Śląsk przegrywa z Rosą Radom

WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80 w ramach rozgrywek Tauron Basket Ligi. Do wyłonienia zwycięzcy, tak jak w poprzednim pojedynku z Koszalinem, była potrzebna dogrywka. Emocji w Hali Orbita nie brakowało.

  • WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

    WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

  • WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

    WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

  • WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

    WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

  • WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

    WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

  • WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80

    WKS Śląsk Wrocław przegrał z faworyzowaną Rosą Radom 73:80


Pierwsza połowa spotkania była bliźniaczo podobna do poniedziałkowego meczu z Koszalinem. Gra toczyła się punkt za punkt i w żadnym wypadku nie było widać na parkiecie Orbity różnicy, jaka dzieli oba zespoły w ligowej tabeli. W pierwszej kwarcie dynamiką pod koszem mógł imponować Witalij Kovalenko. Ukrainiec zdobył 8 punktów, zaliczając przy tym dwie „trójki”. Powoli rozkręcał się Ikovlev, zaczął od dwóch celnych rzutów zza linii 6,25m. Po stronie Rosy wyróżniali się Thomas, a indywidualnymi akcjami obronę wrocławian rozrywał Michał Sokołowski. Śląsk niemal przez całą kwartę minimalnie prowadził, ale na 180 sekund przed końcem dał się dogonić zawodnikom z Radomia, którzy wyrównali stan meczu na 15:15. Jednak w końcówce dwa rzuty za trzy punkty Kovalenki i Ikovleva przy jednej odpowiedzi Sokołowskiego pozwoliły wrocławianom zejść po 10 minutach z parkietu prowadząc 21:18.

Drugą kwartę zdecydowanie lepiej zaczęli goście. Gracze Rajkovicia przez krótki moment zacięli się jeśli chodzi o zdobycz punktową. Radomianie odskoczyli na siedem oczek, dopiero Michał Jankowski przełamał niemoc strzelecką gospodarzy. Jego trzy kolejne rzuty z dystansu pozwoliły ponownie zbliżyć się do Rosy. Na swój najwyższy poziom wskakiwał Ikovlev, choć nie był tak efektywny jak w meczu z Koszalinem. Bardzo za to osłabł Kovalenko, który po dobrym początku meczu, w drugiej kwarcie ani razu nie znalazł drogi do kosza. Tym co mogło martwić była duża różnica jeśli chodzi o straty piłki. W tej statystyce WKS prowadził 11:5 po 20 minutach. Rosa Radom wygrała tę część gry sześcioma punktami i do przerwy prowadziła 37:34.

Trzecia kwarta to czas, w którym Śląsk złapał drugi oddech. Pomimo, że to goście za sprawą indywidualnych akcji Thomasa i Witki powiększyli prowadzenie do siedmiu punktów, to po celnych rzutach Jarmakowicza, Hana, i serii punktowej świetnego Jankowskiego mieliśmy remis 43:43. Od tego momentu ponownie mieliśmy walkę pod koszami, a na punkty jednego zespołu chwilę później odpowiadał drugi. Ostatnie sekundy zdecydowały, że to Śląsk objął prowadzenie na 10 minut przed końcem meczu. Młody Jakubiak z półdystansu zaliczył swoje pierwsze trafienie w meczu, a równo z syreną kończącą kwartę Francis Han przedarł się przez obrońców Rosy i znalazł się sam na sam z koszem. 53:49 – tak brzmiał wynik przed decydującą fazą spotkania.

Rosa podrażniona faktem, że przegrywa, ruszyła do ataku. Szybkie dzielenie się piłką pod koszem Śląska dezorientowało obrońców WKS-u, a Thomas mógł ze spokojem wykańczać akcje. Mnożyły się straty i na pięć minut przed końcem ponownie w tym meczu mieliśmy remis. Emil Rajković wziął czas dla swojej drużyny, ale po przerwie to goście zdobywali kolejne punkty. Najpierw Zajcew, chwilę potem Thomas posłał „trójkę” i Rosa wyszła na prowadzenie 63:58. Nadzieję na dobry wynik przywrócił Han, który zdobył 5 punktów w ledwie kilka sekund. Faulowany przy rzucie Ikovlev wykorzystał akcję 2+1 i Śląsk objął prowadzenie! Goście szybko odpowiedzieli, ale wtedy przypomniał o sobie Kovalenko. Niestety po stracie Kulona i faulu Michał Sokołowski wykorzystał dwa rzuty osobiste i na 16 sekund przed końcem był remis, a Śląsk miał piłkę w decydującej akcji. Ostatni rzut w meczu oddał Ikovlev, ale nie trafił i ponownie o losach spotkania miała zdecydować dogrywka. Po4 kwartach69:69

Dodatkowy czas gry lepiej zaczęli goście – konkretnie od dwóch rzutów trzypunktowych Szymkiewicza i Harrisa. Wrocławianie odpowiedzieli dwoma punktami Jarmakowicza, ale nie potrafili zatrzymać szalejącego Thomasa, który napędzał ataki gości. Dwa oczka dołożył jeszcze Ikovlev, ale to była cała zdobycz punktowa Śląska w dogrywce. Ostatecznie Rosa Radom zwyciężyła 80:73, choć to zwycięstwo nie przyszło gościom łatwo.

WKS Śląsk Wrocław - Rosa Radom 73:80 (21:18, 13:19, 19:12, 20:17, 4:11)

Śląsk: Jankowski 19(5), Ikovlev 15(3), Jarmakowicz 12(1), Kovalenko 11(3), Han 9, Jakubiak 2, Pruefer  

Rosa: Sokołowski 18(2), Zajcew 14(1), Harris 14, Thomas 11(3), Szymkiewicz 9, Jeszke 8(2), Adams 4, Witka 2, Hajrić, Bonarek   

Zgłoś uwagę