Śląsk remisuje z Termaliką 1:1

W ramach 5. kolejki LOTTO Ekstraklasy Śląsk Wrocław jedynie zremisował z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Wrocławianie stracili bramkę w ostatniej akcji meczu.


Pojedynek Śląska z Termaliką był setnym spotkaniem rozgrywanym na Stadionie Wrocław w ramach rozgrywek Ekstraklasy. Spośród tej okrągłej „setki” wrocławianie odnieśli 47 zwycięstw i w dniu Święta Wojska Polskiego liczyli na poprawienie tej statystyki. To dopiero drugi mecz dla Śląska w tym sezonie, rozgrywany we Wrocławiu – w pierwszym z nich podopieczni Jana Urbana po emocjonującym widowisku pokonali Lechię Gdańsk 3:2. Teraz podejmowali zespół Bruk-Bet Termalika Nieciecza, który pokazał już w tych rozgrywkach, że potrafi urwać punkty każdemu rywalowi.

Powrót starego znajomego

Ekipa z Niecieczy od obecnego sezonu prowadzona jest przez Mariusza Rumaka, który jeszcze w poprzedniej kampanii miał okazję trenować WKS. Popularne „Słoniki” pod wodzą Rumaka rozpędzają się z kolejki na kolejkę. O ile w pierwszych dwóch meczach sezonu schodzili z placu gry pokonani, o tyle w kolejnych zremisowali z faworyzowanym Zagłębiem, a ostatnio sprawili nie lada niespodziankę, pokonując nu siebie mistrza Polski – Legię Warszawa. Forma wrocławian na wyjeździe pozostawia wiele do życzenia – ostatnio zespół odpadł z rozgrywek Pucharu Polski, przegrywając z Arką Gdynia 2:4, ale potyczka na własnym stadionie to inna historia. Kibice mogli spodziewać się ciekawego widowiska.

Udany początek gości, końcówka dla gospodarzy

W pierwszych fragmentach meczu to goście zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce i stwarzali większe zagrożenie pod bramką Jakuba Wrąbla. Zaczęło się od sprytnego uderzenia z dystansu Kupczyńskiego, po którym z trudem interweniował golkiper gospodarzy. W 11. minucie od straty gola wrocławian uratował Piotr Celeban, który ofiarnie wybił piłkę głową niemalże z linii bramkowej. Piłkarze WKS-u próbowali szarpać głównie lewą stroną za sprawą Jakuba Koseckiego, ale jego dośrodkowania nie znajdowały celu w polu karnym gości. Zawodnicy Jana Urbana bardzo niepewnie grali w linii obrony, popełniając dużo błędów, które mogły zakończyć się golem. Napór Niecieczy trwał do 40. minuty, ale ostatnie fragmenty pierwszej połowy to przebudzenie Śląska. Najpierw Kosecki zagrał idealnie po ziemi do wbiegającego Robaka, ale napastnik został zatrzymany przez bramkarza Jana Muchę. Dosłownie chwilę później po rzucie rożnym głową uderzał Celeban, ale i tym razem wyjątkowym refleksem przy interwencji błysnął Mucha. Ostatnie sekundy to jeszcze efektowny strzał z półobrotu Koseckiego, przeniesione niestety nad bramką i uderzenie Robaka, którym sprawił kłopot defensywie gości. Mimo kilku okazji po obu stronach, na przerwę piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie.

Mocne uderzenie na początek drugiej połowy

Kolejne 45 minut nie mogło rozpocząć się lepiej dla gospodarzy. Trener Jan Urban dokonał w przerwie zmiany, wprowadzając Arkadiusza Piecha i przechodząc tym samym na bardziej ofensywne ustawienie z dwoma napastnikami. To przyniosło efekt w 51. minucie, bowiem Śląsk wyszedł na prowadzenie. Jakub Kosecki zagrał prostopadłą piłkę w pole karne do Marcina Robaka, przed którym znalazł się tylko bramkarz gości. Król strzelców poprzedniego sezonu nie zwykł marnować takich okazji i pewnie posłał piłkę obok bezradnego Jana Muchy.

WKS przejmuje kontrolę i…traci zwycięstwo

To trafienie nieco ostudziło zapał „Słoników” i wrocławianie zaczęli stopniowo przejmować inicjatywę na boisku. Bruk-Bet stwarzał zagrożenie głównie po stałych fragmentach gry, ale na posterunku stał, mający dziś pełne rękawice roboty, Kuba Wrąbel. Z czasem gra się zaostrzała, czego efektem były niestety dwie kontuzje – Koseckiego i Srnicia. Obaj musieli opuścić boisko przed końcowym gwizdkiem. WKS mógł podwyższyć prowadzenie w 80. minucie, gdy Michał Chrapek przytomnie odegrał w polu karnym do Arkadiusza Piecha, lecz ten z 5 metrów trafił wprost w bramkarza. Napastnik jeszcze w końcówce co prawda trafił do siatki, ale sędzia spotkania w tym przypadku dopatrzył się spalonego. Gdy wydawało się, że wrocławianie dowiozą zwycięstwo do końca, goście nieoczekiwanie wyrównali. W 94. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki Wrąbla kieruje Kamil Słaby. Zaraz po tej akcji sędzia zakończył spotkanie i tym samym Śląsk zremisował praktycznie wygrany mecz.

Śląsk Wrocław – Bruk-Bet Termalika Nieciecza 1:1
Bramki: Robak 51’ – Słaby 94’

Śląsk: Wrąbel – Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra – Srnić, Chrapek – Mak, Madej, Kosecki – Robak

Bruk-Bet: Mucha – Fryc, Keckes, Putivtsev, Słaby - Guba, Kupczak, Piątek, Jovanović, Miković – Śpiączka

Zgłoś uwagę