Ślęza pokonała Basket Gdynia

Koszykarki Ślęzy wygrały czwarty kolejny mecz w koszykarskiej ekstraklasie i wraz z mistrzyniami Polski Wisłą Kraków przewodzą w tabeli. Tym razem wrocławianki zwyciężyły w Gdyni 76:63 tamtejszy Basket.   

  • zdjęcie ilustracyjne


Ślęza przystąpiła do tego spotkania bez znajdującej się ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji Sandry Linkeviciene, która musiała pauzować z powodu urazu.

- Dziewczyny wyszły skoncentrowane i grały dobrze. Do pierwszej kwarty nie mogłem mieć żadnych zastrzeżeń. W drugiej, zaczęliśmy się spieszyć, choć można było zdobyć większą przewagę. Mógłbym być skromniejszy, ale przez to, że dziewczyny chciały szybko przeprowadzać kontry, wszystko wychodziło odwrotnie. Chyba myślały, że wszystko gładko pójdzie. Trzecia kwarta zaczęła się niespodzianką – strefą, więc musieliśmy sobie przypomnieć te zagrywki, które byłyby na nią, bo ostatnio ich nie ćwiczyliśmy. I nikt ostatnio nie grał przeciwko nam strefą. Był to zimny prysznic, który kosztował nas mnóstwo nerwów. Drużyna gospodarzy grała z wielką determinacją. Uprzedzałem dziewczyny, że grają one do ostatniego gwizdka, co widać było w wygranym przez nie meczu w Poznaniu – komentował szkoleniowiec Ślęzy Algidras Paulauskas.

I jego słowa doskonale oddają to co działo się w meczu w Gdyni. Po sześciu minutach meczu wrocławianki prowadziły już 19:6 i mimo, że Katarzyna Dydek biorąc czas dla swojej drużyny, chciała wytrącić je z rytmu, potem było jeszcze lepiej. Ślęza wygrała pierwszą kwartę różnicą 19 punktów (31:12).

To był prawdziwy pogrom. Świetnie spisywała się Sharnee Zoll (8 asyst w całym meczu), a pod tablicami królowała była koszykarka Basketu Magdalena Leciejewska.

W drugie kwarcie gospodynie zaczęły lepiej grać w obronie. Udało im się powstrzymać „Lecię”, ale ponieważ rzucały ze słabą skutecznością, odrobiły niewiele strat. Dopiero w trzeciej kwarcie gdy gdynianki zastosowały wspomnianą przez Paulauskasa strefę, zrobiło się nieco gorąco na ławce Ślęzy. Wrocławianki przez 3 minuty nie potrafiły zdobyć punktu, a konsekwentnie grające gospodynie mozolnie odrabiały straty. W 26 minucie  po trafieniu przewaga Ślęzy zmalała do zaledwie pięciu oczek.

Na więcej jednak Ślęza już nie pozwoliła drużynie z Gdyni. Coraz więcej piłek z obu tablic zbierały: Chalysa Shegog i Egle Selciute. Litwinka wyleczyła juz kontuzję i zaliczyła pierwszy długi (prawie 19 minut na parkiecie) występ w barwach Ślęzy. Dodajmy, że bardzo udany. Selciute była drugą w tym meczu najskuteczniejszą zawodniczką Ślęzy, a za 2 punkty trafiała na 80 procentach celności.

- Cieszymy się ze zwycięstwa i z tego, że trener dał pograć każdej zawodniczce i każda spędziła parę minut na boisku. Cieszy kolejne zwycięstwo, jeżeli myślimy o tym, żeby być w górze tabeli, to musimy wygrywać – powiedziała kapitan Ślęzy  

 BASKET GDYNIA – ŚLĘZA WROCŁAW 63:76 (12:31, 14:11, 18:10, 19:24).

BASKET: Suknarowska 0, Skerović 10 (2x3), A. Bibrzycka 11, Troina 7 (1x3), Johnson 14 – Kotnis 0, Podgórna 7, M. Bibrzycka 2, Jakubiuk 3, Wilson 9.

ŚLĘZA: Zoll 17, Krężel 11 (1x3), Leciejewska 3, Shegog 11, Śnieżek 13 – Sklepowicz 0, Mistygacz 0, Tyszkiewicz 0, Czarnecka 6, Sulciute 15 (2x3).

Zgłoś uwagę