Śląsk przegrywa z Górnikiem

Śląsk Wrocław przegrał w Zabrzu z tamtejszym Górnikiem 1:2 po ciężkim meczu z niezwykłą końcówką. Śląsk długo gonił wynik, wyrównał w ostatnich minutach, ale decydujący cios zadali gospodarze w doliczonym czasie gry. Tym samym zakończyła się znakomita passa 7 kolejnych meczów bez przegranej drużyny Rumaka.


Wrocławianie przystępowali do meczu ze świadomością, że zwycięstwo nad Górnikiem może zapewnić im utrzymanie w lidze, pod warunkiem że w sobotnim pojedynku między Termaliką a Łęczną wygrają ci pierwsi. Do wyjściowego składu Śląska powrócił kontuzjowany w ostatnim czasie Dudu. Poza tym bez niespodzianek w drużynie Mariusza Rumaka.

W pierwszej połowie oba zespoły miały fragmenty gry, w których potrafili zdominować przeciwnika, by za moment utracić kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Agresywniej zaczął Śląsk, już w pierwszej minucie groźną akcję na bramkę Kasprzika przeprowadził Mervo. Swoich sił próbowali Pich i Hołota, ale ich strzały nie przysporzyły kłopotów bramkarzowi gospodarzy. Po tych kilku minutach przewagi WKS-u to Górnik zaczął dłużej utrzymywać się przy piłce i wyprowadzać ciosy. Aktywny był Gergel szukający strzałów i dośrodkowujący piłkę kolegom z bocznych sektorów boiska. Zabrzanie dopięli swego w 17. minucie. Znajdujący się w polu karnym Abramowicza Kurzawa otrzymał precyzyjną wrzutkę ze środka pola, ale nie zdecydował się na strzał, lecz odegrał piłkę głową do stojącego na 16. metrze Cerimagicia. Bośniak uderzył precyzyjnie po długim rogu i wyprowadził Górnika na prowadzenie 1:0. Podopieczni Jana Żurka nie zamierzali odpuszczać i chcieli jak najszybciej zdobyć drugą bramkę. Bliski realizacji tego planu był Gergel, ale minimalnie przestrzelił z dystansu. Wrocławianie w tym fragmencie gry nie mogli przeprowadzić składnej akcji. Inicjatywę przejęli dopiero w ostatnich 15 minutach pierwszej połowy. Najbliżej gola był Pawelec, zmuszając Kasprzika do ofiarnej interwencji. Dynamicznie ze skrzydła atakował Pich, ale brakowało precyzji w wykończeniu jego akcji. Mniej widoczny na boisku był Morioka, mało akcji przechodziło przez Japończyka. Pomimo dobrej końcówki Śląsk nie zdobył bramki i na przerwę schodził, przegrywając 0:1

Drugie 45 minut rozpoczęło się od ataków gości, którzy wyraźnie dążyli do odrobienia strat. Po rzucie rożnym niecelnie główkował Celeban, chwilę później w końcu dał o sobie znać Morioka swoim firmowym zagraniem, a więc strzałem sprzed pola karnego. Piłka jedynie otarła się o słupek bramki Górnika. Zabrzanie cofnęli się do defensywy, sporadycznie wychodząc poza własną połowę. Czas uciekał, a Śląsk nadal bił głową w mur. Mariusz Rumak stawiał wszystko na jedną kartę, wprowadzając do ataku Bilińskiego, który zastąpił defensywnego pomocnika Hołotę. I to zagranie trenera, jak się okazało, był strzałem w dziesiątkę. W 84. minucie wspomniany Biliński opanował piłkę, będąc tyłem do bramki, obrócił się i potężnie huknął z około18 metrów pod poprzeczkę Kasprzika! Piękna bramka doprowadziła do remisu. Górnik zapłacił za kunktatorską grę i dopiero od wyrównania Śląska ruszyli raz jeszcze do ataku. Gospodarze byli tak zdeterminowani, że raz jeszcze udało im się zaskoczyć obronę WKS-u. W drugiej minucie doliczonego czasu gry ze środka boiska w pole karne wbiegł Steblecki i uderzył w długi róg. Piłkę podbił jeszcze przypadkowo Celeban, a ta przeleciała nad bezradnym Abramowiczem. Po niesamowitym i emocjonującym meczu Górnik pokonał Śląsk Wrocław 2:1, przedłużając swoje szanse na utrzymanie się w lidze.

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 2:1

Bramki: Cerimagić17’, Steblecki 92’ – Biliński 84”   

Górnik: Kasprzik – Matuszek, Danch, Kopacz, Oss, Kallaste, Przybylski, Kurzawa, Cerimagić, Gergel (75’ Kwiek), Kante (66’ Steblecki)

Śląsk: Abramowicz – Dudu (63’ Dankowski), Celeban, Pawelec, Dvali, Hołota (76’ Biliński), Hateley, Grajcar (69’ Gosztonyi), Morioka, Pich, Mervo.

Zgłoś uwagę