Śląsk odpadł z Pucharu Polski po dogrywce

Zawodnicy Śląska Wrocław nie sprostali warunkom, jakie postawili im gdynianie i po bardzo zaciętym spotkaniu, ostatecznie ulegli Arce 2:4. 

  • fot. slaskwroclaw.pl


Wrocławianie pojechali do Gdyni nie tylko z zamiarem awansu do kolejnej rundy Pucharu Polski, ale także po to, aby zrewanżować się zawodnikom Arki za ligową porażkę, której doznali na inaugurację rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Niestety, plan spalił na panewce. Zawodnicy WKS-u do przerwy prowadzili z gospodarzami 2:0, jednak wówczas losy spotkania w swoje ręce wzięli gospodarze i w dogrywce rozstrzygnęli wynik na swoją korzyść.

Spokojny początek spotkania

Śląsk już nas przyzwyczaił, że zaczyna spotkania z wysokiego c. Tym razem również mogło być podobnie. W 4. minucie meczu przebitkę wygraną przez Srnicia głową przedłużył Arkadiusz Piech. Piłka trafiła pod nogi Łukasza Madeja, ten pomknął na bramkę Pilarza i oddał mocny strzał. Na wysokości zadania stanął jednak golkiper gospodarzy, który opuszkami palców sparował piłkę na rzut rożny.

Na kolejne zagrożenie pod jedną, bądź drugą bramką zawodnicy kazali nam czekać aż do 28. minuty. Arbiter spotkania podyktował rzut wolny dla gospodarzy. Do piłki ustawionej na 20. metrze podszedł Mateusz Szwoch i ku zaskoczeniu kibiców nie dośrodkowywał, a oddał bardzo kąśliwy strzał na bramkę Jakuba Słowika. Na szczęście, golkiper gości był dobrze ustawiony i uchronił Śląsk od straty bramki.

Zabójcza minuta i dwa gole

Choć zawodnicy Śląska Wrocław długo nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji do strzelenia bramki, to tuż przed końcem pierwszej części meczu dali pokaz swoich umiejętności i strzelili aż dwa gole. Najpierw piłkę wślizgiem do bramki skierował Mariusz Pawelec, a kilkadziesiąt sekund później po fatalnym błędzie bramkarza gospodarzy, futbolówkę do pustej bramki wbił Arkadiusz Piech. Dzięki zabójczej końcówce pierwszej części meczu, wrocławianie schodzili do szatni z dwubramkową przewagą. Co ciekawe, dla Mariusza Pawelca to trzecie trafienie w barwach Śląska Wrocław i trzecie…z Arką Gdnia.

Po przerwie Arka wróciła do gry

W ciągu jednej minuty meczu Śląsk strzelił dwie bramki - Arka była nieco gorsza - gdyż do zdobycia dwóch goli potrzebowała 180 sekund. Najpierw w 63. minucie piłkę głową do siatki Słowika skierował Zbozień, a niespełna 3. minuty później tą samą sztuką - tylko, że nogą - popisał się Siemaszko i doprowadził do remisu.

Co gorsze, w 77. minucie meczu dwójkowa akcja Siemaszko-Jazvić, zakończona strzałem tego drugiego, mogła wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie. Jednak na szczęście dla gości futbolówka o centymetry minęła ich bramkę. To nie koniec kłopotów Śląska. Dwie minuty później piłkę głową uderzył Helstrup, ta zmierzała już do bramki, ale w ostatnim momencie z linii bramkowej wybił ją Srnić. W regulaminowym czasie mecz zakończył się wynikiem 2:2.

Wynik rozstrzygnęła dopiero dogrywka

Starcie, które zaważyło o awansie Arki Gdynia do 1/8 finału Pucharu Polski rozstrzygnęła dopiero dogrywka. W 102. minucie meczu piękną akcję sfinalizował Sambea, który potężnie uderzył z 16. metra i nie dał najmniejszych szans na udaną interwencję Jakubowi Słowikowi. 9. minut później było już 4:2 dla gospodarzy. Celne dośrodkowanie Michała Nalepy wykorzystał Rafał Siemaszko i ustanowił wynik meczu.

Tym samym gdynianie awansowali do 1/8 finału Pucharu Polski, odprawiając z kwitkiem drużynę Śląska Wrocław.

Arka Gdynia – Śląsk Wrocław 4:2

Bramki: Zbozień 63, Siemaszko 66, 111, Sambea 102 - Pawelec 43, Piech 43

Śląsk: Słowik - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Pereria- Łyszczarz, Madej, Srnić , Mak, Kosecki - Piech

Arka: Pilarz - Zbozień, Sobieraj, Helstrup, Socha - Sambea - Kriwiec - Marciniak, Szwoch, Jazvć – Siemaszko

Zgłoś uwagę