandrem urządziła 30-letniemu Simonowi schronienie w wykopanej w polu ziemiance. Ten ukrywał się tam prawie pół roku, do marca 1944, do chwili wkroczenia Armii Czerwonej, wspomagany przez rodzeństwo Czarnych żywnością, odzieżą, a nawet prasą. Po wojnie rodzina Czarnych trafiła na Ziemie Odzyskane, a Simon Turkiel wyemigrował do Kanady. Ich wzajemne kontakty trwały jeszcze w latach 70. ub. wieku.

Medal dla rodzeństwa Czarnych, nieżyjących już, odebrali wdowa po Aleksandrze oraz syn Anieli Kołaczkowskiej.

Emilia Korobiec pomogła podczas wojny rodzinie Smolników – Borysowi i Gitel, którzy byli pierwotnie właścicielami domu, wynajmowanego przez rodzinę Korobców. Gdy zaczęła się wojna, Smolnikowie trafili do getta, a po ucieczce stamtąd pojawili się właśnie u swoich lokatorów i schronili w kryjówce, którą sami na początku wojny zbudowali. Przez dwa lata Korobcowie ryzykowali własnym życiem, dbając o ukrywających się Borysa i Gitel Smolników.

W imieniu Emilii Korobiec medal dla Sprawiedliwego odebrała jej bliska – Ewa Wiesława Trusow.

Tekla i Karol Krzynowy mieszkali w Czabarówce nieopodal Tarnopola (to dzisiejsza Ukraina). Ocalili troje ludzi – braci Emila i Monia oraz Zygmunta (syna Emila) Gotlibów, którzy ucielki przed represjami ze swojej miejscowości Kopyńczyce i dotarli właśnie do odległego o 30 km gospodarstwa rodziny Krzynowych. Karol wykopał dla nich kryjówkę w stajni, a jego żona Tekla donosiła Gotlibom jedzenie. Trwało to prawie rok – od jesieni 1943 r. do wyzwolenia w marcu roku 1944. Monio Gotlib zginął po wojnie, a Emil i jego syn wyjechali do USA. Rodzina Krzynowych natomiast osiadła na Śląsku. Wszyscy kontaktowali się potem listownie przez wiele lat.

Odznaczenie i dyplomy dla nieżyjących już Tekli i Karola odebrały ich dzieci Krystyna Chmielewska i Józef Krzynowy.

 fot. UM

 

Zgłoś uwagę