Śląsk Wrocław kontra Legia Warszawa

Już w sobotę, 21 listopada Śląsk Wrocław zmierzy się w stolicy z Legią Warszawa. - Musimy wierzyć, że możemy coś w Warszawie zrobić. Pierwszą rzeczą jaką musimy zabrać do stolicy jest wiara w to, że możemy zdobyć punkty - mówił na konferencji przed meczem z Legią trener Śląska Wrocław Tadeusz Pawłowski.

  • zdjęcie ilustracyjne


Już w piątek, 20 listopada, drużyna WKS-u wyjechała do Warszawy, by w sobotę zmierzyć się z aktualnymi wicemistrzami Polski. O tym meczu i o aktualnej formie drużyny z dolnośląskimi dziennikarzami rozmawiali dziś Tadeusz Pawłowski i towarzyszący mu na przedmeczowej konferencji prasowej Flavio Paixao.

- Myślę, że przed nami bardzo ciekawy przeciwnik. Gramy z wielokrotnym mistrzem Polski, gramy w Warszawie. Nikogo nie trzeba specjalnie motywować. Do stolicy jedziemy trochę osłabieni. Dwie kontuzje, które nas dręczą to urazy Mateusza Machaja i Michała Bartkowiaka, ale poza nimi jedziemy pełną kadrą. Chcemy rozegrać dobry mecz i przywieźć wynik, który zapewni nam punkt albo punkty - mówił szkoleniowiec wrocławian, który receptę na dobrą grę widzi w nastawieniu mentalnym swoich zawodników.

- Przede wszystkim musimy wierzyć, że możemy coś w Warszawie zrobić. W ostatnim roku zagraliśmy na Legii dwa bardzo dobre mecze, przegrywając minimalnie: 3:4 i w rzutach karnych. Pierwszą rzeczą jaką musimy zabrać do stolicy jest wiara w to, że możemy zdobyć punkty - dodawał Tadeusz Pawłowski. - Nie jesteśmy drużyną, która umie stanąć z tyłu i przeczekać. Widzieliśmy to w Krakowie, gdzie chcieliśmy tak zrobić w pierwszej połowie, a jak to wyglądało wszyscy widzieli. W tym tygodniu więcej uwagi zwracaliśmy na skuteczny pressing, żeby nasza gra była agresywna, ale piłkarze atakowali piłkę. Tego zabrakło w meczu z Cracovią i to musi być lepiej robione w Warszawie. Legia jest dobrą drużyną w akcjach ofensywnych, ale gdy drużyny przeciwnika przedostają się pod jej pole karne to bywa różnie. W tym upatrujemy naszej szansy - zaznaczał trener zielono-biało-czerwonych.

Głównemu sternikowi trenerskiej ławki Śląska towarzyszył dziś Flavio Paixao. Najlepszy strzelec WKS-u nie ma wątpliwości, że w sobotę obejrzymy w stolicy interesujący pojedynek, a w występie nie będą mu przeszkadzały demony przeszłości objawiające się na Łazienkowskiej. - Nie pamiętam już nietrafionego karnego w czasie ostatniego meczu w Warszawie. Usunąłem to z pamięci, muszę myśleć pozytywnie. Jutro jest nowy dzień i wierzę, że jesteśmy w stanie zdobyć punkty. Nie ma znaczenia układ tabeli. W sobotę spotykamy się 11 na 11 na boisku i tylko tych 90 minut będzie się liczyć. W Warszawie będzie się liczył charakter drużyny i go pokażemy - zaznaczał portugalski skrzydłowy. - Po dwutygodniowej przerwie czuję, że jestem w najlepszej kondycji psychicznej i fizycznej w czasie całej swojej kariery - dodawał odważnie.

Na koniec Tadeusz Pawłowski odniósł się również do swojej wspólnej przeszłości ze szkoleniowcem warszawskiej Legii Stanisławem Czerczesowem. - Oczywiście, że pamiętam go z występów w Austrii. Nie wiem nawet czy nie występował w jednej drużynie razem z moim synem. To jednak będzie nasze pierwsze bliższe spotkanie, bo gdy grał w Austrii, to ja już skończyłem piłkarską karierę. Czekam więc na tę okazję, by trochę porozmawiać i wymienić poglądy. To miły akcent sobotniego meczu - zakończył Tadeusz Pawłowski.

Zgłoś uwagę