Ślęza górą w derbowym starciu

W pierwszej kolejce Tauron Basket Ligi Kobiet, wrocławski zespół pokonał na własnym parkiecie MKS Polkowice 67:56.  

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu

  • Ślęza górą w derbowym starciu


Początek meczu toczył się dyktando zespołu gospodarzy. Pierwsze trafienie z gry w nowym sezonie zanotowała Sandra Linkeviciene. Dobrze rozrzucona akcja zapewniła Litwince wolne miejsce pod koszem i Ślęza prowadziła 2:1. Po czterech minutach było 5:3 dla zespołu gospodarzy – za trzy z lewego rogu trafiła Joanna Czarnecka. Akcje wrocławianek napędzała Sharnee Zoll, która sama dwukrotnie trafiła do kosza po niemal identycznych manewrach – szybkie ścięcie do środka i rzut z półdystansu. W końcówce kwarty rozkręciła się Katarzyna Krężel, która trafiła najpierw za dwa a potem zza łuku. Gdzie w tym wszystkim był MKS? Mocno w tyle. Zawodniczki Wojciecha Downara Zapolskiego trafiły w tej części meczu tylko 4 z 15 rzutów (Ślęza 7/18). Jeśli polkowiczankom wychodziły jakieś akcje to tylko te grane do środka przez Agnieszkę Majewską. Kapitan zespołu gości zdobyła w inauguracyjnej odsłonie 8 z 10 punktów zespołu (dwa „oczka’ dołożyła Miljana Bojović). Po pierwszej kwarcie Ślęza prowadziła 16:10.

Druga kwarta zaczęła się od pobudki polkowiczanek. Zespół gości grał mniej przewidywalnie i szybciej, dzięki czemu złapał kontakt z wrocławiankami. Te jednak nadal prowadziły, a dbała o to Agnieszka Śnieżek trafiając dwa razy z półdystansu. Po 4 minutach drugiej kwarty było 22:19 dla Ślęzy. Drużyna gości jednak nie odpuszczała i powtarzała wychodzące im zagrania – szybkie akcje, kończone wejściami pod kosz. Obrona gospodarzy nie mogła znaleźć na to sposobu więc trener Algirdas Paulauskas poprosił o pierwszą przerwę na żądnie. Było tylko 24:23 dla Ślęzy. Od razu po powrocie na parkiet zza łuku trafiła Krężel, ale w odpowiedzi to samo zrobiła Angelika Stankiewicz. Na dwie i pół minuty przed przerwą mieliśmy pierwszy remis – 30:30 – pod kosz bez krycia weszła Nicole C Michael. Do końca połowy kibice w hali AWF zobaczyli jeszcze tylko jedną skuteczną akcję , która była bardzo podobna do poprzedniej. Znów Michael kończyła wejściem pod kosz i tym razem nawet obrona wrocławianek, to było za mało. Do szatni w lepszych nastrojach schodził MKS, który prowadził 32:30.

Po powrocie z szatni polkowiczanki nie zwolniły tempa. Nicole C Michael dwukrotnie weszła pod kosz, swoje zrobiła też Agnieszka Majewska i po trzech minutach tej odsłony było 38:38 dla gości. Trener Ślęzy nie czekał i poprosił o czas. Od razu po powrocie na parkiet niemoc gospodarzy przerwała Katarzyna Krężel – trafiając ze swojej klepki, z prawej strony zza łuku. W połowie kwarty Angelika Stankiewicz wykreowała sobie pozycje do rzutu za trzy. Miała mnóstwo czasu i miejsca z prawej 45-tki. Rzuciła i trafiła na 42:35 dla MKS-u. Gorsza nie chciała być Katarzyna Krężel. Jej rzut (tak, tak – z tego samego miejsca co zawsze) zmniejszył straty do czterech punktów.

Ślęza goniła i zmusiła trenera gości – Wojciecha Dwonara Zapolskiego, do wzięcia czasu. Wrocławianki po trafieniach Shegog i Leciejewskiej doszły bowiem do wyniku 42:44 na dwie i pół minuty przed końcem trzeciej kwarty. Na remis nie trzeba było długo czekać. Dało go już kolejne posiadanie i dobry manewr podkoszowy Shegog. Amerykańska środkowa za chwilę raz jeszcze wystąpiła w roli głównej – tym razem na linii. Po dwóch celnych osobistych Ślęza wróciła na prowadzenie 46:44. Przed ostatnią odsłoną wrocławianki prowadziły 50:44 bo zdążyły jeszcze trafić Linkeviciene (z gry) i Śnieżek (z osobistych).

Czwartą kwartę Ślęza rozpoczęła najrozsądniej jak się dało. Zagranie do Shegog pod kosz powiększyło przewagę. Tuż przed półmetkiem decydującej odsłony wrocławianki zagrały kapitalną akcję, co chwilę rozrzucając piłkę i czekając niemal do końca zegara. W końcu znalazły w lewym rogu Dorotę Mistygacz, a ta trafiła trójkę. W kolejnym posiadaniu przypomniała o sobie Krężel, której rywalki za nic nie mogły zatrzymać na prawej 45-tce zza łuku. Ślęza prowadziła już 60:46 i praktycznie domykała drzwiczki od koszykarskiej zamrażarki.

W końcówce jakość gry - z obu stron - nie była już najwyższa, ale wrocławianki utrzymały prowadzenie. Zespół gospodarzy grał swoje akcje najdłużej jak się dało (dwukrotnie nawet z błędem 24 sekund), a kiedy na dwie minuty przed ostatnią syreną spod kosza po podaniu Zoll trafiła Shegog, było wiadomo, że to zespół gospodarzy będzie cieszył się ze zwycięstwa. Kropkę nad i - dosłownie - kolejną trójką (siódmą w meczu) postawiła najlepiej punktująca, Katarzyna Krężel (25pkt). Ślęza pokonała MKS 67:56

 

Zgłoś uwagę