Śląsk według Rumaka

Niecały miesiąc po tym, jak został wybrany na pierwszego trenera Śląska Wrocław, Mariusz Rumak przyjedzie z wrocławską ekipą do Poznania, gdzie zaczynała się jego kariera trenerska. To właśnie w Lechu Poznań osiągał swoje pierwsze sukcesy jako trener młodzieży, asystent pierwszej drużyny czy w końcu samodzielny szkoleniowiec. 

  • fot: archiwum


Przed meczem Śląsk – Lech, który już 1 kwietnia, zadajemy pytanie – czy Mateusz Rumak będzie w stanie nawiązać z wrocławskim zespołem do rezultatów, jakie odnosił w stolicy Wielkopolski?

Praca podzielona na dwa etapy

38-latek podczas swojej pierwszej konferencji prasowej w roli opiekuna WKS-u i podczas późniejszych wywiadów wskazywał na długofalowość swojej pracy. Pierwszym i nadrzędnym celem jest uplasowanie się na koniec sezonu w tabeli na pozycji, która będzie gwarantowała utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Rumak podkreśla, że dokonywanie rewolucyjnych zmian kadrowych, taktycznych w sytuacji, w której klub walczy o utrzymanie, może przynieść więcej złego niż dobrego. Celem na końcówkę sezonu jest dogranie go bez eksperymentowania, jeśli chodzi o pozycje piłkarzy, schematy taktyczne czy drastyczne zmiany planu treningowego. Modyfikacja, nie rewolucja – tak ma wyglądać plan do maja. Prawdziwą drużynę Rumaka, zbudowaną i ustawioną według autorskiej koncepcji, kibice mają zobaczyć od początku nowego sezonu. Wtedy zacznie się drugi etap pracy szkoleniowca, w którym będzie mógł w pełni wprowadzić swoją wizję gry i dobrać do niej odpowiednich wykonawców. „Swoje piętno odcisnę na zespole od nowego sezonu” – to oznacza, że dopiero po przebyciu pełnego okresu przygotowawczego przed startem rozgrywek 2016/2017 i później w trakcie ich trwania będzie możliwość dokładnej oceny tego, jak prezentuje się Śląsk Rumaka i w jakiej formie są zawodnicy. To będzie oznaczało także przejęcie całej odpowiedzialności za wyniki. W obecnym sezonie, w którym „Wojskowych” prowadziło aż czterech trenerów, zawsze istniała możliwość przerzucenia winy czy ciężaru odpowiedzialności za pewne kwestie sportowe (np.: przygotowanie fizyczne) na poprzednika.

Co udało się osiągnąć do tej pory?

Oczywiście  „dogranie” obecnego sezonu tak, aby nie spaść, oznacza, że drużyna musi zdobywać punkty. Mariusz Rumak na razie w dwóch meczach, w jakich prowadził Śląsk, jest niepokonany. Remisy 2:2 z Koroną Kielce i 0:0 z Ruchem Chorzów pokazały, że coś jednak zaczyna zmierzać w dobrym kierunku. W spotkaniu w Kielcach drużyna stwarzała sobie dużo sytuacji podbramkowych, co z kolei było bolączką wrocławian w wielu poprzednich meczach. Zdarzało się, że przez 90 minut nie udawało się oddać celnego strzału na bramkę. Przeciwko Koronie działo się dużo pozytywnego w przednich formacjach. Dużo podań, ruchliwość w ataku skutkowało stwarzaniem groźnych sytuacji, z których dwie udało się zamienić na bramkę. Jedna z nich padła po rzucie rożnym, w czym widać było rękę Rumaka – stałe fragmenty gry to prawdziwy konik trenera. Sam zauważa, że mając w składzie takiego gracza, jak Piotrek Celeban, trzeba mu pomóc wykorzystywać jego atut gry głową, by mógł dzięki temu zdobywać co najmniej kilka goli na sezon. To jedno z zadań nowego szkoleniowca – doprowadzić rzuty rożne, wolne do perfekcji. W spotkaniu z Ruchem, choć nie udało się trafić do siatki, to także udało się zachować czyste konto po drugiej stronie. W tym pojedynku, a przynajmniej przez większą jego część, widoczna była poprawa w ważnym elemencie ustawienia zespołu, a więc odległościach między liniami obrony, pomocy i ataku. Zawodnicy pilnowali, by nie pozostawiać zbyt wielu wolnych przestrzeni między formacjami i umiejętnie się przesuwali na obu połowach boiska. Z biegiem meczu, gdy narastało zmęczenie, te luki robiły się coraz większe, ale widać było, że można ten element poprawić i przez większość meczu funkcjonowało to dobrze. Także nie brakowało okazji bramkowych, choć tym razem zabrakło odrobiny szczęścia przy wykończeniu akcji.

