Śląsk w europejskich pucharach zagra ze Słoweńcami

Dziś piłkarze Śląska poznali rywala w pierwszej rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. Wrocławianie spotkają się z wicemistrzem Słowenii NK (Nogometni Klub) Celje. Pierwszy mecz Śląsk rozegra 2 lipca (czwartek) na wyjeździe, natomiast rewanż tydzień później na Stadionie Miejskim.


Niewątpliwym plusem losowania jest odległość, jaką będzie musiał pokonać nasz zespół jadąc do rywali. Celje znajduje się bowiem w odleglości około 800 km od Wrocławia, co oznacza, że piłkarze Śląska nawet niekoniecznie muszą lecieć tam samolotem. Autokar pokona tę trasę w granicach 11-12 godzin. Minusem na pewno jest to, że wrocławianie wylosowali akurat najsilniejszego z rywali na jakich mogli trafić.  W zestawie klubów, które mogły być dolosowane do Śląska były bowiem jeszcze: armeński Ulisses Erewań, walijski  Airbus UK Broughton FC , gruziński Spartak Cchinwali oraz College Europa FC z Gibraltaru i SP La Fiorita z San Marino. 

Spodziewa się teatru

-  Na pewno musimy do przeciwnika podejść z respektem, gdyż to w końcu zespół, który zajął 2. miejsce w lidze słoweńskiej i pokazał tym samym, że potrafi grać w piłkę. To drużyna, w której występuje ok. 12 obcokrajowców z różnych krajów. Tak jak mówię, podchodzimy więc do przeciwnika z szacunkiem, ale bez strachu.  Bardzo ważne dla nas jest to, że też nie czeka nas długi wyjazd, bo przed nami do pokonania ok. 800 kilometrów. Jeżeli polecimy samolotem, to na pewno będziemy lądowali w Ljubljanie lub Mariborze. Pozytywne jest również, że pierwszy mecz gramy na wyjeździe. Dobry wynik w Słowenii da nam szansę we Wrocławiu na przejście do dalszej rundy.  Parę minut po losowaniu nie chcę mówić o szansach, bo będziemy musieli teraz lepiej poznać naszego rywala. Już teraz jednak wiem, że to zespół, który ma zawodników kosztujących około 900 tysięcy euro. Nie są więc to gracze najwyższej klasy światowej, jak widzę to dużo mieszanki z krajów bałkańskich, więc możemy spodziewać się wysokich umiejętności technicznych, walki na boisku i trochę teatru. Na stadionie naszego przeciwnika rozgrywa mecze reprezentacja Słowenii, więc spodziewamy się kameralnego boiska, z dobrą murawą, na której lubimy grać – komentuje wynik losowania trener Śląska Tadeusz Pawłowski..

Na szczęście nie do Azji 

- Przede wszystkim możemy być zadowoleni, że nie musimy lecieć gdzieś daleko. Liga słoweńska to też rozgrywki, po których można spodziewać się, ze wymagają więcej grania w piłkę, a nie kopaniny. Jeżeli wyjdziemy skoncentrowani na sto procent oraz dobrze przygotowani, to nie dopuszczam do siebie myśli, że mielibyśmy zakończyć naszą przygodę na tej rundzie eliminacji. Już zdążyłem obejrzeć w internecie, gdzie leży miasto do którego wyjeżdżamy, zdobyć kilka informacji na temat Celje. Ostatnio sprzedali swojego napastnika, więc wierzę, że takie osłabienie rywala również wpływa na naszą korzyść – mówi kapitan Śląska Mariusz Pawełek.

Bez europejskich sukcesów

NK Celje założony w 1919 roku, to jeden z trzech słoweńskich klubów, które od chwili uzyskania przez ten kraj niepodległości nigdy nie spadły z tamtejszej ekstraklasy. Za czasów istnienia Jugosławii największym sukcesem NK Celje był awans w 1964 roku do II ligi, w której Słoweńcy grali przez dwa sezony. Po uzyskaniu niepodległości rywal Śląska zdobył puchar tego kraju w 2005 roku. NK Celje już ośmiokrotnie reprezentowało swój kraj w międzynarodowych rozgrywkach. Najdalej bo do fazy grupowej Pucharu Intertoto zaszło w 1997 roku. W ostatnich dwóch latach rywale Śląska bez powodzenia walczyli o prawo gry w Lidze Europy. 

Sprzedali gwiazdę

W dwumeczu z wrocławianami nie zagra już najlepszy strzelec (19 bramek) NK Celje w ubiegłym sezonie Benjamin Verbić. Kilka dni temu został on sprzedany za 1,2 mln euro do duńskiego FC Kopenhaga. Pieniądze z tego transferu pomogły w pozyskaniu dwóch nowych zawodników: 21-letniego chorwackiego pomocnika Karlo Tezaka i doświadczonego napastnika Ivana Firera. Tylko o cztery gole mniej od Verbicia zdobył w minionym sezonie Sunny Ogbemudia Omoregie. Nigeryjczyk przygodę z futbolem rozpoczął w wieku 5 lat w klubie ze swojej ojczyzny Osmade Babes. Już jako czternastolatek trafił do Hiszpanii. Rozpoczął od Numancii (2003/04), by kolejne sezony spędzić w Realu Madryt (2004/05) i Espanyolu Barcelona (2005/06). Jako senior (aktualnie ma 26 lat) nie szło mu już tak dobrze i grał w klubach z niższych lig w Hiszpanii. Tuż przed transferem do Celje w 2014 roku reprezentował barwy Meridy.

Wrocławianie znają już kolejnego rywala w drugiej rundzie eliminacji (jeśli oczywiście przejdą pierwszą). Jeszcze w lipcu czeka ich dwumecz z IFK Goeteborg.

Zgłoś uwagę