Śląsk rozgromiony w Poznaniu

Wrocławianie ulegli w środę w Poznaniu 0:3, a do zdobycia tych goli piłkarzom Lecha wystarczył zaledwie kwadrans. Katem wrocławskiej drużyny był Szymon Pawłowski. Pomocnik Lecha przez lata bronił barw Zagłębia Lubin, a powszechnie wiadomo, że mecze z wrocławianami są dla klubu z Zagłębia Miedziowego szczególne.

  • foto: slaskwroclaw.pl


Pan Szymon najpierw w 12 minucie dokładnie dośrodkował do Dawida Kownackiego, a ten precyzyjną główką otworzył wynik meczu. Pięć minut później Pawłowski dokładnie uderzył tuż przy słupku i Mariusz Pawełek był bez szans, podobnie jak przy trzecim golu, który był popisem kunsztu Pawłowskiego.

- Cieszymy się z tej wygranej, nadal jesteśmy liderem i do końca chcemy walczyć o mistrzostwo Polski - radował się Pawłowski.

Inny Pawłowski - Tadeusz, trener Śląska - nie mógł skorzystać w tym spotkaniu z usług defensywnego pomocnika Krzysztofa Danielewicza. Kazał więc cofać się głęboko do tyłu najbardziej zazwyczaj wysuniętemu do przodu Marco Paixao, a do ataku desygnował także Milosza Lacznego. Już na początku spotkania świetną okazję zmarnował Flavio Paixao, a potem nastąpił właśnie ten kwadrans, w czasie którego wrocławski zespół został znokautowany. -€“ Za dużo było wolnego miejsca między formacjami naszej drużyny i gospodarze bezwzględnie to wykorzystali. Lech robił na murawie co chciał. W przerwie nasz trener kazał nam grać bliżej siebie i było już lepiej. Mieliśmy kilka okazji na strzelenie choćby honorowej bramki, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. To nasza bolączka. Flavio powinien na początku spotkania strzelić gola i może wyglądałoby ono wówczas inaczej - podsumował przebieg meczu Mariusz Pawełek.

Trudno nie przyznać racji kapitanowi Śląska. Szkoda jedynie, że dzisiejsza porażka zepchnęła wrocławian przynajmniej o dwa miejsca w tabeli. Ale awans do europejskich pucharów (4 pierwsze zespoły) nadal jest realny. Wrocławian czekają bowiem dwa mecze z rzędu u siebie (z Górnikiem Zabrze i Lechią Gdańsk), potem wyjazd do Krakowa na spotkanie z Wisłą i wreszcie w ostatniej kolejce znów gra u siebie z Pogonią Szczecin. Trzeba jednak obowiązkowo wygrać przynajmniej wszystkie trzy mecze na Stadionie Wrocław. Pierwszy z nich (z Górnikiem) już w najbliższą sobotę, 23 maja o godzinie 15.30.

LECH POZNAŃ - ŚLĄSK WROCŁAW 3:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Kownacki (12), 2:0 Pawłowski (17), , 3:0 Pawłowski (28). 
LECH: Bulić - Kędziora (82 Henriquez), Arajuuri, Kamiński, Douglas - Trałka, Linetty - Kownacki (65 Formella), Hamalainen (74 Jevtić), Pawłowski - Sadajew ŚLĄSK: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu - Hateley - F. Paixao, M. Machaj (46 Angielski), Pich (84 Kaczmarek) - Laczny (46 Grajciar), M. Paixao
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 15377

Zgłoś uwagę