Znaleźć wspólny język

Mariusz Rumak musi się zmierzyć z sytuacją, z jaką żaden dotychczasowy szkoleniowiec nie miał do czynienia. Chodzi o bardzo duże zróżnicowanie kadry zespołu pod względem językowym. W drużynie znajduje się dziesięciu obcokrajowców pochodzących z ośmiu krajów. To najbardziej niejednorodna narodowościowo kadra Śląska w historii. Jako że stopień znajomości języka angielskiego u większości tych gracy jest niezadowalający, trener zalecił lekcje języka polskiego wszystkim obcokrajowcom jako integralną część treningu. To praktyka, którą Rumak stosował w Lechu, później w Zawiszy Bydgoszcz i którą wprowadził w życie we Wrocławiu. Nie chodzi jedynie o wytłumaczenie zawodnikowi, co ma robić na boisku, bo to można pokazać za pomocą materiałów wideo czy na tablicy. Bariera językowa musi zostać przełamana, by w „warunkach bojowych”, w trakcie meczu, piłkarze mogli się bez przeszkód porozumiewać, co minimalizowałoby możliwość popełniania błędów komunikacyjnych. Drugą kwestią jest atmosfera w szatni zespołu. Według trenera, nie można się w pełni zintegrować z grupą, gdy nie rozumie się żartów kolegów, ani nie wie się, o czym rozmawiają. Lekcje języka polskiego, mające podwójne znaczenie – poprawienie komunikacji między zawodnikami na boisku i poza nim, dzięki czemu tworzy się silna szatnia. To jedno z głównych założeń warsztatu trenera.

Metodyczny

Rumak preferuje indywidualne podejście do zawodników. „Jeden z najtrudniejszych momentów w życiu zawodowym jest wtedy, gdy robisz coś i nie wiesz, czy robisz to dobrze” – to cytat z trenera, po którym następuje rozwinięcie, że szkoleniowiec powinien być otwarty na swoich podopiecznych i pomagać im w dążeniu do zawodowej perfekcji, bo to odbija się korzyścią na całym zespole. Lubi dokładnie wytłumaczyć swojemu graczowi, czego od niego oczekuje w rozmowie w cztery oczy. Każdy piłkarz jest inny i do każdego trzeba dotrzeć w inny sposób. Nie boi się dyskutować na temat swoich wymagań co do zespołu. Bardzo często posługuje się analizami wideo i nagraniami. Postępuje zgodnie z założonym planem i nie lubi odstępstw od niego.

Nadzieja dla młodych

W środowisku trenerskim sam określany jest jako młodzian, co nie może dziwić, bo dopiero w czerwcu skończy 39 lat. Ale też jedną z największych zalet Rumaka jest umiejętność pracy z młodzieżą i wprowadzanie juniorów do pierwszych zespołów, gdzie nie pozostają na chwilę, ale zagrzewają miejsce na dłużej. Pierwsze sukcesy odnosił właśnie jako trener młodzieży Lecha Poznań. W 2009 roku zdobył mistrzostwo Polski juniorów młodszych U-17, a rok później zdobył srebrny medal z chłopcami o dwa lata starszymi. To dzięki Rumakowi w pierwszej drużynie Lecha zadomowili się tacy gracze, jak Dawid Kownacki, Marcin Kamiński czy Tomasz Kędziora. We Wrocławiu też zdolnych, młodych zawodników nie brakuje. Pierwszą z decyzji o stawianiu na młodych było zaufanie w bramce Mateuszowi Abramowiczowi, który odwdzięcza się dobrą dyspozycją. A w blokach startowych stoją już m.in.: Pałaszewski, Bartkowiak czy Idzik, którzy czekają na swoje szanse zadomowienia się w pierwszej drużynie. 

Klub przez duże „K” 

Dla Mariusza Rumaka objęcie sterów Śląska Wrocław jest jednym z największych wyzwań w dotychczasowej karierze. Sam podkreśla, że to „klub przez duże K”, gdzie historia WKS-u jest wszechobecna. Pozostaje więc życzyć naszemu szkoleniowcowi bezpiecznego utrzymania w obecnych rozgrywkach i aby mógł bez przeszkód przygotować na przyszły sezon silny i ambitny zespół, który we Wrocławiu jest potrzebny. 

Mariusz Rumak

Data urodzenia: 03.06.1977

Miejscowość: Drawsko Pomorskie

Kariera trenerska:

2000-2010 Lech Poznań (młodzież)

2010-2011 Jagiellonia Białystok (Młoda Ekstraklasa)

2011-2014 Lech Poznań

2014-2015 Zawisza Bydgoszcz

2016-           Śląsk Wrocław

Sukcesy:

Wicemistrzostwo Polski: 2012/2013 i 2013/2014

Mistrzostwo Polski Juniorów Młodszych 2009 (U17)

Wicemistrzostwo Polski Juniorów Starszych 2010 (U19)

Zgłoś uwagę