Piłkarze Śląska zremisowali z Górnikiem Zabrze [RELACJA]

Szansa na awans do europejskich pucharów coraz bardziej oddala się od piłkarzy Śląska. Dziś wrocławianie zaledwie zremisowali 1:1 z Górnikiem tracąc bramkę po grubym błędzie w środku pola.


- Cztery kolejki do końca i trzy z nich zagramy u siebie. Jeden mecz wyjazdowy będzie jak w domu, bo to mecz przyjaźni z Wisłą. To będą dla nas bardzo ważne spotkania, bo zadecydują o czwartym lub trzecim miejscu w tabeli. Wszystkie zespoły z ósemki mają według mnie szanse na te miejsca. Mamy za sobą trudne mecze na wyjeździe i trochę lepszy układ w końcówce. Będziemy więc chcieli zrobić wszystko, żebyśmy wypadli jak najkorzystniej. Albo powiem inaczej. W kolejnym meczu chcemy wypaść jak najkorzystniej, żeby to otworzyło nam drogę do miejsca, które nas będzie satysfakcjonowało. A to jest miejsce, które będzie gwarantowało grę w europejskich pucharach - mówił dzień przed mecze opiekun wrocławskiej drużyny Tadeusz Pawłowski. Na pewno nie s to nadzieje pozbawione podstaw. Trzy zwycięstwa u siebie i nawet remis w Krakowie powinny dać miejsce gwarantujące udział w europejskich pucharach.

Czekając na błąd przeciwnika

Jednak w pierwszej połowie meczu nic nie wskazywało, że którykolwiek z sobotnich rywali zamierza o to walczyć. Oba zespoły skupiły się przede wszystkim na zabezpieczeniu tyłów i wyraźnie czekały na błąd przeciwnika, bądź jedną akcję, która da im bramkę. Taką akcję przeprowadził Śląsk w 36 minucie. Flavio Paixao, krótko podał do Petera Grajciara. Słowak natychmiast uderzył, ale niestety piłka odbiła się od słupka. Ponieważ taki strzał także traktowany jest jako niecelny, statystyka celnych uderzeń w tej części gry była porażająca. Zero z obu stron.

Stracona szansa

Drugą część meczu wrocławianie zaczęli od mocnego uderzenia. W 49 minucie Flavio Paixao dokładnie dośrodkował do swojego brata bliźniaka, a Marco zwodem minął Adama Dancha i strzałem pod poprzeczkę bramki nie dał szans Grzegorzowi Kasprzykowi. Wiadomo było, że tak szybka strata gola wymusi na Zabrzanach bardziej otwartą grę, a gospodarzom stworzy szansę do kontrataków. I tak rzeczywiście się stało. Pomiędzy 74 a 79 minutą wrocławianie mieli trzy idealne okazje, które powinny zakończyć się golami. Najlepsza była pierwsza z nich, gdy czterech zawodników Śląska biegło naprzeciw dwóch zabrzan. Marco Paixao otrzymał piłkę od Tomasza Hołoty i był oko w oko z bramkarzem Górnika, ale strzelił wprost w niego. - Gdy wychodzi się z kontrą czterech na dwóch, trzeba zdobyć gola. To jest ekstraklasa i nie ma tłumaczenia - mówił wyraźnie zdegustowany Pawłowski.

Zbyt nerwowo

Kolejne dwie okazje miał wprowadzony na ostatnie 20 minut meczu Karol Angielski. Młody napastnik Śląska jednak obie z nich zmarnował. - Kiedy jak nie teraz mam ogrywać młodych zawodników. Karol w tych sytuacjach zbyt nerwowo przyjmował piłkę. Powinien mieć ją pod kontrolą - tłumaczył szkoleniowiec Śląska. Gwoli sprawiedliwości trzeba podkreślić, że także goście mieli znakomite okazje na zdobycie wyrównującego gola. Stojący przed bramką Śląska Konrad Nowak nie trafił w piłkę, potem strzał Szymona Skrzypczaka obronił Mariusz Pawełek, a po pięknym lobie Madeja, piłkę z linii bramkowej wybił Dudu Paraiba. - Szybko stracona w II połowie bramka, po naszym gapiostwie zmusiła nas do gonienia wyniku. Uważam że mecz zakończył się sprawiedliwym remisem - podsumował spotkanie trener zabrzan Józef Dankowski.

Do remisu

Zwycięstwo Śląsk dał sobie wydrzeć w samej końcówce meczu. Dobrze do tej pory grający Krzysztof Danielewicz w środku pola, nieatakowany przez nikogo, podał piłkę do przeciwnika, Skrzypczak dośrodkował na pole karne, a tam Bartosz Iwan celnym strzałem głową, umieścił futbolówkę w siatce bramki Śląska. Nie pierwszy już raz właśnie ten piłkarz z Zabrza w meczach na Dolnym Śląsku znakomicie wywiązuje się z roli jokera. - Straciliśmy bramkę z niczego, a źle zachowali się w tej sytuacji zarówno obrońcy jak i bramkarz. Iwan nie powinien być pozostawiony sam przed naszą bramką i  Mariusz mógł chyba wybić piłkę. Taka sytuacja nie powinna się zdarzyć. Naszym problemem jest jakość, jakość i jeszcze raz jakość - zakończył wyraźnie zawiedziony rezultatem szkoleniowiec Śląska.

 

ŚLĄSK WROCŁAW - GÓRNIK ZABRZE 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 M. Paixao (49), 1:1 Iwan (89).

Żółte kartki: Zieliński, M. Machaj - Iwan.

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 5875

ŚLĄSK: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu - Danielewicz, Hateley - F. Paixao (68 M. Machaj), Grajciar (68 Angielski), Pich (87 Dankowski) - M. Paixao.

GÓRNIK: Kasprzik - Danch, Szeweluchin, Magiera, Kosznik - Sobolewski (85 Przybylski), Grendel - Kurzawa, Nowak (68 Iwan), Madej - Skrzypczak.

Zgłoś uwagę