Śląsk z Koroną na remis

Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali 1:1 z Koroną Kielce w pierwszym meczu rundy finałowej Ekstraklasy. Wrocławianie, pomimo że otrzymali czerwoną kartkę i jako pierwsi stracili bramkę, potrafili się podnieść i wywieźć cenny punkt z trudnego terenu.

  • fot: archiwum


Na Kolporter Arenę w Kielcach wybiegły dwa zespoły, które nie przegrały spotkania od dłuższego czasu – Korona nie zaznała porażki od 6 kolejek, Śląsk zdobywa punkty regularnie od przybycia na ławkę trenerską Mariusza Rumaka. Od pierwszych akcji WKS starał się zdominować swoich rywali długo utrzymując się przy piłce i stosując wysoki pressing na połowie przeciwnika. Mimo to pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie gospodarze. W 6 minucie Pylypchuk trafił piłką w poprzeczkę. Sekundy później było gorąco pod bramką Abramowicza po dwóch z rzędu rzutach rożnych, ale ostatecznie piłka nie zatrzepotała w siatce. Od tego momentu mecz się nieco uspokoił i wyrównał, a ciężar gry przeniósł się głównie do środka pola. Aktywny po stronie wrocławian był Morioka, który odważnym dryblingiem próbował przedrzeć się w pole karne rywali, ale został powstrzymany. W 31 minucie posłał znakomitą piłkę do Mervo, ale węgierski napastnik w polu karnym przegrał pojedynek z dwoma obrońcami Korony. Najbliżej gola „Wojskowi” byli w 35 minucie, gdy Robert Pich potężnie huknął z lewej nogi, ale zabrakło centymetrów, by futbolówka trafiła do bramki. Ostatecznie zatrzymała się na słupku. Pod koniec to gospodarze przycisnęli mocniej, ale żadna z ich składnych akcji nie skończyła się golem. Do przerwy, po wyrównanej pierwszej połowie było 0:0.

Drugie 45 minut rozpoczęło się fatalnie dla zespołu Śląska. Chwilę po gwizdku arbitra Jacek Kiełb otrzymał swoją drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Podopieczni Rumaka przez niemal całą drugą połowę musieli grać w osłabieniu. Gospodarze ruszyli do ataku i bardzo szybko wykorzystali grę w przewadze. W 51 minucie Abramowicz popełnił błąd, który z zimną wykorzystał Cabrera umieszczając piłkę przy samym słupku. 1:0 dla gospodarzy. Ale WKS nie załamał się tymi boiskowymi wydarzeniami i już w 65 minucie doprowadził do wyrównania! Długi wyrzut z aut w pole karne wykonał Dudu, piłka trafiła do Celebana, a kapitan z kilku metrów pokonał bramkarza Trelę i mieliśmy remis. Rozzłoszczona Korona ponownie chciała jak najszybciej wyjść na prowadzenie, ale ataki Cebuli i Zająca kończyły się na obrońcach Śląska. WKS także próbował swoich sił z przodu, świetną sytuację miał Morioka, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. W ostatnich minutach nie było widać na boisku, żeby któraś drużyna grała w 11 na 10, Korona atakowała, ale Śląsk także odgryzał się kontratakami. W doliczonym czasie gry dobrą okazję miał jeszcze Hateley, ale już do końca meczu wynik się nie zmienił i ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami. 

Korona Kielce – Śląsk Wrocław 1:1 (0:0)

Bramki: Cabrera51’– Celeban65’  

 Korona: Trela - Rymaniak, Diaw, Dejmek, Sylwestrzak – Pylypchuk(69’ Pawłowski), Jovanović, Grzelak, Aankur(54’ Zając), Cebula(75’Fertovs), Cabrera

Śląsk: Abramowicz - Zieliński, Celeban, Dvali, Dudu - Hateley, Hołota - Kiełb, Morioka, Pich(89’Dankowski) – Mervo(53’Grajciar)

Zgłoś uwagę